środa, 9 maja 2018

O książce "Sześć Cztery" Hideo Yokoyamy

Autor: Beata Szy dnia 09:44:00 0 komentarze
Wspominałam już o książce „Sześć Cztery”, gdy zaczynałam ją czytać, i dziś mogę ją już z czystym sumieniem polecić, gdyż jestem już po lekturze tego prawie 800-stronnicowego thrillera. 

Nakreślając tak na szybko fabułę, bohaterem powieści jest Mikami, szef Biura Prasowego, pracujący niegdyś w dochodzeniówce, który musi zmierzyć się zarówno z osobistym dramatem – jego córka zaginęła i nie daje znaku życia, jak i zawodowymi trudnościami – po latach wraca sprawa porwania i morderstwa dziewczynki, nad którą też niegdyś pracował, na jak wychodzą nowe fakty, a narastający konflikt z prasą wcale nie ułatwia mu prywatnego śledztwa w tej kwestii.



W książce bardzo da się wyczuć japoński, niespieszny klimat i trochę inne podejście do życia niż nasze. Mało jest tu o emocjach i uczuciach, raczej stawia się na suche fakty i działanie.  Dużo jest opisów prostych czynności, niby mało się dziele, a chwilę później uderza do nas sens wcześniejszych scen. Porównania z „Millenium” Larssona nie są przypadkowe, i tutaj również trzeba nastawić się na przydługie opisy - nie są one jednak wcale niepotrzebne, są częścią tej historii, określają ją. Książka nie jest typowym kryminałem śledczym, z mnóstwem niuansów detektywistycznej pracy. Bardziej skupia się na relacjach prasa-policja, na samym systemie japońskiej policji, na zależnościach i próbach wypracowania metod pracy, które wszystkim przynosiłyby zyski. W ciekawy sposób jesteśmy wciągnięci zarówno w tragiczną sprawę sprzed lat, jak i przyglądamy się nowemu porwaniu, i łączących je szczegółach. Mikami to człowiek, którego od razu można polubić, doceniając jego trud wkładany w pracę, pasję i oddanie, próbę wypracowania kompromisów. Przez długi czas wydaje się, że to jedyny człowiek, któremu zależy na dotarciu do prawdy i odnalezieniu winnych. Przy okazji wychodzi na jaw, że policja wcale nie ma czystych rąk.

Podobała mi się ta książka, na pewno długo będę o niej pamiętać. Może początkowo wydaje się trochę nudna, ale w miarę rozwoju fabuły, gdy wiele wątków zaczyna się ze sobą łączyć i wyjaśniać, doceniamy zmysł autora. Wzruszyły mnie końcowe sceny, a wiele pytań pozostało bez odpowiedzi, więc zastanawiam się – czy Mikami powróci? Oby tak!


piątek, 4 maja 2018

Kampania ambasadorska z Le Petit Marseillais

Autor: Beata Szy dnia 12:28:00 1 komentarze



Kolejna kampania ambasadorska z Le Petit Marseillais w roli głównej :) Bardzo lubię testować ich produkty, ze względu na mocne, długo pozostające na skórze zapachy :)

Paczka ambasadorska zawierała tym razem dwa żele pod prysznic, damski dla mnie i męski dla mojej drugiej połówki. Jeśli chodzi o zapachy – dominował zapach szafranu, czerwonej pomarańczy oraz granatu. I naprawdę kosmetyki pachną obłędnie, tak owocowo, że człowiek od razu lepiej się czuje i myśli o wakacyjnych wojażach.









Jeśli chodzi o działanie, kosmetyki są bardzo delikatne, nawilżają skórę, łatwo się pienią, a ich aplikacja jest bardzo prosta. Jeżeli chodzi o składy to też na plus, zawierają naturalne ekstrakty.


Co warto jeszcze dodać, produkty w ramach kampanii LPM zawsze są cudownie zapakowane, tak że człowiek czuje, jakby dostał wspaniały prezent od bliskiej osoby :)



#zmysłowyduet #ambasadorkalpm


Wkrótce rusza kolejna pachnąca kampania, więc warto zarejestrować się w portalu, bo szanse sa naprawdę duże, a testowanie bardzo fajne :)


#rozświetlającyrytuał #ambasadorkalpm


 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon