wtorek, 22 listopada 2011

Maggie Stiefvater: "Niepokój"

Autor: Beata Szy dnia 13:06:00

Autor: Maggie Stiefvater
Tytuł: "Niepokój"
Wydawnictwo: Wilga
Stron: 432


„To jest opowieść o miłości. Nie wiedziałam, że istnieje tyle różnych jej rodzajów ani że może ona sprawić, iż ludzie będą robić tak nieoczekiwane rzeczy. Nie zdawałam sobie sprawy, że jest tyle odmiennych sposobów na to, żeby powiedzieć „żegnaj”.


Bohaterów „Drżenia” M. Stiefvater pokochałam od razu. Wrażliwy chłopak-wilk Sam i zaradna Grace towarzyszyli mi przez pierwszy tom, by powrócić w nowej odsłonie. Kiedy „Niepokój”, druga część mroźnego cyklu, zawitała do księgarń, musiałam niezwłocznie ją kupić. I oto jest – przeczytana, spokojnie odłożona na półkę, wyczekująca ostatniej kontynuacji.

Sama i Grace zostawiliśmy w momencie, który można by opatrzyć etykietką „I żyli długo i szczęśliwie”, aby pozostawić ich dalsze losy w błogiej niewiedzy. Ponieważ ta dwójka, nad której szczęściem czyhało tyle niebezpieczeństw, wreszcie odnalazła harmonię. Ale nie… Autorka postanowiła pociągnąć tę przygodę dalej, pokazując nam co dzieje się, gdy opada magiczna kurtyna.

(uwaga! spoiler dla tych, którzy nie czytali 1. tomu)

Wyleczony Sam jeszcze nie do końca może uwierzyć w to, że pierwszy raz od wielu lat spędza zimę w ludzkiej skórze. Każdy chłodniejszy podmuch wiatru nadal niepokojąco przyspiesza bicie jego serca, jednak nic złego się nie dzieje. Sam pozostaje Samem. Po raz pierwszy w życiu czuje, że może planować swoją przyszłość, wierzy w to, że się zestarzeje, że bolesne transformacje znikły raz na zawsze. A w dodatku ma u swego boku ukochaną Grace – wydaje się, że nic już nie może pokrzyżować ich wspólnych planów. Jednak los bywa przewrotny…

(koniec spoilera)

Najpierw to z Grace zaczyna dziać się coś dziwnego – podwyższona temperatura, mdłości, wizyta w szpitalu. Później sytuacja tej pary komplikuje się jeszcze bardziej – zostają przyłapani przez rodziców Grace na nocnej schadzce i odtąd dorośli zrobią wszystko, by rozdzielić zakochanych. Tak, ci rodzice, dotąd nieobecni w życiu Grace, zrzucający na jej głowę trud utrzymania domu i własnego wychowania, teraz interweniują w jej związek i zaczynają trzymać ją pod kloszem. Bo przecież siedemnastolatka nie może jeszcze wiedzieć, co to miłość… Ale to nie wszystkie rewelacje. Zbliża się wiosna i wilki zrzucają skórę. Wśród nich są nowe osobniki, zwerbowane przez Becka. Sam, jako jego następna, musi im pomóc się przystosować do nowych warunków i ułatwić przemianę.

Świetnie czułam się odnajdując w drugim tomie serii klimat pierwszego, znów towarzysząc swoim ulubionym bohaterom i poznając nowych. Ponieważ kwestia przemian Sama nie jest już centralnym punktem opowieści, jak to było poprzednio, autorka zrezygnowała z umiejscawiania przy każdym rozdziale informacji o temperaturze. Mamy za to nowych bohaterów, którym oddaje głos – perspektywa się rozszerza. Mowa tu o znanej z pierwszej części Isabel i o Colu – nowym wilku. Sam i Cole to całkowite przeciwieństwa – ten pierwszy jest spokojny i bardzo uczuciowy, a wilcza skóra zawsze była dla niego przekleństwem, drugi bywa arogancki i pewny siebie, a wilczy los wybrał dobrowolnie. Ich wzajemne potyczki i początkowa niechęć dodają serii wyrazistości. Wreszcie pojawia się tu facet z krwi i kości, od razu wzbudzający sympatię, mimo swojego przewrotnego charakteru.

„Według pewnej japońskiej legendy, jeśli złożysz tysiąc papierowych żurawi, spełni się jedno twoje życzenie”

Początkowo książka dłużyła mi się – zanim cokolwiek zacznie się dziać, mija trochę czasu. W tym miejscu możemy bliżej przyjrzeć się bohaterom, gdyż w retrospekcjach odkrywają oni puzzle swojego życia. Ale mniej więcej od połowy powieści akcja wreszcie zaczyna gnać do przodu i dzięki temu mogę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z tej książki. Dostałam chyba to, czego oczekiwałam. Pisarka wpadła na świetny pomysł fabularny, który będzie miał kontynuację w trzecim tomie i ostatecznie rozwieje wszelkie wątpliwości na temat przyszłości Grace i Sama, a także innych wilków.

Okładka – dorównuje pierwszej. Jest idealnie dopasowana do treści książki, a poza tym wprost cudowna.

Jeżeli podobała Wam się część pierwsza – koniecznie sięgnijcie po drugą. Jeżeli jeszcze nie czytaliście, a lubicie poruszające książki z domieszką fantastyki – polecam!

Ocena: 5/6

16 komentarze:

limonka on 22 listopada 2011 14:18 pisze...

Okładka tej książki skojarzyla mi się z "Rubinowymi czółenkami" Joanne Harris, kurza stopa :D

kasandra_85 on 22 listopada 2011 15:08 pisze...

Książka już za mną i również mi się spodobała:)

Edyta on 22 listopada 2011 15:47 pisze...

Podobają mi się okładki tego cyklu, takie stonowane i eteryczne.
Przeczytam. Ale za jakiś czas.

~Demismo on 22 listopada 2011 16:37 pisze...

Właśnie kończę ją czytać i muszę przyznać, że pierwsza część bardziej mi się podobała :)

Jarka on 22 listopada 2011 16:37 pisze...

Jaaaa chcę tę serię przeczytać ;___; Jak mi ją ktoś sprezentuje to niezwłocznie nadrobię swoje zaległości w tym względzie! Recenzja: cud, miód i orzeszki :D

bsz on 22 listopada 2011 16:44 pisze...

~Demismo => mam podobne odczucia, dlatego dałam ocenę 5, a nie 6 jak ostatnio, dlatego że początek się dłużył. niemniej końcówka nadrobiła wszelkie braki :)

Deana on 22 listopada 2011 16:49 pisze...

Czytałam "Drżenie: i ogromnie mi się podobało! W najbliższym czasie mam zamiar zorganizować sobie drugą część.

giffin on 22 listopada 2011 17:13 pisze...

Mam w planach część pierwszą, a jeśli chodzi o tę drugą - jej okładka jest baardzo klimatyczna! :)

Przepowiednia on 22 listopada 2011 17:21 pisze...

Cieszę się, że Ci się spodobało. Mam ją w planach i dlatego mam nadzieję, że to będzie dobry wybór.

cyrysia on 22 listopada 2011 18:15 pisze...

Nie znam pierwszej części, ale tak w ogóle, mam ochotę na tę serię, gdyż z samego opisu i twojej recenzji wynika, że jest to naprawdę świetny cykl.

Gabrielle_ on 22 listopada 2011 18:30 pisze...

Przede mną jeszcze tom pierwszy, jednak czeka już na półce więc w najbliższym czasie trzeba będzie się z nim bliżej zapoznać :)

Leanne. on 22 listopada 2011 21:32 pisze...

Mam za sobą pierwszą część i - delikatnie mówiąc - jakimś wielkim arcydziełem ona nie była, choć z drugiej strony do 'słabej' również jej daleko. Kontynuację postaram się dorwać i przeczytam na 100 % - za dużo wokół pozytywnych i niesamowicie zachęcających recenzji,bym mogła przejść obok tej publikacji obojętnie.

finkaa on 22 listopada 2011 22:29 pisze...

No, no, no, jescze trochę i stanę się specjalistką od kiedyś nielubianego paranormala. I pomyśleć, że to wszystko dzięki blogowym recenzją. Kolejna książka, a właściwie cały cykl, na którą mam ochotę.

Dusia on 22 listopada 2011 23:43 pisze...

Obydwie części podbiły moje serce - może i początek "Niepokoju" troszkę się dłuży, ale później autorka tak rozwija skrzydła, że nudna pryska bez śladu :):)

Miravelle on 23 listopada 2011 16:01 pisze...

Bardzo intryguje mnie ta seria i pierwsza część "Drżenie" jest na mojej liście książek do kupienia;) Mam nadzieję,że już niedługo ją przeczytam;d

Bujaczek on 24 listopada 2011 23:38 pisze...

Jeszcze Drżenie przede mną ;) Ale coś czuję, że obie mi się spodobają ;D

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon