Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.L. Wiśniewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.L. Wiśniewski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 maja 2012

Wyniki rozdawajki i rec: J.L. Wiśniewski: "Czy mężczyźni są światu potrzebni?"

Autor: Po drugiej stronie... dnia maja 13, 2012 13 komentarze
Najpierw rzecz najmilsza :) A mianowicie wyniki rozdawajki.
Musicie jednak uwierzyć mi na słowo, ponieważ aparat zostawiłam u siostry i nie miałam jak udokumentować losowania.

Zwycięzcą jest...




Gratuluję!!!!!

Bella otrzymuje książkę "Między niebem a ziemią".
Czekam tydzień na adres do wysyłki. W przypadku braku zgłoszenia, będę losować jeszcze raz.



A teraz jeszcze dzisiejsza recenzja.




Autor: J. L. Wiśniewski
Tytuł: "Czy mężczyźni są światu potrzebni?"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Stron: 132




"Im dłużej żyję na tym świecie, tym bardziej jestem przekonany - zupełnie bez pomocy jakichkolwiek ankiet i badań - że najlepsze, co mężczyzna może uczynić dla swoich dzieci, to kochać ich matkę..."

Zdania na temat J.L. Wiśniewskiego są podzielone, jak już kiedyś o tym pisałam. Nie zmienia to faktu, że lubię jego twórczość, choć faktycznie nasączona jest banałem. Wiśniewski często „pakuje” w swoje utwory mnóstwo melodramatycznych, chwytających za serce kawałków, opowiada historie – wydawać by się mogło – nierealne wręcz, ze względu na owo przesłodzenie. Może i bywa twórcą dla niewymagających czytelników, ale lektury można przecież różnicować, dobierać zależnie od kaprysu. A jeśli lubimy jazdę na literackim rollercoasterze na pewno znajdziemy tu coś dla siebie. Ja mimo wszystko nie mówię mu „nie”.

Książka pod przewrotnym tytułem „Czy mężczyźni są światu potrzebni?” jest lekturą nieco inną od głośnych „Samotności w Sieci” czy „Bikini”. Wiśniewski wciela się tu w rolę naukowca, którym sam zresztą jest, starając się odpowiedzieć na fundamentalne pytania typu: Jakich mężczyzn wybierają kobiety? Czego mężczyźni boją się najbardziej? Czy mężczyzna może być wierny? Czy kobieta jest lepsza od mężczyzny? I wiele innych, w podobnym stylu. Nie bez znaczenia jest to, że autor tej książki jest mężczyzną. Może być stronniczy, choć stara się tego unikać, nazywając się feministą.

Swoje spostrzeżenia i wnioski Wiśniewski opiera zarówno na potwierdzonych naukowo źródłach, jak i na statystykach i stereotypach, które trzeba traktować z przymrużeniem oka. Autor podchodzi do tematu bardzo lekko, niejednokrotnie urzekając żartem. Choć z kart książki wyłania się portret mężczyzny jako zwierzęcia, myślącego wyłącznie kroczem (i jeszcze jak najbardziej usprawiedliwionego z tej właściwości), otrzymujemy tu także poręczny zestaw wskazówek jak obchodzić się z męskim osobnikiem i dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Czyta się jednym tchem i z zainteresowaniem. Wiśniewski potrafi tłumaczyć w sposób zrozumiały dla każdego i przystępny. Autor nie boi się tematów tabu, kontrowersyjnych opinii, obalania mitów i krytykowania płci, której sam jest przedstawicielem. Z jego książki możemy się wiele dowiedzieć o relacjach damsko-męskich, a wiele na pozór zwyczajnych, przeciętnych zachowań zyskuje nowe znaczenia. Książka otwiera oczy, czasem drażni, innym znów razem wywołuje uśmiech. Może jest niezupełnie odkrywcza, ale stanowi literacką gratkę, tworzy obraz mężczyzny w pigułce. Dla kobiet będzie błyskotliwą lekturą, mężczyznom może dać w kość.

Ocena: 4/6

środa, 31 sierpnia 2011

Janusz L. Wiśniewski: "Bikini"

Autor: Po drugiej stronie... dnia sierpnia 31, 2011 7 komentarze

Janusz. L. Wiśniewski to pisarz, który parę lat temu urzekł mnie swoją książką. Mowa oczywiście o „Samotności w Sieci”. Gdy ów bestseller na dobre zadomowił się w księgarniach wiele pań w każdym wieku wzdychało do idealnie wykreowanego Jakuba, mężczyzny o kobiecym sercu. Później czytałam jeszcze opowiadania tego autora i w nich również dało się rozpoznać charakterystyczny styl i wrażliwość pisarza. Przyszła więc kolej na kolejną powieść – „Bikini” i podsumowanie wrażeń.
Anna Maria jest antyfaszystowską Niemką, mieszkanką powojennego Drezna. Akcja książki zaczyna się w momencie, gdy druga wojna światowa właśnie dobiega końca, Amerykanie wyzwalają okupowane ziemie, a rodzinne miasto bohaterki zostaje zbombardowane i zrównane z ziemią. Szukając schronienia Anna stopniowo traci całą rodzinę, aż ostatecznie zostaje zupełnie sama. Jej dom nie istnieje, została po nim tylko spróchniała deska – wszystko, co Anna dotąd znała, rozsypuje się i znika. Dziewczyna obiektywem swojego ukochanego aparatu stara się uwiecznić zniszczenia wojny, mijanych ludzi, ból i stratę. Wtedy na jej drodze staje młodzieniec, który udziela jej schronienia w bunkrze wyłożonym trumnami. Młodzi spędzają razem trochę czasu, zbliżają się do siebie, ale niefortunny przypadek wkrótce ich rozdziela. Anna nie zna nawet imienia swojego towarzysza, gdyż najpierw nie chciała, by je zdradzał, a później jego krzyk został zagłuszony przez jazgot odjeżdżającego pociągu. Samotna dziewczyna postanawia schronić się u ciotki, swojej jedynej żyjącej krewnej.
Dotąd akcja książki skupia się wyłącznie na losach Niemki i osób, które w jakiś sposób zapisują się w jej biografię. Nagle jednak narracja robi przeskok – z upadającego Drezna do tętniącego życiem Nowego Jorku. Poznajemy tu Stanleya – przebojowego kobieciarza, fotografa „Times’a”. Redaktor naczelny pisma zleca mu nietypową misję – ma udać się do Niemiec i robić tam zdjęcia – udokumentować wszystko, uwiecznić ofiary wojny, zgliszcza, zniszczenia. Zerwany ze snu w środku nocy, oderwany od poznanej właśnie pięknej Doris, dziennikarz ubiera się, bierze najpotrzebniejsze rzeczy i udaje się na lotnisko. Zaczyna się przygoda, która wkrótce splecie losy tych dwojga, raz na zawsze odmieniając życie każdego z nich.
Wiśniewski w tej powieści pozostaje wciąż tym samym Wiśniewskim, który potrafi uwieść czytelnika, wzruszyć, zaciekawić, przywiązać. Książka przyciąga i czyta się ją z zapartym tchem, bardzo szybko, mimo iż to sporych rozmiarów tomisko. Powieść jest wielowątkowa, a uzyskano to dzięki trzecioosobowej narracji, która naprzemiennie porusza tropem pary bohaterów, zahaczając po drodze o życiorysy innych, drugoplanowych postaci, niemniej ciekawych. Wiśniewski potrafi wpleść w tekst główny wiele wątków pobocznych, za pomocą rozbudowanych opowieści bohaterów, rozmów, wspomnień. Niecodzienny jest też sposób zapisu tekstu. Kolejne rozdzialiki przywodzą na myśl dziennik podróży, dzięki oznaczaniu daty, pory dnia i miejsca pobytu bohaterów. Pogrubiona czcionka jest zapisem tego, co się aktualnie dzieje, zgodnie z nagłówkiem. Jednak pojawia się też zwykła, blada kursywa – to te fragmenty, które nie wpisują się bezpośrednio w teraźniejszość, ale na przykład są retrospekcjami bohaterów, opowieścią o ich przeszłości albo przyszłości, wspomnieniem tego, co minione, a dotąd nie zostało opisane. Taki podział urozmaica i wzbogaca lekturę. I to nie koniec niespodzianek – ponieważ pasja fotografii to coś, co połączyło Annę i Stanleya, złożono jej hołd w postaci autentycznych czarno-białych zdjęć, które możemy gdzieniegdzie odnaleźć, dokumentujących to, co w książce zostało zasygnalizowane.
Książka Wiśniewskiego dotyczy trudnego okresu powojennego, pokazując różne oblicza wojny i historie ludzi w nią uwikłanych. To kopalnia ciekawostek historycznych, źródło wielu cennych informacji, otoczonych spójną, wciągająca fabułą. Zazwyczaj nie sięgam po tego typu literaturę, unikam tematyki wojennej w książkach, bo po prostu jej nie lubię, ale tym razem nazwisko autora skłoniło mnie do lektury i nie żałuję. Główną bohaterką jest Niemka, musząca odnaleźć się w nowym kraju, gdzie jej narodowość kojarzy się od razu z tym, co najgorsze – z Hitlerem, reżimem, złem. Dziewczyna będzie musiała zaadoptować się w nowym miejscu i udowodnić, że nie można obciążać odpowiedzialnością za wojnę całego narodu. Ale w książce zarysowane są też inne, bardziej przyziemne problemy: trudne stosunki w rodzinie Satnleya, poszukiwanie miłości i zrozumienia, uwikłanie w historię, nietolerancja. Książka niby zupełnie inna, a jednak klimat „Samotności…” wciąż gdzieś pobrzmiewa i po cichu wypełnia jej strony. Można zarzucać autorowi, że jego powieści trącą banałem, że są przesłodzone i wyidealizowane, ale nie zmienia to faktu, że taka literatura powstaje, bo właśnie takie książki chcemy czytać. Ja polecam! :)             
 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon