czwartek, 18 lipca 2019

"Człowiek. Istota kosmiczna"

Autor: Po drugiej stronie... dnia 19:31:00 1 komentarze


Lubię kosmos, tak po prostu, odkąd pamiętam. Kocham błękit nieba, może to dlatego? Od zawsze ciągnęło mnie do poznania co jest tam, ukryte nad naszymi głowami, zupełnie dla nas nieosiągalne. Lubię zdjęcia z kosmicznych wypraw, lubię filmy, których akcja dzieje się w kosmosie. Można wtedy choć trochę poczuć, choć trochę zaznać tego ogromu, tej nieskończoności. 

50 la temu człowiek postawił swoją stopę na Księżycu po raz pierwszy. Mały krok dla człowieka, wielki dla ludzkości. Każdy z nas zna tę historię, ale co dalej? Minęło pól wieku. Co może stać się za kolejne 50 lat, gdzie będziemy, co osiągniemy? Czy możemy mówić o podboju kosmosu, czy póki co to wszystko jest tylko maleńką skalą w porównaniu do tego, co jeszcze przed nami? 

Książka „Człowiek. Istota kosmiczna” to zapis wywiadu pomiędzy dziennikarką Eweliną Zambrzycką a Grzegorzem Broną, byłym szefem Polskiej Agencji Kosmicznej. Jej forma jest więc bardzo uporządkowana: pytanie, odpowiedź, czasem przerwane jakąś ciekawostką, ważniejszą informacją. Rozmowa jest prowadzona w serdecznej atmosferze, a my możemy po prostu dosiąść się do tej dwójki, w dowolnie wybranym przez siebie momencie i czytać. A jest o czym, bo dosyć poważny i skomplikowany naukowo temat przedstawiono w całkiem przystępnej, wciągającej formie. Pełno tu ciekawych odniesień, anegdot, faktów historycznych. Ten eksperyment z formą bardzo się udał – książkę czyta się dużo lepiej niż jakąś naukową rozprawę. A wiedza i informacje same wchodzą do głowy. Ja jestem bardzo na tak ;) 

Czy wiedzieliście, że czwartym narodem, który zdobył Księżyc, była Polska? W zeszłym roku miałam okazję posłuchać na żywo prelekcji Mirosława Hermaszewskiego i to było coś niesamowitego. W książce oczywiście poświęcono mu trochę uwagi, i naprawdę warto zapoznać się z jego życiorysem. 

Polecam! A i jeszcze – w środku są wklejki ze zdjęciami. Bardzo dobra rzecz :)

Bernard Cornwell: "Pogański Pan"

Autor: Po drugiej stronie... dnia 19:12:00 0 komentarze


Aż trudno w to uwierzyć, ale to już siódmy tom „Wojen Wikingów”, opowieści o dziejach mężnego Uhtreda, który choć urodził się jako Sas, został wychowany przez Duńczyków i to ścieżka wikinga prowadzi go przez życie. Bohater z każdym tomem starzeje się coraz bardziej, osiągnął już pięćdziesiątkę, ale czytając o jego bohaterstwie i niezłomnym charakterze ma się wrażenie, że to wciąż ten sam młodzieniec, który dopiero uczył się sztuki walki w murze tarcz i starał się przetrwać swoją pierwszą bitwę. 

Uhtred nie ma szczęścia do kobiet, które albo go opuszczają, albo tragicznie giną lub zostają porywane, ale siódmy ton przynosi nowe przekleństwo – Uhtred musi się wyrzec swojego pierworodnego syna. Młody Uhtred obrał bowiem chrześcijańską drogę i zamierza zostać mnichem. Wojownik, który swoje serce oddał Thorowi i wyśmiewa chrześcijan, nie może się z tym pogodzić. Dla niego syn przestaje istnieć, odbiera mu imię i mianuje nim swoje drugie dziecko. W wyniku kłótni, spotęgowanej gniewem, Uhtred zabija ważnego, szanowanego opata, a to sprowadza na niego klątwę i wygnanie. Najnowszy tom o przygodach sędziwego wojownika rozpoczyna się więc tragicznie, ale przecież Uhtred od zawsze miał smykałkę do pakowania się w kłopoty, dalej nie będzie wcale łatwiej, 

Podczas czytania powieści dosyć wyraźnie rzuca się w oczy, że bohater powoli zmierza do kresu swoich dni. Wcześniej tylko wspominano o jego potomkach, teraz synowie są już starsi, wchodzą w dorosłość i wydaje się, że mogą stać się kolejnymi bohaterami tej opowieści. Z jednej strony trudno pogodzić się z upływającym czasem, z drugiej Uhtred powoli musi ustąpić młodszym. Ale nim to nastąpi, wojownik ma jeszcze wiele do zrobienia. Wciąż przecież nie odbił należnych mu ziem i tym razem po raz pierwszy poważnie się do tego zabiera, organizując wyprawę i spotkanie ze swoim niedołężnym już wujem i jego synem. 

Powieść pełna jest forteli i podstępów, co wiernemu czytelnikowi sagi Cornwella na pewno nie jest już obce, ale mimo wszystko autor wciąż potrafi zaciekawić, skupić uwagę i zaskoczyć, kiedy trzeba. I jak zawsze, w finale dostajemy piękną bitwę i starcie dwóch antagonistów, bo w tym świecie zawsze znajdzie się ktoś, kto zajdzie za skórę głównemu bohaterowi. Tylko czy tym razem uda się wyjść zwycięsko z tego pojedynku? 

Jeśli jeszcze nie czytaliście, pora nadrobić 😊

niedziela, 14 lipca 2019

„Ciemność nad miastem” Adam Christopher

Autor: Po drugiej stronie... dnia 09:57:00 0 komentarze



Serialu „Stranger Things” chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Tytuł, który można oglądać na Netflixie, narobił wielkiego zamieszania już przy pierwszym sezonie, i z każdym kolejnym zdobywa rzesze oddanych fanów. Kampania reklamowa trzeciego sezonu, który wszedł na platformę w lipcu, przybrała taki rozmiar, że trudno znaleźć kogoś, kto nie zetknąłby się z tym tytułem, nie obejrzał chociaż kilku odcinków – sama mam znajomych, którzy dopiero zaczynają. Ale jak poradzić sobie z pustką po obejrzeniu ostatniego odcinka? Jak wypełnić czas oczekiwania na kontynuację? Najlepszym rozwiązaniem będzie sięgnięcie po książkę ze świata serialu: "Ciemność nad miastem" Adama Christophera. 



Książka jest oficjalną powieścią, powstałą za zgodą twórców serialu, ale opowiada zupełnie inną historię. Jej akcja rozpoczyna się w 1984 roku, podczas pierwszych wspólnych świąt Hoopera i Jedenastki – jest to więc czas między drugim a trzecim sezonem. Przyjaciele wyjechali, a ojciec z przybraną córką spędzają czas w domku jego dziadka, gdy wokół szaleje śnieżyca. Nastka znajduje pudełko opisane „Nowy Jork” i zaczyna zadawać mnóstwo pytań o dawne życie Hoopera. Naczelnik policji w Hawkins ulega jej prośbom i zaczyna snuć opowieść o tym, jak po powrocie z Wietnamu osiadł ze swoją żoną i córką w Nowym Jorku i zaczął tam pracę jako detektyw w wydziale zabójstw. Wspomina trudne śledztwo i próbę schwytania seryjnego mordercy. Sprawa jest dosyć brutalna, dlatego Hooper stara się pomijać pewne kwestie, ale z drugiej strony wie, że ma w Nastce wyjątkowego słuchacza, dotkniętego różnymi traumami. 



Opowieść Hoopera pozwala lepiej poznać przeszłość tego bohatera. Znany nam dotąd jako trochę niechlujny i porywczy, ale oddany sprawie policjant o dobrym sercu, złamanym jednak przez los, ukazuje swoje drugie oblicze – wspomina czasy, gdy był szczęśliwy, gdy miał wspaniałą rodzinę i dopiero zaczynał rozwijać swoją karierę. Skupienie się na tej postaci to był strzał w dziesiątkę, zwłaszcza biorąc pod uwagę zakończenie trzeciego sezonu – ale tutaj oczywiście bez spoilerów. Sama historia jest wciągająca jak dobry kryminał, czyta się ją jednym tchem. Może być udaną lekturą także dla osób, które z serialem styczności nie miały, chociaż uważam, że stworzono ją jednak dla fanów, jako taki dodatek, prezent w podziękowaniu za bycie fanem tego niesamowitego świata. 



Nastka i Hooper spędzają cały wieczór na rozmowie i przywoływaniu wspomnień. Policjant co jakiś czas przerywa swoją opowieść i możemy wtedy obserwować ich relację, a to naprawdę piękne – dopiero się siebie uczą, oboje pokrzywdzeni przez los, a już jest między nimi ogromna nić zrozumienia i sympatii. Sam Hooper jest dosyć kontrowersyjną postacią, ale znając jego historię, nie sposób go nie lubić. Życie go nie rozpieszczało, ale on stara się pozostać sobą, po prostu pomagać innym. 



Pochłonęłam tę powieść w dwa dni i Wy również spędzicie z nią parę miłych popołudni, jestem tego pewna. Nie muszę chyba więcej przekonywać, jeśli lubicie „Stranger Things”, to po prostu lektura obowiązkowa. Nie wątpię, że to będzie bestseller.

Zapraszam też na IG: https://www.instagram.com/p/Bz48Om2lWw1/?igshid=18wjid0d6edb4
 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon