czwartek, 4 lipca 2013

John Green: „Gwiazd naszych wina”

Autor: Beata Szy dnia 19:34:00






Autor: John Green
Tytuł: „Gwiazd naszych wina”
Wydawnictwo: Bukowy Las
Stron: 312



„-Tak to jest z bólem – odpowiedział Augustus, a potem spojrzał na mnie. - Domaga się, byśmy go odczuwali.”


„To nasza tylko, nie gwiazd naszych wina.” - pisał Szekspir. John Green traktuje ten cytat dość przewrotnie. Bohaterami swojej książki czyni parę nastolatków Hazel i Augustusa, oraz ich przyjaciół z grupy wsparcia. Wszyscy oni, mimo młodego wieku, zaznali niczym nieusprawiedliwionego cierpienia – chorują na raka, i bez względu na to czy jest on w stanie remisji czy nie, stykają się z problemem nieuchronności śmierci. W wieku, kiedy powinni przeżywać pierwsze zauroczenia, cieszyć się życiem, poznawać, odkrywać, kontemplować ich świat wygląda zgoła inaczej niż reszty rówieśników.

Hazel ma szesnaście lat a jej nieodłącznym „towarzyszem” jest aparat tlenowy, który musi wozić ze sobą – inaczej nie może oddychać. Augustus w walce o zdrowie poświęcił nogę, przekreślając karierę sportową. Isaac zdaje sobie sprawę jak kruche może być wyznanie „na zawsze”. I on również, ulegając chorobie, traci – wzrok. Jednak choć tak poruszająca, książka Greena tchnie również pozytywnymi emocjami. Choć pełni skaz, bohaterowie dają sobie radę – nawiązuję się między nimi silne relacje, przyjaźnią się, kochają, wspierają, a nawet są gotowi na realizację zupełnie szalonych pomysłów – jak np. podróż do Amsterdamu w poszukiwaniu autora ulubionej powieści Hazel.

„Gwiazd naszych wina” to książka magiczna. Choć kierowana do młodzieży, niezwykle dojrzała i doszlifowana pod względem językowym – o co ostatnio coraz trudniej. Klimatyczna, niebanalna, wywołująca drżenie, czy nawet łzy. Jasne, że jej czytanie miejscami boli. Ale czasami również przyprawia o salwy śmiechu. I o to w literaturze chodzi.


„... nie chcę oglądać świata bez niego.”



Podobał mi się sposób podejścia do choroby – bohaterowie nie zamykają się w sobie, nie separują, nie pogrążają w rozpaczy i biadoleniu. Pozostają sobą, mimo przeciwności losu. Starają się żyć jak inni nastolatkowie – spotykają się, grają w gry komputerowe, umawiają na randki. Różnica polega na tym, że co jakiś czas pojawia się atak, że trafiają na oddział szpitalny, że próbują kolejnych terapii w walce o cud, faszerując swoje ciała chemią, że czują jak rodzice drżą o nich, trzymają pod kloszem. Ale żyją, łapiąc każdą chwilę. I co należy podkreślić, bohaterowie są wyraziści i od razu ich polubicie, a flirt, jaki nawiązuje się pomiędzy Hazel i Augustusem przyprawia o uśmiech – ta para wydaje się być dla siebie stworzona a ich dialogi... cudo: błyskotliwe, inteligentne, dowcipne.

Polecam. I chcę do niej wrócić, zdecydowanie. I jeszcze jedno - po przeczytaniu tej książki zwykłe słówko "okay" nigdy nie będzie już dla Was takie samo ;)



19 komentarze:

Paulina Ch. on 4 lipca 2013 19:41 pisze...

Po pierwsze... błąd w tytule i na początku posta. Autor nazywa się John, nie Johm.
Po drugie... książka jest boska i pewnie nie raz ją przeczytam.
Po trzecie... teraz poluję na "Papierowe miasta", bo autor tak mnie zachwycił, że nie wyobrażam sobie, nie przeczytać innych jego książek ;)

jusssi on 4 lipca 2013 19:42 pisze...

W końcu się skusiłam i wczoraj książkę zakupiłam :) Tylko kiedy przeczytam? :) Ja też chcę poznać znaczenie nowego okay :)

Sylwuch on 4 lipca 2013 19:50 pisze...

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę i moje marzenie ziściło się - koleżanka kupiła "Gwiazd naszych wina", a książka leży już na mojej półce. :)

bsz on 4 lipca 2013 19:53 pisze...

dzieki, literowka, a w tytul posta kopiowalam sobie z blednego opisu z poczatku recenzji, potem jest juz dobrze :P
"Papierowe" tez wkrotce bede czytac :)

bsz on 4 lipca 2013 19:54 pisze...

ja mam z biblioteki, ale chyba bede musiala kupic, bo CHCE ja miec na wlasnosc :)

Pinko on 4 lipca 2013 20:57 pisze...

Lubię takie historie o ludziach walczących z chorobą, choć dręczy mnie świadomość, że gdzieś tam ktoś umiera...

cyrysia on 4 lipca 2013 21:03 pisze...

Marze o tej książce, chociaż trochę obawiam się jej trudnej tematyki.

Paulina Ch. on 4 lipca 2013 21:56 pisze...

Podejrzewałam, że literówka ;) Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że zwróciłam uwagę? Nie każdy to lubi a osobiście wolę, żeby ktoś mi napisał i żebym poprawiła błąd ;]

bsz on 4 lipca 2013 21:57 pisze...

jasne, ze nie mam za zle i dziekuje :) od razu sobie poprawilam i plus za czujnosc :)

Scarlett on 4 lipca 2013 23:30 pisze...

Koniecznie muszę przeczytać! Książka młodzieżowa napisana dobrym stylem jest czymś niebywałym.

Querida on 5 lipca 2013 08:14 pisze...

Ta książka jest absolutnie cudowna i poleciłabym ją każdemu. Teraz przede mną "Papierowe miasta" i czuję, że John Green szybko trafi do grona moich ulubionych autorów. ;)

Gabrielle on 5 lipca 2013 10:12 pisze...

Nigdy nie czytam książek adresowanych stricte do młodzieży, ale przyznam szczerze, że tym razem bardzo mnie zachęciłaś :)

Magda on 5 lipca 2013 10:18 pisze...

lubię taką tematykę, a ta książka kusi mnie od kiedy pojawiła się w zapowiedziach :)

Gosiek on 5 lipca 2013 11:52 pisze...

Wszyscy tak się nią zachwycają, a ja jeszcze jej nie znam -.-

miqaisonfire on 5 lipca 2013 20:33 pisze...

Och, z chęcią bym przeczytała ;)

GumcioBook on 6 lipca 2013 22:07 pisze...

Czyli warto :) Zapowiada się fantastycznie! Muszę zdobyć tę książkę!

Dominika Kowalska on 7 lipca 2013 23:44 pisze...

Wszyscy czytają, zachwycają się to i ja w końcu muszę się zastanowić.

Anonimowy pisze...

Zakochałam się książce.
Wie może ktoś na której stronie lub w jakiej sytuacji wypowiedziane były słowa "To nie nasza, a gwiazd naszych wina"?

Graciana on 14 maja 2014 00:49 pisze...

Poprawka: "To nasza tylko, nie gwiazd naszych wina" :)) str. 116 na dole ;)

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon