niedziela, 23 listopada 2014

Rachel Cohn: "Beta"

Autor: Beata Szy dnia 12:33:00

Autor: Rachel Cohn
Tytuł: "Beta"
Wydawnictwo: Czarna Owca
Stron: 316

Elizja jest klonem nastolatki, wersją beta. Nie ma uczuć ani pragnień, z jej ciała usunięto duszę. Stworzono ją po to, by służyła ludziom, mieszkańcom rajskiej wyspy. Przynajmniej tak to powinno działać w teorii. Dziewczyna zdaje sobie jednak sprawę, że coś z nią nie tak. Jej podniebienie jest wrażliwe na smaki. Nie chce być posłuszna. Poznaje chłopaka, który zaczyna budzić w niej uczucia. Dociera do niej, że jest defektem. A to oznacza, że stanowi zagrożenie dla ludzi. Musi ukrywać swoją prawdziwą naturę, jeśli chce przeżyć.

Oczywiście fabuła nie jest oryginalna, ale z tego pomysłu dałoby się sporo jeszcze „wycisnąć”. Dałoby się – bo książka „Beta” nie do końca podołała zadaniu. Opisany przez Rachel Cohn świat jest niedoprecyzowany – pojawia się tu zbyt mało informacji o początkach wyspy Dominium, jej właściwościach i mieszkańcach, a także o samym procesie klonowania. Informacje te są podane, ale w sposób szczątkowy, mało barwny. Brakuje detali. Autorka naszpikowała powieść terminologią, którą niewystarczająco tłumaczy. Tak jakby chciała nowymi pojęciami zbalansować braki w opisach. Ileż można czytać o zażywaniu raksji czy graniu w FantaSferze? Wprowadzenie podobnych pojęć w żaden sposób nie wpływa na rozwój akcji. Nie charakteryzuje świata, o którym wciąż niewiele wiemy. Język miał chyba imitować żargon nastolatków przyszłości, a wyszło po prostu komicznie:

„Nie ma mowy, niunia. Może i mam megajazdę, ale potrafię jeszcze zakumać, że to jakaś schiza. Wiesz, że będę musiał powiedzieć tacie? Rozumiesz, debeściaro?”.

Muszę coś więcej dodawać? Ciężko czytało mi się tę książkę, choć jakoś dobrnęłam do końca. Pisarka jakby nie miała pomysłu na fabułę – im dalej, tym bardziej rozczarowuje. Sięga po motywy, które już znamy i które dobrze się sprawdzają. Świat przyszłości. Silna dziewczyna, buntująca się zastanemu porządkowi. Rebelia. Sztucznie wprowadzony brak uczuć kontra miłość zmieniająca wszystko. A mimo to książka była po prostu nudna. Miejscami żenująca. A to przecież dopiero pierwsza część serii.

6 komentarze:

Kasia Pinkowicz on 23 listopada 2014 15:15 pisze...

Słyszałam kiedyś o niej i mogę powiedzieć tylko tyle- jeśli będzie w bibliotece, to wypożyczę, ale specjalnie szukać nie będę :)

Aleksandrowe myśli on 23 listopada 2014 15:53 pisze...

Hmmm....Dla mnie było to dobre czytadło

GumcioBook (Gabrysia) on 23 listopada 2014 17:53 pisze...

Od dnia premiery tej książki mam ochotę ją przeczytać, ale ciągle się z nią mijam :)

Taki jest świat on 23 listopada 2014 18:09 pisze...

Moze część kolejna będzie lepsze ;)

Elenkaa _ on 24 listopada 2014 12:31 pisze...

Słyszałam o tej serii, ale ostatnio za dużo ich zaczęłam i muszę je pokończyć...
http://pasion-libros.blogspot.com/

Tosia on 24 listopada 2014 20:22 pisze...

Mimo wszystko mam chrapkę na tą książkę :)

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon