sobota, 15 października 2011

Jandy Nelson: "Niebo jest wszędzie"

Autor: Beata Szy dnia 11:27:00
Autor: Jandy Nelson
Tytuł: "Niebo jest wszędzie"
Wydawnictwo: Amber
Stron: 368

Jandy Nelson jest agentką literacką i poetką, mieszka w San Francisco. Jej wydana w 2010 roku powieść „Niebo jest wszędzie” od razu zyskała rzesze fanów wśród młodych czytelniczek, zdobywając również cenne wyróżnienia literackie. To książka obok której trudno przejść obojętnie, wyjątkowa i z dużym ładunkiem emocjonalnym.

Lennie przeżywa żałobę – zmarła jej starsza siostra i dziewczyna nie potrafi sobie poradzić z tą stratą. Zwłaszcza, że były z Bailey nierozłączne, mówiły sobie o wszystkim, dzieliły pokój. Dziewczyny były zżyte także dlatego, że oprócz siebie, nie miały nikogo, nie licząc babci Gram i wujka Big’a z którymi mieszkają. Matka dziewczynek porzuciła je, gdy miały po kilka lat i zniknęła, nie pozostawiając po sobie śladu. Dziewczyny nie znają też swojego ojca, bądź ojców. Rodzina tłumaczy, że to przez tajemniczy „gen wędrowca” ich matka miała niespokojną duszę i nie potrafiła żyć w jednym miejscu. Ta nieznana kobieta, tajemnicza matka, której dziewczyny nie miały okazji poznać, spędzała im sen z powiek. Często fantazjowały o tym, gdzie właśnie jest i kiedy wróci. A teraz wszystko się zmieniło – Bailey umarła, nigdy jej nie poznawszy, a Lennie została sama.

„Mój pierwszy dzień po powrocie do szkoły wygląda tak, jak się spodziewałam: kiedy wchodzę, korytarz udaje Morze Czerwone, rozmowy cichną, oczy rozpływają się od nerwowego współczucia i wszyscy gapią się na mnie, jakbym trzymała na rękach martwe ciało Bailey – i pewnie je trzymam. Jej śmierć oblepia mnie całą, czuję ją i wszyscy ją widzą…”

Próbując oswoić swoje cierpienie, dziewczyna zapisuje wszędzie słowa, wiersze, wspomnienia o siostrze, dialogi. Naznacza swoimi myślami strony książek, papierki, korę drzew, kubki i pojedyncze karteczki – rozrzuca je w lesie, na drodze, nad wodą. Wylewa z siebie swój żal, ale nie chce się nim z nikim dzielić. Tęsknotę za siostrą dzieli z jej chłopakiem – Toby’m, aż w pewnym momencie oboje z zatrwożeniem stwierdzają, że coś ich do siebie przyciąga jak magnes. Jest jeszcze Joe, nowy uczeń w szkole, również rozpalający serce Lennie. Dziewczyna czuje się omotana, zdezorientowana i zagubiona. Nie wie, jak ułożyć swój świat po śmierci najbliższej osoby.

„na naszych wspólnych zdjęciach
ona zawsze patrzy w obiektyw
a ja zawsze patrzę w nią”


Książka „Niebo jest wszędzie” porusza jeden z najboleśniejszych tematów – śmierć osoby, którą się kocha i nowe realia bez jej obecności. Tym trudniejsze, gdy historia ta dotyka nastoletniej dziewczyny. Książka tchnie bólem, ale w sposób poetycki, magiczny, nieszablonowy. Słowa, którymi Lennie opisuje swoje cierpienie, ujawniają jej najgłębsze emocje, płyną prosto z serca, są zarazem hołdem złożonym siostrze. Autorce udało uniknąć się tonu sztuczności, użalania się nad sobą, przygnębiających monologów. Nie, jest wprost przeciwnie. Lennie bowiem żyje i odczuwa, jak każda nastolatka, pierwszą miłość, pożądanie, rozkosz. Ona została, i choć ma wyrzuty sumienia względem zmarłej, potrafi też się uśmiechać, czuć się dobrze, grać na klarnecie, cieszyć się życiem. Miłości i rozstania, życie i śmierć, radości i smutki – to wszystko przeplata się w tej książce, krzyżuje, następuje jedno po drugim.

„Żałoba to dom, gdzie nikt cię nie chroni
gdzie młodsza siostra
będzie starsza od starszej”

Nie sposób nie wspomnieć o pięknej oprawie wydania, dopiętej na ostatni guzik. Okładka książki jest miła w dotyku, kojarzyła mi się z czymś delikatnym, puchowym, jak obłok. Czcionka książki jest niebieska, a wszystkie zamieszczone wewnątrz obrazki z zapiskami Lennie, odnalezionymi w różnych miejscach miasta, również mają tę błękitną, dopasowaną do całości barwę. Przeszkadzały mi jedynie pojedyncze literówki i zły zapis nawiasów – brak ich otwarcia. Dodatkowo, każdy rozdział oznakowany jest cyfrą, uwiecznioną na tle nieba. Czytając, mamy wrażenie, że niebo naprawdę jest wszędzie. I że bohaterka w końcu odnajdzie swoje.

Autorce udało się dokonać niemożliwego: nagle uzmysławiamy sobie, że rozumiemy tę smutną dziewczynkę. Że przeżywamy razem z nią, czujemy jej ból i żałość. Choć Lenny twierdzi, że „nikt jej nie rozumie”, to nieprawda. Nawet, jeśli nie przeżyliśmy takiego dramatu, możemy odnaleźć w jej refleksjach cząstkę siebie.

I tak, znowu to się stało. Gdy kończyłam książkę, rozpłakałam się. Ze wzruszenia, ze szczęścia. Takie chwile przypominają mi, dlaczego lubię taką literaturę. Bo wyzwala emocje, których nie trzeba kryć. Jest niesamowitym przeżyciem, polecam ją każdemu. Po prostu mnie oczarowała.

Ocena 6/6

18 komentarze:

~Demismo on 15 października 2011 12:02 pisze...

Bardzo chcę ją przeczytać, ale niestety nie natrafiła się jeszcze taka okazja :( Ale mam nadzieję, że to się niedługo zmieni :)

giffin on 15 października 2011 12:31 pisze...

Rzadko płaczę w trakcie lektury, musi naprawdę trafić głęboko do serca. Fabuła kojarzy mi się z filmem, jaki oglądałam jakiś czas temu, niestety nie pamiętam tytułu... Życzę miłego dnia ;)

Lena173 on 15 października 2011 13:06 pisze...

Bardzo spodobała mi się ta książka. Niby nie ma w niej niczego nadzwyczajnego, a wiele motywów spotykamy na co dzień, jednak to właśnie jej prostota nadała całości dzieła urok, który nie pozwala czytelnikowi na oderwanie się od lektury. Już teraz oczekuje kolejnej lektury tej autorki.

Catalina on 15 października 2011 13:34 pisze...

Mam w planach przeczytanie tej pozycji :) Wydanie jest piękne!
Świetna recenzja, ogólnie podoba mi się Twój blog, a że dobrych recenzenckich blogów nigdy dość - dodaję Cię do obserwowanych ;)
Pozdrawiam!

Ewa on 15 października 2011 13:37 pisze...

Oj, bardzo poruszająca książka. Tak wnioskuję po Twojej recenzji. Pomyślę o niej.

Gabrielle_ on 15 października 2011 15:16 pisze...

Książkę bardzo chciałabym przeczytać (już to chyba kiedyś mówiłam). Jestem ciekawa jej treści jak również uczuć, które we mnie obudzi. Jak na złość książka jakby zapadła się pod ziemię, nigdzie jej nie mogę dostać. Co się dzieje z tymi wszystkimi księgarniami? ;P

bsz on 15 października 2011 16:44 pisze...

~Demismo => ja też na nią polowałam jakiś czas i w końcu jest ;)

giffin => mi się też rzadko zdarza, a tu prosze, to o czymś świadczy ;)

Lena173 => ja też będę wypatrywać czy i kiedy pojawi się u nas jakaś jej kolejna ksiażka.

Catalina => dzięki, ja też z przyjemnością Cię dodam :)

Ewa => dokładnie, tak właśnie jest.

Gabrielle_ => a ja ją zamówiłam jakoś tydzień temu w Kumiko, była nawet trochę tańsza niż w Empiku, więc zajrzyj tam :)

Bujaczek on 15 października 2011 16:47 pisze...

Poluje na nią od dłuższego czasu. Teraz widzę, że warto ą przeczytać ;)

Taki jest świat on 15 października 2011 17:04 pisze...

Zainteresowałaś mnie swoją recenzją tą książką :)

Cassiel on 15 października 2011 17:27 pisze...

Jak widać, warto przeczytać. Ja pewnie też bym płakała pod koniec, jak zwykle po tego typu książkach.. :)

Piter Murphy on 15 października 2011 20:00 pisze...

Kocham takie książki. Są autentyczne :-)

cyrysia on 15 października 2011 21:22 pisze...

Już od dłuższego czasu mam ochotę zapoznać się bliżej z tą pozycją. Zakupiłam już ją w formie e-booka i zamierzam na dniach przeczytać. Jestem ciekawa czy po przeczytaniu, będę miała podobne wrażenia jak ty. Czas pokaże.

Dusia on 16 października 2011 00:24 pisze...

Rany, strasznie mnie zachęciłaś kilkoma ostatnimi zdaniami. No nic, dodaję do długiej listy książek "do przeczytania" :D

tetis on 16 października 2011 11:38 pisze...

Bardzo, bardzo mnie zachęciłaś. Potrzebuję chyba właśnie takiej ksiązki. Musze ją zdobyć...:)

Tristezza on 16 października 2011 18:14 pisze...

Czytalam i ksiazka mi się podobała :D Jednak nie miałam aż takiej rewelacji ^^

bsz on 16 października 2011 21:15 pisze...

Bujaczek => powodzenia ;D

Taki jest świat => cieszę się :)

Cassiel => moja siostra dziś skończyła i miała to samo :P choć w innym momencie ;)

Piter Murphy => masz rację. Eh masz zablokowany profil i nie umiem przejść na Twojego bloga, jeśli prowadzisz.

cyrysia => o ciekawi mnie jak wyglada ebook, czy zachował ten niepowtarzalny układ.

Dusia => to mam nadzieję, że kiedyś znajdziesz dla niej czas.

tetis => powodzenia, powodzenia ;)

Tristezza => no każdy odbiera inaczej, ale widziałam też wiele recenzji tak entuzjastycznych jak moja ;)

Elen on 11 grudnia 2011 15:27 pisze...

Czytałam, wspaniała książka ! Wzruszałam się przy niej wielokrotnie, najczęściej wtedy, gdy czytałam poprzedzające nowy rozdział fragmenty napisane przez główną bohaterkę. Niektóre z nich naprawdę chwytają za serce.

Gusiaxx on 30 stycznia 2013 13:37 pisze...

czytałam. Mogę stwierdzić że to najlepsza książką jaką czytałam! Mogłabym ją czytać nom stop ! Jest cudowna i te opisy o miłości i wgl. Kocham ją! Książkę wypożyczyłam z biblioteki , ale kupie sobie własną i nie rozstanę się z nią ;)

Zapraszam do mnie: http://1d-love-lwwy.blogspot.com :) opowiadanie :)

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon