środa, 19 października 2011

Maggie Stiefvater: "Lament"

Autor: Beata Szy dnia 15:44:00
Autor: Maggie Stiefvater
Tytuł: "Lament"
Wydawnictwo: Illuminatio
Stron: 320

Z Maggie Stiefvater spotkałam się już wcześniej, przy okazji innego paranormal romance – „Drżenia”. Zachwycona tą drugą powieścią, postanowiłam sięgnąć do źródeł, a mianowicie zapoznać się z debiutem pisarki – „Lamentem”. Wcześniej przeczytała kilka recenzji na jej temat i wydawało się, że czeka mnie równie fascynujące lektura, jednak ostatecznie obeszłam się smakiem.

Deirdre jest młodą harfistką, która przymierza się do ważnego występu z okazji dorocznego Festiwalu Sztuki Wschodniej Wirginii. Niestety dziewczyna, choć utalentowana, boryka się ze wstydliwym problemem – boi się publicznych występów i z tego powodu ciężko choruje, przed każdym takim wydarzeniem zaliczając łazienkę. Tym razem z opresji wybawia ją tajemniczy chłopak – Luke. Zjawia się niespodziewanie, niewiadomo skąd, i pomaga dziewczynie się rozluźnić, a nawet oferuje jej granie w duecie. Dzięki temu występowi Deirdre uzyskuje najlepszy wynik, wygrywając konkurs. Tak zaczyna się znajomość nieśmiałej dziewczyny ze skrywającym tajemnicę chłopakiem nie z tego świata. Wkrótce nadchodzą kolejne niesamowitości: pojawiające się wszędzie czterolistne koniczyny, intrygujący zapach tymianku, dziwne zachowanie Luke’a i nadprzyrodzone moce, których obecność odkrywa u siebie młoda harfistka. Trop prowadzi do tajemniczej krainy fejów i elfów…

Jak na ten gatunek przystało, w powieści Stiefvater mamy skromną, zagubioną dziewczynę, która zakochuje się w nowopoznanym chłopaku, skrywającym sekret o swojej naturze. Na drodze do ich szczęścia stanie zło, w tym wypadku skryte pod postacią mściwej Królowej Elfów. Są też przyjaciele na śmierć i życie – jak James, kolega Deirde. Pisarka wykreowała też równoległy świat elfów – Faerię.

Fejowie, postacie z celtyckich baśni, przybierają postać podobną ludzkiej, ale odznaczają się niezwykłym pięknem charakterystycznych rys twarzy. Pierwsze spotkanie z fejami przez autorkę zostało potraktowane ulgowo – właściwie nie scharakteryzowała owych postaci, dlatego trudno było mi sobie je wyobrazić. Jednak później naprawiła swój błąd, dokładnie opisując wygląd kolejnych przybyszów. Niektórzy z nich przypominają małe dzieci, inni wyglądają jakby wykute z nieba czy zrobione z ziemi stworzenia. Fejowie odznaczają się także niepospolitym talentem muzycznym: kochają dźwięki, śpiew i zabawę. Są niewidzialni dla ludzi, ale roznoszą wokół siebie wyczuwalny zapach ziół. W odróżnieniu od znanych z baśni wróżek, fejowie zostali przedstawieni w sposób pejoratywny: w większości są źli i niebezpieczni.

Dużym walorem „Lamentu” jest wartka akcja: zdarzenia następują po sobie błyskawicznie, a ich przebieg śledzi się z zapartym tchem. Przeważają tu dialogi – tendencja znana z innych powieści tego typu, ale mamy również refleksję na temat uczuć czy wspomnień. Pojawia się humor i dowcip, co jest dużym plusem dla autorki. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, ustami Deirdre. Bohaterowie skonstruowani są rzetelnie, przekonująco – oprócz głównej pary mamy także rodzinę dziewczyny – matkę, ojca (pojawiającego się jednak dopiero pod koniec, okazjonalnie), wścibską ciotkę, szaloną babcię, a także paletę innych postaci. Świat realny miesza się z tym fantastycznym z każdą stroną coraz wyraźniej, a to obiecuje pasjonujące przeżycia.

Na uwagę zasługuje też szata graficzna. Choć okładka nie porwała mnie na kolana, to wewnątrz książki kryje się wiele pięknych rysunków, poprzedzających kolejne księgi, które rekompensowały mi ten brak i wprowadzały nastrój magii.

To, co mi się nie podobało, to urwane, ubogie zakończenie – odwracałam kartkę, szukając dalszego ciągu, a tu nic. Muszę przyznać, że finał mnie rozczarował: jest pełen niedopowiedzeń i niedokończonych wątków. W przygotowaniu co prawda jest już kolejna część serii, jednak z tego co wyczytałam będzie ona skupiać się tym razem na osobie Jamesa, więc nadal nie rozumiem takiego potraktowania czytelnika – zostawienia go z wielką niewiadomą, do końca nierozumiejącego co się ma stać.

Podsumowując, książka na pewno przypadnie do gustu żeńskiej części czytelników, szczególnie fankom gatunku. Choć kontynuuje znane z innych serii wątki, rozwiązania zaskakują, a świat fejów przykuwa uwagę. Osobiście oceniam tę książkę jednak jako średnią, jedną z wielu, i chyba nie skuszę się na kontynuację. Nie nudziłam się przy niej, ale też nie porwała mnie na tyle, by o niej nie zapomnieć zaraz po odłożeniu na regał.

Ocena 3,5/6

16 komentarze:

giffin on 19 października 2011 16:37 pisze...

A mnie się okładka bardzo podoba - no może nie wygląda genialnie, ale zawsze lubiłam połączenie rudych włosów z zielenią ;)
Muszę się też przyznać, że przeważnie uważam niedopowiedziane zakończenia za najciekawsze, bo pozostawiają dużo miejsca dla wyobraźni.
Jestem pewna, że książka może się podobać, ale raczej nie pachnie rewelacją... :)

bsz on 19 października 2011 16:39 pisze...

giffin => ja też lubię niedopowiedzenia, ale nie w takiej formie. Brak tu jakiegoś epilogu...
Sam obraz na okładce nie jest zły, ale ładniej by to wyglądało, gdyby pojawił się jakiś wypukły napis czy coś. Przez to traci potencjał.

Jarka on 19 października 2011 16:49 pisze...

Mimo że ładnie ją opisałaś, to raczej się nie zdecyduję. Jakoś słabe zakończenia i niedopowiedzenia bardzo mnie denerwują ;)

Gabrielle_ on 19 października 2011 17:19 pisze...

Na półce czeka "Drżenie" od którego uwarunkowuję dalsze, ewentualne spotkania z tą autorką. Fabuła brzmi nieźle także kto wie... ;)

Larysa on 19 października 2011 17:50 pisze...

Ja dopiero poznałam tę pisarkę przy powieści "Drżenie" która póki co leży na półce bo brak czasu na czytanie niestety.

kamykowy on 19 października 2011 17:52 pisze...

Trzeba przyznać, że "Lament" pozostawia nieprzyjemne uczucie niedosytu. Ale ogółem jest całkiem ok ;)

Taki jest świat on 19 października 2011 18:11 pisze...

Czytałam i jako książkę na chwile relaksu polecam :)

Paula on 19 października 2011 18:28 pisze...

A mi się ta książka nie podobała w ogóle. Nawet nie dotarłam do końca!

Piter Murphy on 19 października 2011 19:22 pisze...

Niestety, nie czytam fantasty :-(

cyrysia on 19 października 2011 20:33 pisze...

Szkoda, że to zakończenie jest takie urwane, ale mimo to myślę żeby dać szanse tej książce, dlatego zapisze ją na listę chętnych do przeczytania.

Varia on 20 października 2011 10:38 pisze...

Drżenie bardzo mi się podobało, dlatego wartka akcja oraz elfi bohaterowie do Lamentu również mnie przekonują :)

Bujaczek on 20 października 2011 10:40 pisze...

Mnie okładka oczarowała ;) Fabuła też zapowiada się ciekawie ;)

Natula on 20 października 2011 10:45 pisze...

Historia brzmi pięknie, do tego śliczna grafika i cudne elfy, chyba muszę mieć tę książkę.

bsz on 20 października 2011 11:05 pisze...

Jarka => a ja żałuję, że nikt mi o tym nie powiedział, zanim ją kupiłam :P

Gabrielle_ => nie czekaj z tym "Drżeniem", jest supr, bardzo mi się podobało :)

Larysa => to samo co powyżej ;) ale włąśnie "Drżenie" wypada ok, a ta książka już gorzej.

kamykowy => no jak dla kogo, kompletne dno to też nie jest, rewelacja tym bardziej.

Taki jest świat => nom, z tym można się zgodzić. Lekka, niezobowiązująca lektura.

Paula => tak jak moja siostra, skończyła po 20 stronach :P

Piter Murphy => spróbuję wię następnym razem zamieścić coś z innego gatunku ;)

cyrysia => okej i sama wtedy powiesz, co myślisz ;)

Varia => "Drżenie" było o niebo lepsze. Ja tam czekam już na "Niepokój", cz. 2 :)

Bujaczek => a mi czegoś w niej brak, na żywo marnie się prezentuje.

Natula => powodzenia w szukaniu :)

Dusia on 20 października 2011 22:51 pisze...

"Drżenie" i "Niepokój" bardzo mi się podobały, więc po debiutancką powieść autorki też sięgnę - z ciekawości, jak bardzo ewoluowała :D

Anonimowy pisze...

Do you mind if I quote a few of your articles as long as I provide credit and
sources back to your webpage? My blog site is in the very same niche as yours and my visitors would certainly benefit from
some of the information you provide here. Please let me know if this ok with you.
Many thanks!

Feel free to visit my weblog; cash advance support
My web page - quick payday cash advance

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon