piątek, 6 stycznia 2012

Cathy Glass: "Najsmutniejsze dziecko"

Autor: Beata Szy dnia 15:25:00


Autor: Cathy Glass
Tytuł: "Najsmutniejsze dziecko"
Wydawnictwo: Hachette
Stron: 400 (wydanie kieszonkowe)




Lubię czytać historie z życia wzięte.
Kiedy byłam dużo młodsza zaczytywałam się w czarno-białych gazetach z cyklu „okruchy życia”, rzekomo przedstawiających właśnie takie sytuacje. Ile w tym prawdy, wiadomo, jednak chyba wielu z nas ma podobne zainteresowania. Dotyczy to także książek pisanych na kanwie autentycznych wydarzeń, często brutalnych, dramatycznych, wstrząsających. Wydawnictwo Hachette oferuje ciekawy cykl „Pisane przez życie”, gdzie ukazywane są historie dzieci żyjących w skrajnych warunkach, zaniedbywanych czy wykorzystywanych przez biologicznych rodziców i oddanych pod opiekę pracownikom pomocy społecznej. Od dawna zabierałam się do lektury książek z tej serii, choć w związku z trudną tematyką, trochę się też bałam. Ale w moje ręce trafiła pierwsza książeczka, niedługo też mam w planach kolejne.

„Najsmutniejsze dziecko” to sprawozdanie z perspektywy opiekunki, Cathty Glass, z okresu w którym trafiła pod jej skrzydła dziesięcioletnia Donna. Dziewczynka została zabrana biologicznej matce razem z dwoma braćmi, jednak wskutek dramatycznych relacji między rodzeństwem, rozdzielono ją i powierzono Cathy. Kobieta od wielu lat pracuje jako opiekunka, wychowując przy tym samotnie dwójkę własnych dzieci. Donna jednak od początku była dzieckiem innym, szczególnym – osowiała i zamknięta w sobie, tłumiła wewnątrz okropności dzieciństwa. Dzięki zażartej walce o jej zdrowie psychiczne, Donna stopniowo zaczyna się otwierać, zdradzając szczegóły ze swojego smutnego życia. Okazuje się, że dziewczynka była krzywdzona zarówno przez matkę, jak i rodzeństwo. Pełniła w domu rolę kozła ofiarnego, winionego za wszelkie nieprawidłowości. Ciemniejsza skóra była symbolem jej skalania, zbrudzenia. Teraz, gdy została wyrwana z zarodka piekła, ma szansę na lepsze życie, jednak przed nią i jej opiekunką długo droga ku wyleczeniu ran…

W książce „Najsmutniejsze dziecko” najbardziej poraża fakt, że taka i inne, podobne historie, rozgrywają się gdzieś wokół nas. Istnieją rodzice, którzy nie potrafią zajmować się swoimi dziećmi, co więcej, znęcają się nad nimi i obciążają winą za własne niepowodzenia. To straszne, ale najgorsza jest świadomość, jak niewiele jesteśmy w stanie z tym zrobić. Bardzo podoba mi się ukazany w książce system opieki społecznej, funkcjonujący w Anglii, który stara się w możliwie najlepszy sposób zaprzestać podobnych szkodliwych działań. Opiekunowie, mający nawet własne rodziny, biorą do siebie dzieci na okres przed ostatecznymi rozprawami sądowymi i starają się stworzyć im jak najlepsze warunki. Każdy z opiekunów ma nad sobą osobę kontaktową, do której może zwracać się w razie wątpliwości. Oprócz tego opiekunowie prowadzą też dzienniki, dowożą dzieci na widzenia i są w kontakcie z pracownikami opieki. Dobro dziecka jest najważniejsze, dlatego każde dziwne zachowanie jest od razu zgłaszane i interpretowane. Po procesie opieka decyduje co dalej – dziecko może zostać adoptowane, przeniesione do innych opiekunów albo pozostaje u dotychczasowych. Oczywiście, ten system na pewno ma jakieś wady, ale wydaje mi się, że jest naprawdę dobry i stwarza dzieciom z dysfunkcyjnych rodzin szansę na lepszą przyszłość. Rodziny zastępcze są lepszym wyjściem niż domy dziecka, a opiekunowie przechodzą drobiazgowe szkolenia i muszą posiadać odpowiednie kwalifikacje i cechy charakteru.

Istotnym elementem książki jest również epilog – autorka w kilku słowach dzieli się tam z nami postępami Donny i tym, w jakim punkcie znajduje się dziewczyna w wieku dziewiętnastu lat.
Pozwala to nam zobaczyć jak potoczyło się jej życie i przekonać się, czy udało jej się odbudować poczucie własnej wartości.

To moje pierwsze spotkanie z serią „Pisane przez życie” i na pewno polecam ją tym, którzy lubią takie życiowe historie, nie zawsze wesołe. Myślę, że warto je czytać, żeby otworzyć oczy na to, co dzieje się wokół i samemu interweniować, gdy trzeba. Takie książki uwrażliwiają, pobudzają empatię, a to niezwykle istotne. Z pewnością inne książki z tej serii dają podobną naukę, ale każda opowiada indywidualną historię, więc warto poznać jak najwięcej z nich.


Ocena: 5/6

20 komentarze:

Edyta on 6 stycznia 2012 15:33 pisze...

Wzruszające zdjęcie na okładce, dziewczynka ma bardzo wymowne oczy.

cyrysia on 6 stycznia 2012 16:01 pisze...

To prawda, że wielokrotnie nie zdajemy sobie sprawy z tego ile zła znajduje się dookoła nas, lub może nawet widzimy, ale przymykamy na to oko.
Bardzo poruszająca książka, którą koniecznie chce poznać.

Vanilla on 6 stycznia 2012 16:05 pisze...

Chętnie przeczytam książkę, bardzo zachęcająca recenzja :)

kasandra_85 on 6 stycznia 2012 16:22 pisze...

Książkę czytałam i bardzo mnie wzruszyła. Ogólnie cała seria "Pisane prze..." jest szalenie życiowa i poruszająca. Pozdrawiam!!

Irytacja on 6 stycznia 2012 16:40 pisze...

Książkę mam w planach. Jestem jej bardzo ciekawa.

giffin on 6 stycznia 2012 16:44 pisze...

Słyszałam już o tej serii i mam na nią wielką ochotę, bo też lubię czytać historie z życia wzięte - choć są smutne, ale prawdziwe. Myślę, że tej opowieści nie mogę przegapić :)

Taki jest świat on 6 stycznia 2012 17:47 pisze...

Trudna opowieść, ale i takie, niestety, pisze zycie

Mery on 6 stycznia 2012 17:59 pisze...

Mam wielką ochotę na tę serię. Bardzo lubię takie książki.

Blueberry on 6 stycznia 2012 18:32 pisze...

Jestem ciekawa takich książek, więc postaram się ją przeczytać.

limonka on 6 stycznia 2012 19:45 pisze...

Hahahhaa ej, ja też czytałam te czarno-białe! Boże, moja babcia zawsze je kupowała, a ja chłonęłam te głupkowate historie :D

Cassiel on 6 stycznia 2012 21:55 pisze...

Czasami warto sięgnac, ale nie w okresie jesienno-zimowym, w moim wypadku ;]

tetiisheri on 6 stycznia 2012 22:29 pisze...

Też lubię takie historie, dlatego chętnie przeczytam i tą prezentowaną przez Ciebie. Pozdrawiam.

Scarlett on 6 stycznia 2012 22:31 pisze...

Problematyczne są takie książki. Szczerze to nie potrafię powiedzieć czy mam nastrój by zadumać się nad losem tych dzieci.

pandorcia on 6 stycznia 2012 23:28 pisze...

Też lubię czytać takie książki, niekiedy jednak, długo się po nich zbieram... czasami są zbyt brutalne, jak dla mnie. Słyszałam o tej książce już wcześniej, ale do tej pory po nią nie sięgnęłam. Myślę, że nadrobię to, gdy będę gotowa.

Pozdrawiam serdecznie :)

Catalina on 7 stycznia 2012 15:28 pisze...

Książka wydaje się być bardzo poruszająca, a lubię takie ;) Świetna recenzja!

Dusia on 8 stycznia 2012 00:21 pisze...

Seria na pewno warta uwagi, będę się rozglądać za kolejnymi tomami

Larysa on 8 stycznia 2012 18:10 pisze...

Nie, raczej nie dla mnie. W tym wypadku muszę spasować:P

Querida (Sammie) on 8 stycznia 2012 19:35 pisze...

Czytałam jakiś czas temu inną książkę tej autorki. Przez długi czas nie mogłam przestać o niej myśleć. Po "Najsmutniejsze dziecko" również sięgnę. :)

tetis on 8 stycznia 2012 22:54 pisze...

Takich ksiązek chyba nie sposób pokochać i przejśc obojętnie. Bardzo interesująca i wzuszająca seria. Chętnie sięgnę :)

Anonimowy pisze...

Ja właśnie przeczytałam ,,Okaleczoną,, C.Glass i gorąco polecam, wiem też na pewno że resztę tomików z życia wzięte tej autorki też przeczytam.
Strasznie wciągające opowieści.

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon