sobota, 16 marca 2019

"Weź się ogarnij" Pani Bukowa

Autor: Beata Szy dnia 15:45:00 1 komentarze



Znacie Panią Bukową? Ja swego czasu bardzo lubiłam sobie poprawiać humor memami z „bukowego” profilu na Facebooku, zresztą czasem jeszcze tam zaglądam. Wokół tej zabawnej postaci powstało też parę zbiorów książkowych, a w moje ręce trafił poradnik "Weź się ogarnij". Pani Bukowa i jej kontrowersyjne porady, prędzej czy później taka książeczka musiała więc powstać. Ma fajne, kieszonkowe wydanie, które zmieści się wszędzie, a szata graficzna doskonale komponuje się z tym, co znamy z internetu. 

Ta pozycja to raczej taka satyra na wszelkie poważnie traktujące o życiu poradniki, więc bardzo mi się to podoba. Myśl o sobie, zadbaj o swoją strefę komfortu i rób tak, by tobie było dobrze. Złote rady Pani Bukowej to zbiór różnych śmiesznych ćwiczeń i porad z przymrużeniem oka. Taki dziennik, w którym możemy trochę porysować czy powycinać. Już sam podtytuł „Ćwiczenia dla ogarniętych inaczej” sugeruje z jaką książeczką mamy do czynienia. Nie można brać treści tego poradnika do siebie, to raczej przedłużenie znanych z internetu memów, próba wykorzystania ich w inny sposób. 

Jak scharakteryzować tę wymyśloną postać, która wciela się jakby w autorkę poradnika? To wyzwolona, współczesna kobieta, która gdzieś ma opinię innych, a na smutki poleca dobre wino albo mnóstwo czekolady. To rodzaj leniwca – zawsze znajdzie sposób, by odwlec obowiązki i zbytnio się nie przemęczać. Trochę niezdarna, ale w tym wszystkim urocza. Taka właśnie jest Pani Bukowa, i mądrości bardzo w jej stylu można znaleźć w tym małym zeszyciku. 

Pamiętajcie, gdy ktoś będzie się Was czepiał, zawsze możecie powtórzyć za nią: „Nie śpię więcej niż inni. Po prostu śpię wolniej”. :) 

„Weź się ogarnij” to fajny pomysł na zabawny prezent :) I na poprawę humoru.

środa, 13 marca 2019

Bernard Cornwell "Wojny Wikingów" tom 3

Autor: Beata Szy dnia 18:47:00 1 komentarze


To już trzeci tom „Wojen Wikingów” Bernarda Cornwella. Kolejny raz powracamy więc do historii śmiałego Uhtreda z Bebbanburga. Akcja „Panów Północy” dzieje się bezpośrednio po wydarzeniach z poprzedniego tomu – Uhtred decyduje się opuścić króla Alfreda, którego uważa za człowieka słabego i podąża w swojej sprawie. Wydaje mu się, że ma wszystko: jest wielkim, okrytym sławą wojownikiem, który mimo młodego wieku stoczył już parę potężnych bitew i wyszedł z nich zwycięsko, zgładził też potężnego Ubbę. Coraz śmielej myśli o odzyskaniu należnych mu po ojcu ziem, pragnie zemsty na swoich wrogach. Podczas wędrówki spotyka trzymanego w niewoli duńskiego króla i po jego oswobodzeniu, decyduje mu się towarzyszyć. Niestety, choć Uhtred ma wielkie plany, kolejny raz gubi go pewność siebie. Przeznaczenie jest wszystkim. Prządki mają swój zamysł na jego los. Wielki wojownik zazna niewoli i poniżenia, kolejny raz zostanie mu odebrane wszystko. Czy pasmo nieszczęść kiedyś zostanie przerwane? 

Wciąż jestem pod wrażeniem z jaką swobodą Bernard Cornwell kreuje swój świat, ile przygód dla swoich bohaterów ma w zapasie. Co prawda trzeci tom póki co wypada nieco blado na tle dwóch pierwszych, ale to nadal wciągająca historia, która tak naprawdę dopiero się rozpoczęła – wszak Uhtred ma wciąż dopiero dwadzieścia parę lat na karku, a swoją opowieść snuje z perspektywy starca – wiemy więc, że przed nami jeszcze całkiem dużo zaskakujących splotów losu. W tej części natomiast trochę za mało było faktycznych bitew, a opisy walk są przecież specjalnością pisarza. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i tutaj mój własny do końca nie został zaspokojony. Ale może to cisza przed burzą. 

Walka, wiara i kobiety, te trzy kategorie zdają się być głównym sensem życia Uhtreda. Trzeci tom przynosi kolejne ciekawe postaci kobiece – najpierw Hildę, byłą zakonnicę, która staje się z jednej strony towarzyszką Uhtreda, z drugiej wciąż czuje powołanie i zastanawia się nad powrotem do zakonu. Później Giselę – piękną siostrę króla Guthreda, mogącą czytać przepowiednie z run. Każda z tych kobiet pozostawia ślad na życiu wojownika, ale przeczuwamy, że na prawdziwą miłość musi jeszcze poczekać. Jaka będzie ta kolejna wybranka jego serca? Czy Uhtred kiedykolwiek zostanie usidlony już tak ostatecznie? Nie wiem, ale obserwowanie jego poczynań w tym względzie jest, z punktu widzenia czytelnika-kobiety, świetną rozrywką. 

Kończę czytać tom trzeci, wertuję ostatnie strony, wreszcie zamykam książkę. Na szczęście wiem, że to nie koniec, to tak naprawdę dopiero początek. Ta myśl dodaje otuchy. Czekam z niecierpliwością na kontynuację 😊

niedziela, 10 marca 2019

"Dziewczyna z wieży" Katherine Arden

Autor: Beata Szy dnia 09:22:00 2 komentarze


Ruska baśń, o dziewczynie odkrywającej, że widzi rzeczy i stworzenia, których nikt inny nie widzi, małych opiekunów domów, stajni czy lasu, powraca w drugim tomie pt. „Dziewczyna z wieży”. Książka po raz kolejny zachwyca już od pierwszego wejrzenia, bardzo klimatyczną okładką i tytułem. A co w środku? Wasia powraca, i chyba wszyscy za nią tęskniliśmy.

Zostawiliśmy ją w momencie, gdy musiała uciekać ze swojej wioski – jej macocha i ojciec zginęli, obarczono ją za śmierć ojca i okrzyknięto czarownicą. Wasia mogłaby pozostać w bezpiecznym świecie króla śniegów i śmierci, Morozko chce ją przy sobie, ale dziewczyna pragnie innego życia. Udaje się w drogę na swoim olbrzymim koniu, Słowiku, nie wiedząc tak naprawdę co ze sobą począć. Pod przebraniem chłopca przemierza wsie, i jak to ona, wplątuje się w nowe kłopoty, które doprowadzą ją aż na dwój Wielkiego Księcia Moskiewskiego. Tam wreszcie będzie mogła spotkać swoich bliskich: brata Saszę, cenionego mnicha i siostrę Olgę, księżną. Wspólnymi siłami będą starali się zdemaskować intrygę, knutą na dworze i uratować kolejne wioski przed napadami bandytów. 

Druga część zasadniczo różni się od tomu pierwszego. Nadal mamy tu ten niepowtarzalny zimowy klimat starej Rusi, czary, podania i legendy, ale akcja jest bardziej wartka, można powiedzieć że jest to książka przygodowa, w której naprawdę dużo się dzieje. Miło ponownie było wejść w ten świat, odnaleźć tu poznanych wcześniej bohaterów, poznać ich drugie oblicze. Moim ulubionym motywem jest dziwna zażyłość między Wasią i Morozko – za sprawą dziewczyny nieśmiertelny zaczyna odczuwać ludzkie emocje. Podoba mi się postać samej Wasi, zbuntowanej dziewczyny, której pragnienia wyprzedzają epokę – nie chce ona być potulną żoną i matką, bez prawa do własnego życia. Pragnie przygód, jest dzika i nieokiełznana, nie może nigdzie dłużej zagrzać miejsca. Nie jest idealna, jej czasem porywcze decyzje mają różne skutki, ale i tak nie sposób jej nie polubić. 

Książka podobała mi się, jednak gdybym miała ją porównywać z pierwszym tomem, chyba bardziej zachwycił mnie tamten. Dobrze jednak było znów tu wrócić, pogrążyć się w nieznanym, mrocznym świecie. Polecam Wam tę serię 😊

niedziela, 24 lutego 2019

„Dom tajemnic” Ned Vizzini, Chris Columbus

Autor: Beata Szy dnia 19:31:00 0 komentarze


"Dom tajemnic" to książka napisana przez dwóch panów, z których jeden pracował m.in. przy powstawaniu filmu o Harrym Potterze, a drugi jest autorem powieści dla młodzieży. Porównanie z serią o małym czarodzieju jest nieprzypadkowe, bo książkę promuje sama J.K.Rowling – jej słowa zachęty znajdziemy na okładce. Odniosę się więc do tego porównania pokrótce również w recenzji. 

Książka opowiada o trójce rodzeństwa: Eleanor, Kordelii i Brendanie. W wyniku osobliwego „wypadku”, jaki dotknął ich rodzinę, ich rodzice są zmuszeni znaleźć nowy dom, nie mając na to zbyt wielu środków. Nieoczekiwanie na horyzoncie pojawia się wspaniałą rezydencja, z antycznymi meblami i pokaźną biblioteką, w bardzo atrakcyjnej cenie. Rodzina wprowadza się do domu po zmarłym pisarzu, nie przeczuwając konsekwencji. 

„Dom tajemnic” jest książką przygodową, skierowaną do młodszego odbiorcy, celuję tu mniej więcej w szkołę podstawową, i dla ewentualnie młodszej młodzieży. Ja już nie bawiłam się przy lekturze tak dobrze, jak np. przy wspomnianym wyżej „Harrym Potterze”, który jest serią bardziej uniwersalną, dla każdego. Tutaj mamy do czynienia z powieścią dynamiczną, opartą na krótkich rozdziałach, przynoszących coraz to nowsze przygody, zagadki i wydarzenia. Język jest bardzo prosty, oparty przede wszystkim na dialogach. W powieści mało jest miejsca na przemyślenia i refleksję – mamy tu do czynienia z prostymi morałami, które mają trafić do dorastającego czytelnika. Nie ma tu miejsca na skomplikowane wywody. Z drugiej strony w książce obecna jest przemoc i zło – pojawiają się wręcz odrażające postacie, które mogą wywołać ciarki na plecach. Książka zawiera też czarno-białe ilustracje, dzięki którym czyta się ją szybciej. 

Jak dla mnie nie ma porównania z serią o Potterze. To zupełnie inna skala, inny typ budowania napięcia, kreowania bohaterów i świata.  Wszystko jest takie spłaszczone, prostsze, w pigułce. Brakuje głębi, brakuje wyrazistości.  

Podoba mi się główne założenie opowieści – rodzeństwo, trafiające do świata z książek pisarza, który wybudował i zamieszkiwał przed laty dom, w którym teraz zamieszkała ich rodzina. Ciekawe jest przeplatanie się światów – bohaterowie książek zasiedlają ten niezwykły świat i odgrywają przeróżne role. Podoba mi się relacja między rodzeństwem – dzieci są w różnym wieku, co powoduje typowe konflikty, ale potrafią stanąć za sobą murem. Mają do wykonania zadanie, i nie spoczną, póki go nie wykonają, aby odnaleźć swoich rodziców. Czyta się to szybko i przyjemnie. 

Ja jednak miałam trochę inne oczekiwania, myślałam że książka będzie w stanie porwać również starszego czytelnika, a tak się niestety nie stało. Polecam więc tę nowość młodszym, z zastrzeżeniem że momentami bywa strasznie, ale też i zabawnie. Jest to pierwsza część serii, więc jeśli polubicie głównych bohaterów nie ma obaw – powrócą na kartach kolejnych tomów 😊

„Dziewczyna z atramentu i gwiazd” Kiran Millwood Hargrave

Autor: Beata Szy dnia 09:58:00 0 komentarze




Wracam jeszcze raz ze zdjęciem książki „Dziewczyna z atramentu i gwiazd”, ale tym razem już z recenzją po lekturze. 

Książka jest bardzo dopracowana pod każdym względem, grafika spójna jest z tekstem. Historia opowiada o trzynastoletniej Isabelle, którą wychowuje tylko Ta, bo jej matka i brat nie żyją. Dziewczynka uwielbia słuchać legend, które opowiada jej ojciec, a także uczyć się od niego kartografii, razem studiują i tworzą mapy. Mieszkają na wyspie Moya, otoczonej przez Zapomniane Ziemie. W mieście zaczyna się dziać coś dziwnego, ginie dziewczynka, zwierzęta ze strachu uciekają, mieszkańcy są niespokojni. Isabella, na wzór odważnej bohaterki z legend Arinty, chce stawić czoło złu. 

Książka być może jest skierowana do młodszego czytelnika, zważywszy na wiek bohaterki, ale trafi również do tych starszych, ja dobrze bawiłam się przy lekturze. Opowieść jest magiczna, urzekająca, przepełniona symbolami. Z wielką przyjemnością podążamy śladem małej, dzielnej dziewczynki, poruszającej się po krainie jak ze snu. Podoba mi się bardzo niezwykły świat wykreowany przez autorkę, tak niepodobny do współczesnego. 

Sam proces czytania jest ciekawym zjawiskiem, trochę tak jakbyśmy przeglądali stare mapy i razem z Isabellą szukali jej zaginionej przyjaciółki. Każda strona poprzecinana jest liniami i znakami, fragmentami krajobrazu, więc kartkując kolejne strony mamy wrażenie, że naprawdę wędrujemy, że posuwamy się dalej, a rozwiązanie wszystkich zagadek jest coraz bliżej. Dawno nie spotkałam się z tak pięknie wydaną książką, tak zmyślnie zaplanowaną. 

Polecam fanom przygód i magii w literaturze. Tak jak wspomniałam, książka jest jak baśń, z założenia więc przeznaczona dla tych młodszych nastolatków, ale nas starszych na pewno też nie zawiedzie. Fabuła nie jest bardzo skomplikowana, książka jest dosyć cienka, ale na pewno pozostaje w pamięci. 

wtorek, 19 lutego 2019

"Muza Koszmarów", Laini Taylor

Autor: Beata Szy dnia 11:44:00 3 komentarze


Wielu czekało na drugi tom „Marzyciela” Laini Taylor, ja oczywiście należałam do tej grupy. „Muza Koszmarów” premierę ma 27 lutego, czyli już całkiem niedługo, na szczęście udało mi się przeczytać wersję przedpremierową i mogę już z całą pewnością powiedzieć, że lubię całą tę serię, że drugi tom spełnił oczekiwania.

Lazla i Sarai, tę niecodzienną parę poznającą się we śnie, poznaliśmy w poprzednim tomie. Z uwagą mogliśmy śledzić ich rodzące się uczucie, ale gdy wreszcie doszło do spotkania, Sarai straciła życie, spadając z cytadeli przypominającej wyglądem serafina. Człowiek, marzyciel, bibliotekarz, zakochany w niebieskoskórej dziewczynie, boskim pomiocie, astralnej. Sarai jednak nie znika, choć jej ciało umiera, jej dusza zostaje schwytana przez Minyę i dostaje drugą szansę od losu – jako duch może wreszcie połączyć się z ukochanym. Ale oczywiście nic nie jest takie proste, jak powinno..

W drugim tomie do grona znanych nam, polubionych postaci, dołącza wiele nowych. Wspaniała jest historia dwóch sióstr, Kory i Novy, która otwiera ten tom i przeplata się z wydarzeniami głównymi. Autorka robi coś zaskakującego – przybliża nam sylwetkę postaci, która później stanie się największym wrogiem naszych ulubionych bohaterów, z takiej perspektywy, że nie przeczuwając, co zaraz się stanie, współczujemy jej, kibicujemy, z zapartym tchem śledzimy jej losy. Bohaterowie, ani cały wykreowany świat, nie są czarno-biali. W każdym tkwi ziarnko dobra albo zła. Każdy medal ma dwie strony. Myślę, że to jedno z przesłań tej opowieści – by nie osądzać człowieka na podstawie pierwszego wrażenia. Choć tytuł książki przywołuje postać Sarai, bardzo ważną rolę w całej opowieści odgrywa Minya. Boski pomiot uwięziony w ciele dziewczynki, o straszliwej mocy i przepełniony żądzą zemsty. Dowiadujemy się dzięki tej postaci wiele o samej Rzezi, o bólu i odwadze, o koszmarach nękających nie tylko mieszkańców Szlochu, ale i bękartach bogów, którym udało się przeżyć. To wielki plus tej opowieści – możliwość patrzenia na rozgrywające się wydarzenia oczami wielu postaci, co czasem zupełnie zmienia kontekst, pozwala zrozumieć każdą ze stron.

Na osobne słowa uznania zasługuje wydanie obu powieści. Choć sama miałam do czynienia z prebookiem, wiem że wydanie końcowe ma przypominać to pierwsze, a poza tym książkę można kupić w magicznym pakiecie z gadżetami z serii. To naprawdę fajny pomysł, bo nam, fanom Lazla i Sarai, radość sprawia każdy przedmiot związany z ulubionymi książkami, prawda? 😊

Link do boxa >>tutaj<<

Piękna jest ta opowieść. Bardzo podoba mi się sposób prowadzenia narracji przez autorkę, zdania jakie wychodzą spod jej palców, bohaterowie których wyczarowała. Jeśli jeszcze nie znacie tej historii, czym prędzej sięgajcie po tom 1. A jeśli znacie, myślę że sami już nie możecie doczekać się lektury.

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon