sobota, 17 marca 2018

Co tam u mnie... Marzyciel.

Autor: Beata Szy dnia 16:36:00 1 komentarze
Hej :)

Nie mogę porzucić blogowania, mimo że teraz takim moim mini-blogiem jest po prostu Instagram, gdyż komunikacja jest tam łatwiejsza i przyjemniejsza - mogę wrzucić zdjęcie, napisać kilka zdań o tym co myślę na temat danego produktu czy książki i od razu widzieć reakcję innych.

Zapraszam na mój profil tak przy okazji: >>tutaj<<

Robienie zdjęć, wymyślanie kompozycji i szukanie najlepszego ujęcia - to wszystko sprawia mi coraz więcej przyjemności, aczkolwiek jestem amatorem, któremu za sprzęt służy telefon komórkowy. Mimo to jestem z siebie zadowolona, a gdzieś tam w dalszej perspektywie mam w planach kurs fotografii, chociaż wyłącznie dla siebie, zawodowo nigdy nie chciałam i nie chcę się tym zajmować.

Czytam "Strange the Dreamet. Tom 1. Marzyciel", Taylor Laini, zresztą... kto teraz tego nie czyta? Mam wrażenie, że to ostatnimi czasy jedna z popularniejszych książek i naprawdę warto. Poza magiczną okładką, zawartość też jest niczego sobie.



Niedawno uporałam się z książka "Shantaram" (G. Roberts), która była przecudowna, niesamowita, wywarła na mnie wielkie wrażenie, ale przy tym była dosyć obszerna i przy moim ciągłym braku czasu czytanie zajęło mi chyba dwa miesiące. Szok. Brakuje mi bohaterów, przede wszystkim narratora - australijskiego zbiega, szukającego szczęścia wśród slumsów, indyskiego kolorytu, dreszczyku emocji i niebezpieczeństwa i uśmiechu Prabakera, który sprawiał wrażenie najbardziej dobrego człowieka na świecie.



I o jeszcze jednej lekturze słów kilka - wspomnienia byłego agenta FBI "Mindhunter. Tajemnice elitarnej jednostki FBI". Może John Douglas wszystkich tajemnic nie zdradza, bo nie może, ale odkrywa bardzo wiele zza kulis. Przede wszystkim skupia się na swojej pracy profilera, pokazuje jaką ewolucję przeszła ta nauka i jak właściwie się narodziła. To niesamowite z jaką dokładnością profiler jest w stanie określić sprawcę, posiłkując się wyłącznie dowodami z miejsca zbrodni - może odgadnąć nawet kolor jego samochodu, choroby przechodzne w dzieciństwie, o cechach charakteru i wyglądu nie wspominając. Pozycja dla fanów seriali kryminalnych, które ja osobiście pochłaniam :)

A wszystkich ciekawych nowinek ksometycznych odsyłam na IG :)

niedziela, 25 lutego 2018

Streetcom - kampania Jack Daniel's

Autor: Beata Szy dnia 13:58:00 1 komentarze
Hej!

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o kampanii, w której biorę udział i która powoli się już kończy. W ramach akcji Streetcomu, a o tym serwisie już wspominałam, udało mi się ottrzymać świetny zestaw whisky Jacka Danielsa w nowej wersji smakowej - Tennessee Fire z nutą cynamonu. Najbardziej ucieszył się oczywiście mój mąż, który jest smakoszem tego rodzaju trunków i to głównie dla niego starałam się załapać na kampanię i otrzymać przesyłkę. Udało się! Oto, jak prezentował się zestaw ambasadora, można pwoiedzieć że na wypasie :)




Nowy Jack najlepiej smakuje, zdaniem producenta, w zmrożonych shotach, ale można też go pić tradycyjnie bądź jako drink, np. z colą. Rzeczywiście, to zupełnie inny smak w porównaniu do oryginalnej wersji tego trunku. Nieco słodki, z wyraźną nutą cynamonu i pozostawiający wyraźny, ostry smak w ustach tuż po wypiciu. 


Kampania dobiega końca, więc czas na podsumowanie. Klasyczny jack zawsze pozostanie nr 1 i nie da się go zastąpić, ale nowa wersja cynamonowa jest ciekawą wersją, która doskonale wpisuje się w rytm imprez. Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tej ognistej kampanii i sprawić radość mężowi i naszym gościom, bo imprezy z Jackiem są zawsze na 5 :)


#JackDaniels #JackFire #OgnistyJack




niedziela, 11 lutego 2018

Ambasadorka kosmetyczna - Voiger Professional

Autor: Beata Szy dnia 11:40:00 2 komentarze
Dzisiaj przychodzę do Was z nietypową recenzją :)

Z czym kojarzy Wam się sobota? Bo u mnie przede wszystkim to porządki, sprzątanie, zapach czystości, kwiatów i owoców. 

Za sprawą kampanii >>Ambasadorka Kosmetyczna<< z marką Voiger Professional mam okazję testować spray do czyszczenia łazienki. Jestem już po pierwszych testach i muszę przyznać, że to naprawde dobry, godny polecenia produkt.

Opis producenta:
Łazienki Spray firmy Voiger skutecznie myje armaturę i kabiny prysznicowe. Jest to środek do mycia wszelkich powierzchni i urządzeń łazienkowych. Szczególnie polecany do mycia wanien, brodzików, umywalek, kabin prysznicowych i armatury łazienkowej. Mytym powierzchniom nadaje połysk, pozostawiając w pomieszczeniu przyjemny poziomkowy zapach.




Wizualnie spray prezentuje się dobrze, ma wygodną butelkę z atomizerem i dobrze trzyma się go w dłoni.Testy zaczęłam od armatury łazienkowej, bo tutaj najlepiej ocenić jest efekt środka. W Warszawie woda jest bardzo twarda i przez to, za sprawą kropelek, które osiadają na bateriach łazienkowych, nie wygląda to najlepiej. Niestety poza regularnym czyszczeniem nie da się nic zrobić, nawet stosowanie filtra niewiele pomogło w naszym przypadku. Przyzwyczaiłam się więc do tego, że błyszcząca powierzchnia to kwestia kilku dni, a potem wszytsko zaczyna się od początku. Natomiast aby armatura faktycznie lśniła, potrzebny jest dobry środek i Voiger jak najbardziej się tutaj sprawdził. Oceńcie sami - przedstawiam zdjęcia przed i po zastosowaniu. Dodam jeszcze, że spray ma bardzo ładny, poziomkowy zapach, któy roznosi się po całej łazience :)




I jeszcze pod prysznicem:




Oczywiście, zdjęcia nie oddają efektu w stu procentach, bo wykonywałam je telefonem, ale wierzcie mi na słowo, Voiger daje radę i jak najbardziej polecam! Świetnie radzi też sobie z myciem kabiny prysznicowej i powierzchniami szklanymi oraz lustrami :)

 A Wy, jak radzicie sobie ze swoimi łazienkami? :)


#piekniesprzatam ambasadorka_kosmetyczna #voiger #sprząTanie




czwartek, 11 stycznia 2018

INVEO - testowanie kosmetyków

Autor: Beata Szy dnia 21:04:00 0 komentarze
Trochę na tym blogu ostatnio kosmetycznie, o ile pojawiają się wpisy, bo bardziej wkręciłam się w Instagram i to tam oddaję się swoim pasjom. Tutaj wracam już tylko czasem, gdy np. nawiązana współpraca wymaga ode mnie też wpisu na blogu, co uczynię i dzisiaj. Blog był kiedyś miejscem, gdzie mogłam przelać swoje opinie o książkach, później o serialach, czasem napisać o czymś dla mnie ważnym osobiście, dzisiaj... Mam wrażenie, że w tym pędzie świata nie ma już czasu na długie opisy, a zdjęcia też mogą przekazać wiele, czasem jeszcze więcej.

Ale do sedna, chciałabym Wam napisać dziś o dwóch produktach marki Inveo, które mam okazję testować dzięki - już po raz drugi w moim przypadku  - akcji testerskiej magazynu Only You.

Kilka słów o produktach, i  tutaj skorzystam z opsiu producenta:



Henna do brwi, dostępna w kolorze czarnym i brązowym


Zawiera: Olejek Arganowy i delikatne pigmenty 
Unikalna, nowoczesna, bardzo łatwa do stosowania w warunkach domowych.
Wyjątkowo łagodna dla włosów brwi a jednocześnie skuteczna, dająca intensywne i trwałe zabarwienie. Wzbogacona pielęgnującym olejkiem arganowym. Nie wymaga utleniania przez co jest znacznie łagodniejsza dla skóry od typowych preparatów z utleniaczem.
Lekka kremowa konsystencja ułatwia aplikację.Unikalna, nowoczesna, bardzo łatwa do stosowania w warunkach domowych.




Wypełniacz do brwi w kremie, dostępny w kolorze czarnym i brązowym

Unikalny kosmetyk do stylizacji brwi. Pozwala na łatwą i szybką korektę brwi. 
Zawiera: Olejek Arganowy, wosk pszczeli. 
Unikalny kosmetyk nowej generacji do stylizacji brwi. Pozwala na łatwą i szybką korektę brwi. Pomaga nadać pożądany kształt i zapewnić perfekcyjne, długotrwałe wykończenie makijażu. Zapewnia optyczną regulację brwi a jednocześnie ich przyciemnienie i nabłyszczenie. Specjalnie wyprofilowana szczoteczka pozwala na dokładną aplikację, równomiernie rozprowadzając kosmetyk po włoskach, dając jednolity efekt bez smug, grudek i uczucia sztywności. Kremowa konsystencja i unikalny aplikator sprawiają, że produkt jest wyjątkowo wygodny, szybki i łatwy w aplikacji, a efekt utrzymuje się przez cały dzień. Łatwy do usunięcia standardowymi preparatami do demakijażu.







A co jeżeli chodzi o moją opinię? Mistrzem stylizacji brwi nie jestem i zwykle w tym celu udaję się do kosmetyczki, ale zachęcona stwierdzeniem, że produkty są bezpieczne, proste w obsłudze i idealne do stosowania w warunkach domowych, podjęłam wyzwanie. Jeśli chodzi o nakładanie henny - nic prostszego. Końcówka jest idealna, malowanie brwi jest bardzo proste. Henna mnie nie podrażniła, więc duży plus. Po odczekaniu wyznaczonego czasu bardzo dobrze się zmywała i ładnie, delikatnie zabarwiła brwi - tak jak chciałam. Jeśli chodzi i wypełniacz, nie używam go na co dzień, tylko na większe wyjścia, gdy już faktycznie się maluję. Również bardzo szybko można nabrać wprawy w jego stosowaniu, dobrze wypełnia brwi i dodatkowo je rozczesuje.

Produkty prezentują się elegancko, mają ładne opakowania. Co prawda są prawie nie do odróżnienia, więc trzeba czytać co jest w opakowaniu, żeby się nie pomylić :)

Dziękuję za możliiwość przetestowania i oczywiście polecam, szczególnie hennę :)

 
 
 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon