niedziela, 1 stycznia 2012

Ina Knobloch: "Perfumiarz"

Autor: Beata Szy dnia 16:06:00

Autor: Ina Knobloch
Tytuł: "Perfumiarz"
Wydawnictwo: Telbit
Stron: 350




„… w rodzinie Farinów wszystko oceniano na podstawie woni. To nos decydował, czy ziemia była gotowa na siew, czy nadawała się na założenie winnicy, sadu owocowego czy tylko na łąkę, do wypasu bydła, czy kogoś trawiła choroba albo jaki miał charakter – członkowie rodziny Farinów nosem rozpoznawali więcej niż oczyma.”


Giovannni Maria Farina jest chłopcem szczególnym – wywodzi się z rodziny, chłonącej świat zmysłem powonienia. Obdarzony wybitnym węchem chłopak już od najmłodszych lat zdradza talent, którym przerasta domowników. Wychowuje się w zamożnej rodzinie, w bajecznej okolicy, pachnącej poranną rosą i wypełnionej górskim aromatem. Wkrótce pod okiem opiekuńczej babki, Cateriny, Giovanni opuszcza rodzinne strony, by pobierać nauki w Wenecji. W obcym kraju młodzieńca uderzają ostre i nieprzyjemne zapachy ludzkiego potu, zanieczyszczeń i grzechu. Marzy więc o wynalezieniu orzeźwiającego olejku, mogącego zagłuszyć naturalny ludzki odór. Ponadto, poznaje piękną, niewinną Antonię, dla której traci głowę. Pochłonięty jednak światem zapachów i marzeniem o stworzeniu najdoskonalszego aromatu Giovanni nie zauważa chytrego rywala…

Porównanie „Perfumiarza” I. Knobloch do owianego już legendą „Pachnidła” jest intratne, bowiem obie książki traktują o ezoterycznym, nieuchwytnym świecie delikatnych woni, aromatów, olejków eterycznych i esencji. W obu powieściach mamy do czynienia z wrażliwym męskim bohaterem, który odbiera świat zmysłem węchu i jest w tym nieprzeciętny – Giovanni potrafi odgadnąć tożsamość klienta sklepiku jeszcze zanim zobaczy jego twarz, sugerując się zapachem, w pamięci przechowuje wszystkie poznane dotąd zapachy i potrafi je bezbłędnie łączyć. Obaj bohaterowie ulegają też fanatycznej wręcz pożądliwości wobec młodych, niewinnych kobiet, wydzielających niepowtarzalną woń. Oprócz tego kierują się w życiu obsesją, chcąc stworzyć dzieło doskonałe, jednak podejmują się tego wyzwania w zupełnie inny sposób i z innych pobudek. Na tym porównania się kończą, gdyż książka I. Knobloch opowiada całkiem inną historię.

Giovanni jest postacią historyczną – żył i tworzył na przełomie XVII i XVII wieku. Znany jest przede wszystkim jako twórca Eau de Cologne – wody kolońskiej. Pisarka oparła więc swoje dzieło na faktach autentycznych, co z jednej strony było sporym ograniczeniem – choć wplotła w powieść fikcyjne postacie i wątki, sam obraz mistrza nie mógł ulec wielkim przeobrażeniom, z drugiej – jest znakomitym punktem wyjścia dla historii. Z ciekawostek – w powieści pojawia się młody Vivaldi, pracujący nad kompozycją o czterech porach roku. Przyjaźń obu panów nie jest potwierdzona w żadnych źródłach, jednak prawdopodobieństwo ich spotkania jest realne, co Knobloch wykorzystała, wyciągając z owej znajomości ciekawe możliwości.

Klimat tej książki jest zachwycający, a wszyscy ci, którzy czytali „Pachnidło”, wiedzą, o czym mówię. Choć wydaje się niemożliwe, by oddać słowami zapachy, niektórzy autorzy pokazują, że nic bardziej mylnego – dokonują tego w zachwycający sposób. Złożony świat perfumiarzy, cieszące się sławą sklepiki wypełnione zapachowymi flakonami, tygielkami, buteleczkami i puzderkami, świat ekstraktów – wszystko to uwodzi czytelnika i chociaż nie możemy poczuć tego, co nasi bohaterowie, z zazdrością czytamy o najróżniejszych aromatach, poznając ich dodatkowe właściwości.

Książka Knobloch na pewno jest dziełem subtelniejszym od „Pachnidła”. Giovanni jest człowiekiem skrytym i czystym – bezpruderyjność wielkiego miasta na początku jest czymś, co nie mieści mu się w głowie, dopiero później młody mężczyzna poddaje się temu, nie widząc innej możliwości. Giovanni jest bohaterem raczej nieszczęśliwym – różni się od innych ludzi, a jego nietypowy talent czasem przeradza się w przekleństwo, uniemożliwiając mu normalne funkcjonowanie. Miłość do Antonii również jest uczuciem złożonym – czy Giovanni kocha naprawdę tę piękną kobietę, czy raczej chodzi tylko i wyłącznie o jej wyszukany zapach? Nie można jednak zaprzeczyć, że podporządkowuje tej kobiecie swoje dalsze losy z nadzieją, że będzie godny jej ręki. I jeszcze postać Bernarda – zapalonego wroga perfumiarza z dzieciństwa, które to uczucie zdominuje dalsze życie antagonisty i wykluje w jego głowie perfidny plan zemsty.

Odbiór książki utrudniały mi tylko skomplikowane nazwiska i zdublowane imiona bohaterów, przez co początkowo miewałam problemy z domyśleniem się o którą postać chodzi w danej chwili, jednak po czasie wszystkie wątpliwości zostają rozwiane, a każdy z bohaterów zyskuje jakieś charakterystyczne cechy, dzięki czemu można uniknąć tego kłopotu.

Kiedy sięgałam po „Perfumiarza”, urzeczona okładką tej książki, trochę się obawiałam, że mam przed sobą powieloną historię rodem z „Pachnidła”. I choć nie da się uniknąć powiązań, myślę, że warto poznać obie książki, gdyż choć ukazują ulotny świat zapachów, robią to w zupełnie inny sposób. Mimo drobnych niedociągnięć, czyta się świetnie i naprawdę polecam, bo mało jest takich książek!


Ocena: 4/6

17 komentarze:

jasmina on 1 stycznia 2012 16:20 pisze...

Nie znam żadnej z tych książek ale chętnie przeczytam:)

Bsz życzę Ci wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku oraz wielu wspaniałych książek do czytania:)

Scarlett on 1 stycznia 2012 16:33 pisze...

To musiała być niesamowita lektura.

Flora on 1 stycznia 2012 17:36 pisze...

Moja lista książek do przeczytania nie ma końca... raczej nie dodam do niej tej pozycji, bo ocena mogłaby być lepsza ;-)

Edyta on 1 stycznia 2012 18:12 pisze...

Jednak zostanę przy znajomości Pachnidła P. Suskinda.
Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Elen on 1 stycznia 2012 19:20 pisze...

Jeśli miałabym wybierać między "Pachnidłem" a "Perfumiarzem" to, choć żadnej z książek nie czytałam, chętniej zapoznam się z "Pachnidłem" ;)

Catalina on 1 stycznia 2012 19:42 pisze...

Szczęśliwego Nowego Roku! :)
Ja również skłaniam się ku Suskindowi, ze względu na to, że jego książkę mam w domu :)

Blueberry on 1 stycznia 2012 20:16 pisze...

Ja także jestem za "Pachnidłem" choć i ta wydaje się być niczego sobie.
Pozdrawiam!

milla on 1 stycznia 2012 22:01 pisze...

"Pachnidło" czytałam i przypadło mi do gustu. "Perfumiarza" jestem niezwykle ciekawa i, kiedy tylko trafi mi się okazja, zapewne sięgnę po ten tytuł.

Miravelle on 2 stycznia 2012 00:53 pisze...

"Pachnidła" jeszcze nie czytałam,ale mam zamiar. A tę książkę chyba sobie daruję,coś niezbyt do mnie przemawia.

Aleksnadra on 2 stycznia 2012 11:14 pisze...

Czytałam...Recenzja u mnie na blogu lada chwila :)

Madlen on 2 stycznia 2012 11:22 pisze...

Kolejna "pachnąca" książka...pierwsze moje skojarzenie to oczywiście Pachnidło, ale na szczęście Twoja recenzja nieco mnie uspokoiła, że nie będzie to powtórka z rozrywki. Czuję się zachęcona:)

limonka on 2 stycznia 2012 12:25 pisze...

Taaaaak, każdy kojarzy z "Pachnidłem". Mnie się podobało, ale ze względu na podobną treść nie będę jak szalona szukać tej książki. Nie cierpię zarabiania na czymś, co już było popularne :)

Larysa on 3 stycznia 2012 16:01 pisze...

Pierwsze co pomyślałam to: O proszę, kontynuacja Pachnidła:D
Cóż, książka wydaje się ciekawa, więc kto wie może i przeczytam.

Larysa on 3 stycznia 2012 16:03 pisze...

Na początku pomyślałam: O kontynuacja Pachnidła :D
Cóż, książka wydaje się ciekawa, więc kto wie, kto wie:)

Natula on 3 stycznia 2012 16:56 pisze...

Moje życie to zapachy :). Nie pogardzę tą książką, urzekające historie, są w sam raz dla mnie :)

Mery on 3 stycznia 2012 17:09 pisze...

Najpierw przeczytam "Pachnidło" (które trochę już leży na półce) a dopiero potem pomyślę o "Perfumiarzu"

Iliana on 3 stycznia 2012 21:48 pisze...

Pachnidła nie czytałam, lecz widziałam film. Bardzo mi się podobał, chociaż zakończenie było... dziwne. Nie pasowało mi do całej fabuły :) Myślę, że książka "Perfumiarz" może mi się spodobać, więc zapiszę sobie jej tytuł :) Dziękuję za recenzję

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon