poniedziałek, 24 października 2011

Maureen Jennings "Detektyw Murdoch. Ostatnia noc jej życia"

Autor: Beata Szy dnia 12:31:00
Autor: Maureen Jennings
Tytuł: „Detektyw Murdoch. Ostatnia noc jej życia”
Wydawnictwo: Oficynka
Stron: 312

„Detektyw Murdoch. Ostatnia noc jej życia” M. Jennings to pierwsza z siedmiu części książek o kanadyjskim detektywie, który prowadzi sprawy w Toronto końca XIX wieku. Autorka zadbała o wierne oddanie rzeczywistości tamtych czasów, dlatego czytając książki o detektywie Murdochu mamy wrażenie, że przenosimy się w czasie i możemy śledzić postępowania detektywa w czasach, gdy kryminalistyka nie działała jeszcze tak prężnie jak dzisiaj. Murdoch to postać znana wielu zapewne za sprawą popularnego serialu telewizyjnego, teraz dzięki wydawnictwu Oficynka możemy prześledzić również jego książkowe perypetie.

Zimą 1895 roku ginie młoda kobieta – policja znajduje jej zamarznięte, nagie ciało w jednej z opuszczonych uliczek. Nim zostanie odkryta tożsamość dziewczyny, detektyw przepytuje okolicznych mieszkańców, jednak natrafia na osoby o wątpliwej reputacji. Gdy w gazecie zostaje opublikowany portret ofiary, zgłaszają się pierwsze osoby, mogące zidentyfikować ciało. Okazuje się, że zmarła dziewczyna to Therese, służąca państwa Rhodes, która w noc śmierci opuściła służbę, prawdopodobnie uciekając z tęsknoty za domem. Murdoch przepytuje rodzinę i resztę służby, jednak zamiast przybliżyć się do prawdy, tylko się oddala: wydaje się, że każdy z mieszkańców coś ukrywa. Gdy przychodzą pierwsze wyniki badań zwłok sprawa komplikuje się jeszcze bardziej: otóż młoda służąca spodziewała się dziecka i najprawdopodobniej była wykorzystywana. Sytuacja się zagęszcza, napięcie wzrasta.

Ksiązka M. Jennings to kryminał z krwi i kości. Mamy tu wyrazistego, inteligentnego detektywa, prowadzącego sprawę i próbującego jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki. Czytelnik od początku wie trochę więcej niż sam detektyw, niemniej jednak może być pod wrażeniem jego siły kojarzenia i determinacji. Poza tym Murdoch to nie tylko człowiek pracy – autorka przypisała mu też wiele innych cech. Mężczyzna jest samotny, przeżył wielką tragedię - śmierć narzeczonej i teraz, by wypełnić pustkę, bierze lekcje tańca. Oprócz tego uwielbia przejażdżki rowerowe i wynajmuje pokój u starszych ludzi. Dzięki tej charakterystyce czytelnik może zaprzyjaźnić się z detektywem i zobaczyć w nim człowieka, który nie tylko walczy o sprawiedliwość, ale przeżywa swoje osobiste smutki i radości.

Rodzina Rhodesów także jest ciekawą kombinacją charakterów. Jąkający się doktor, wyniosła pani domu i ich rozrywkowy syn, w otoczeniu małżeństwa Foyów – ich służby i stajennego, młodego chłopca to z punktu widzenia detektywa intrygujący materiał do przesłuchań. Skrywają swoje sekrety, a jednak nawzajem się bronią i nie wierzą, że morderstwa mogło dokonać którekolwiek z nich. Jednak przyparci do muru potrafią wzajemnie się oskarżać i wyciągać na światło dzienne ciekawe szczegóły. Dzięki temu czytelnik wciąż nie dostaje jednoznacznej odpowiedzi na główne pytanie „kto jest sprawcą?”, tym chętniej przedziera się przez kolejne strony powieści, by rozwikłać zagadkę.

Pojawiają się też inne postacie. Im ich więcej, tym znalezienie mordercy wydaje się trudniejsze – wszak w tym małym, zimnym miasteczku kryje się wiele zła. A każdy, kto widział za dużo, staje się zagrożony – wkrótce bowiem ginie kolejna kobieta…

Dużo tu niedopowiedzeń, aluzji, ślepych tropów i zagadek, a akacja jest dynamiczna i wciąż odkrywa jakieś nowe szczegóły. Okładka stylizowana jest na starą, pożółkłą fotografię i utrzymana w ciemnych kolorach, które dodają wydaniu mroczności. Interesujący jest również koloryt lokalny powieści, przedstawienie XIX wiecznego miasteczka, gdzie gruźlicę leczy się koktajlem z 12 jajek, a zbieranie odcisków palców to dopiero raczkująca metoda, stosowana za granicą.

Książka Jennings to bardzo dobry kryminał, który trzyma w napięciu aż do ostatniej chwili. Polecam zapalonym fanom gatunku, na pewno się nie zawiodą, jak i innym, którzy mają ochotę na odrobinę zagadek. Ja z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne tomy.


Ocena 5/6

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Oficynka







(PS
Zapraszam też do mojego konkursu notkę niżej :)
Do wygrania "Spalona żywcem")

13 komentarze:

amantedeilibri on 24 października 2011 14:55 pisze...

Super, zapowiada się kolejny dobry kryminał retro; lubię ostatnio takie, polecam "Drabinę Dionizosa" i "Boską truciznę" w tym klimacie.

Taki jest świat on 24 października 2011 16:31 pisze...

Czytałam poprzednią część i nie żałuję tego :)

Jarka on 24 października 2011 18:13 pisze...

Ooooo widzę, że może to coś w stylu Agaty Christie? Zapowiada się bardzo ciekawie, bo dzięki Twojej recenzji widać, że książka ma swój klimat! Okładka świetna!

Mery on 24 października 2011 18:26 pisze...

Ja za to z chęcią sięgnę po ten tom. Bardzo lubię kryminały, a ten zapowiada się na prawdę ciekawie:)

Edyta on 24 października 2011 19:19 pisze...

Serial też zrobiono o detektywie Mudrochu. Ponoć niezły. Może zajrzę do książki za jakiś czas.

bsz on 24 października 2011 19:20 pisze...

amantedeilibri => będę pamiętać o tych tytułach :)

Taki jest świat => tzn. to jest pierwsza, więc rozumiem, że następną ;) ja mam u siebie i czeka w kolejce :)

Jarka => chyba tak, choć sama Christie mało i dawno czytałam, ale na pewno dobry kryminał :)

Mery => ciesze się ;) ja mało czytałam w tym gatunku dotychczas, ale powoli przekonuję się ;)

bsz on 24 października 2011 19:21 pisze...

Edyta => tak, tak, słyszałam o nim, choć jeszcze nie miałam okazji oglądać. Trzeba nadrobić :)

Natula on 24 października 2011 20:59 pisze...

Szczerze to nie przepadam za XIX wiekiem, ale skoro piszesz, że jest to kryminał z krwi i kości... no to jak odmówić mogę ;)

długopisarka on 24 października 2011 22:32 pisze...

Sięgnę z przyjemnością. Dzięki za recenzję!

Dusia on 24 października 2011 23:22 pisze...

Interesująco się zapowiada. Poszukam :) Pozdrawiam!

bsz on 25 października 2011 13:06 pisze...

Natula => ja dotąd też, a dobrze się czyta :)

długopisarka => cieszę się :)

Dusia => powodzenia!

ronja on 26 października 2011 17:37 pisze...

Dawno nie czytałam już kryminału, a dobrego kryminału jeszcze "dawniej". Muszę rozejrzeć się za "Detektywem Murdochem" w bibliotece i po księgarniach.

bsz on 26 października 2011 18:52 pisze...

Rozglądaj się, a ja niedługo zrecenzuję drugą część :)

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon