piątek, 25 listopada 2011

Jodi Picoult: "Bez mojej zgody"

Autor: Beata Szy dnia 13:39:00



Autor:
Jodi Picoult
Tytuł: "Bez mojej zgody"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 440



„Ostatnio zaczęłam miewać koszmary. Śni mi się, że pokrojono mnie na drobne kawałeczki, których jest tak dużo, że nie można mnie już złożyć z powrotem.”


Wiedziałam, że to będzie lektura przejmująca, rozdzierająca i bolesna – zdążyłam już trochę poznać styl pani Picoult, historie, jakie zawiera w swoich książkach i sposób ich przedstawienia, a jednak znowu się jej udało – wstrząsnęła mną i sprawiła, że na chwilę przestałam oddychać. „Bez mojej zgody” jest z pewnością jedną z lepszych książek, jakie czytałam ostatnimi czasy.

Anna żyje po to, by utrzymywać przy życiu chorą na ostrą i rzadką odmianę białaczki siostrę, Kate. U dziewczynki wykryto chorobę w wieku dwóch lat. Potrzebowała dawcy z idealną zgodnością tkankową, jednak ani rodzice, ani starszy brat nie spełniali tego warunku. Rodzice Kate podjęli dramatyczną walkę decydując się na sztuczne zapłodnienie. Wybrano zarodek z pożądanym materiałem genetycznym i tak oto na świat przyszła Anna. Od pierwszej chwili była potrzebna siostrze – krew pępowinowa była jej pierwszym darem, jednak to nie wystarczyło. Nawroty raka przykuwały Kate do łóżka co kilka lat, a Anna jako dawca allogeniczny służyła jej swoimi białymi krwinkami, szpikiem kostnym, komórkami macierzystymi. Mijają lata – Anna ma już trzynaście lat, a jej siostra potrzebuje kolejnego daru – nerki. Dziewczynka jednak po raz pierwszy buntuje się, nie chcąc poddać się przeszczepowi. Wytacza proces rodzicom, żądając usamowolnienia w kwestiach dotyczących decydowania o jej ciele. Działanie Anny wywołuje szok u wszystkich członków rodziny, a jej decyzja jest równoznaczna ze śmiercią starszej siostry. Czy dziewczynce uda się wygrać sprawę? Czy Kate umrze? Jak potoczą się dalsze losy tej rodziny? Ile można poświęcić dla drugiego człowieka? Czy rodzice mają prawo decydować za swoje dzieci? Każdy dzień przynosi nowe troski, kolejne wątpliwości…

„Dorastałyśmy razem, ale mnie tak naprawdę nigdy nie było. Istniałam tylko jako dodatek do niej.”

Picoult znów szokuje, biorąc się za bardzo kontrowersyjny temat. A przy tym, co dla niej znamienne, nie osądza, nie udziela odpowiedzi, tylko mnoży pytania. Prezentuje nam szereg postaw: oddaje głos zarówno rozdartej Annie, jak również jej rodzicom, bratu, prawnikowi czy kuratorowi procesowemu. Co typowe, głosu głównej zainteresowanej, chorej Kate, udziela na samym końcu. Możemy w ten sposób poznać uczucia, jakie targają wszystkimi osobami, zamieszanymi sprawę. Bo wytoczenie procesu wpływa nie tylko na samą Annę – odmienia także życie prawnika, odkrywa sekrety jej zagubionego brata, dzieli rodzinę. Okazuje się, że śmiertelna choroba nie jest jedynym problemem, z jakim muszą zmagać się rodzice Anny. Po drodze wychodzi na jaw wiele ukrytych sekretów. Choroba jednej dziewczynki wywiera silne konsekwencje na każdym z domowników, a my mamy okazję prześledzić je dzięki bogatej narracji.

Każdy, kto czytał już jakąś pozycję tej autorki wie, czego mniej więcej może się spodziewać. Autorka kolejny raz kreśli szczegółowe portrety bohaterów, skupia się nie tylko na wydarzeniach teraźniejszych, ale i sięga głęboko wstecz. Niektóre z tych obrazków-wspomnień wydawały mi się już trochę banalne, przerysowane, ale nie zmienia to faktu, że oddziałują na klimat całej historii. Każda z osób, jaka przewija się w tej powieści, pełni określoną rolę i zawsze jest przedstawiona w sposób jak najbardziej szczegółowy. Książkę dosłownie połyka się jednym tchem, czyta z wielkim zainteresowaniem i refleksją. Zakończenie jest miażdżące – nie mogłam pohamować łez. Przez jakiś czas byłam zła na autorkę, że pokierowała losami swoich bohaterów w taki sposób i jeszcze długo nie będę mogła się otrząsnąć, ale chyba jest w tym jakiś ukryty sens. Czytając niejednokrotnie zastanawiamy się co byśmy zrobili na miejscu Anny i jej rodziców i trudno podjąć tu jednoznaczną decyzję. Są takie sytuacje, w których każde wyjście jest złe. Są sprawy, gdzie mimo wyniku, każda strona zostaje poszkodowana.

Na podstawie książki Picoult powstał film o tym samym tytule. Zwlekałam z jego obejrzeniem, aby najpierw zapoznać się z książką i wiem już, że bezzwłocznie zabieram się za jego oglądanie. Ciekawi mnie w jaki sposób twórcy przedstawią dziewczynki i relacje, jakie je łączyły, dylematy rodziców i innych bohaterów.

Książka naprawdę warta polecenia, na długo pozostaje w pamięci. Dobra dla wszystkich, którzy szukają w powieściach intensywnych emocji, refleksji i głębokich przeżyć.

Ocena: 5/6

25 komentarze:

Edyta on 25 listopada 2011 13:46 pisze...

Wczoraj skończyłam czytać. Genialna i zaskakująca. Już zabieram się za kolejną książkę tej autorki.
Pozdrawiam.

kasandra_85 on 25 listopada 2011 14:14 pisze...

Książka czeka na mnie na półeczce i wcześniej czy później na pewno ją przeczytam. Bardzo lubię twórczość Picoult, więc nie może być inaczej:)
Pozdrawiam!!

Stayrude on 25 listopada 2011 14:17 pisze...

Czytałam tą książkę już jakiś czas temu ale pamiętam, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie w przeciwieństwie do filmu który moim zdaniem był nudny.

Madlen on 25 listopada 2011 14:33 pisze...

Bez mojej zgody to pierwsza książka Picoult, którą czytałam, zrobiła na mnie wrażenie, jednak gdy porównałam do kolejnych książek np. Kruchej jak lód, Bez mojej zgody trochę traci. Niemniej jednak, tematyka porusza.

Bujaczek on 25 listopada 2011 14:38 pisze...

Film to nic w porównaniu z książką... Też na końcu płakałam. Na długo zapamiętam tę książkę...

giffin on 25 listopada 2011 14:59 pisze...

Jeszcze przed obejrzeniem filmu nastawiłam się do niego bardzo pozytywnie, bo koleżanka strasznie go zachwalała, ale oczywiście chciałabym wcześniej przeczytać książkę, bo ta również zapowiada się rewelacyjnie! :)

limonka on 25 listopada 2011 15:01 pisze...

TO JEST IMPULS! Dziś w bibliotece tak się wahałam, czy wziąć coś Picoult, czy nie, w końcu nie wzięłam. Ale teraz to mi dałaś takiego kopa, że gdy tylko skończę czytać aktualną partię, biorę się za nią! Chwała Ci! :D

Mery on 25 listopada 2011 16:55 pisze...

Mam w planach jak wszystkie książki tej pani.:)

Miravelle on 25 listopada 2011 17:02 pisze...

Czytałam,jest cudowna<3 Uwielbiam ją i wszystkie inne książki Jodi Picoult;)

Rapsodia on 25 listopada 2011 17:10 pisze...

Przez tę książkę przybyło mi wiele ciekawych refleksji. Zgadzam się z Tobą, że "Bez mojej zgody" przysparza emocji. Koniec- obłędny! Wylałam wiele łez nad tą lekturą!
Pozdrawiam :)

ronja on 25 listopada 2011 17:26 pisze...

Ze wszystkich przeczytanych powieści Jodi Picoult to " Bez mojej zgody " zapadła mi najbardziej w pamięć. Właśnie przez niespodziewane zakończenie.

cyrysia on 25 listopada 2011 17:41 pisze...

Film oglądałam i podobał mi się, więc chętnie przeczytam i powieść, aby porównać sobie wrażenia.

A on 25 listopada 2011 19:05 pisze...

Oglądałam film, ale one nigdy nie oddają tej magii książek, dlatego po przeczytaniu twojej recenzji z chęcią sięgnę po tę pozycję:)

Gabrielle_ on 25 listopada 2011 19:12 pisze...

Mam chyba deja vu. Przed chwilą komentowałam opinię o tej samej książce ;) Tak więc kilkakrotnie spotkałam się z twórczością tej autorki i jak dotąd nie zawiodła mnie :)

Cassiel on 25 listopada 2011 21:31 pisze...

Lubię powieści Picolut i cieszę się że Tobie też się podobała ta. :))

Caroline Ratliff on 25 listopada 2011 22:00 pisze...

Kocham Picoult, a 'Bez mojej zgody' to jedna z jej najlepszych książek :).

Pozdrawiam!

Gosława Ka. on 26 listopada 2011 13:27 pisze...

Ja najpierw obejrzałam film i bardzo mi się spodobał. Książki nie zamierzałam czytać, bo nie lubię tego robić w drugiej kolejności, ale koleżanka mi poradziła, żebym się jednak zdecydowała, bo zakończenie jest kompletnie różne. I przyznaję - zmiażdżyło mnie. Teraz myślę, że film wypada bardzo słabo i zupełnie nie rozumiem takiej różnicy w zakończeniu...

Jarka on 27 listopada 2011 00:00 pisze...

Juz słyszałam wiele dobrego o tej pozycji więc szczerze żałuję, że nie mam innej możliwości niż kupno, aby poznać się z nią :( No cóż trochę sobie jeszcze niestety poczekam....

Deana on 27 listopada 2011 10:05 pisze...

Książkę czytałam i bardzo wszystkim polecam.

Irytacja on 27 listopada 2011 13:34 pisze...

Ja muszę przyznać, że niestety obejrzałam film na początku. Jednak po przeczytaniu stwierdziłam, że jakoś nie czuję z tego powodu niedosytu. Zarówno lekturę jak i film mogę każdemu polecić.

Dusia on 27 listopada 2011 22:17 pisze...

Tej książki na pewno sobie nie odpuszczę :)

Fuzja on 29 listopada 2011 12:31 pisze...

Ja nie poznałam ani filmu ani książki ale już wiem, że żałuje strasznie tego zwlekania i z jednym i z drugim!!

Catalina on 29 listopada 2011 20:01 pisze...

Czytałam w te wakacje i zgadzam się - genialna! :)

Karolka on 10 grudnia 2011 18:09 pisze...

Oglądałam film. Książkę muszę obowiązkowo - bo kocham pisanie Jodie Picoult.

milla on 11 grudnia 2011 11:07 pisze...

"Bez mojej zgody" to pierwsza powieść Jodi Picoult jaką przeczytałam. Pomimo, że było to kilka lat temu, ciągle pamiętam jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta książka. Nie mogłam się oderwać od lektury, a później płakałam jak bóbr przez 10 minut. Film w porównaniu do książki wypadł natomiast bardzo słabo.

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon