środa, 14 marca 2012

Jodi Picoult: "Karuzela uczuć"

Autor: Beata Szy dnia 20:42:00

Autor: Jodi Picoult:
Tytuł: "Karuzela uczuć"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł: 512


Kiedyś widziałam film telewizyjny, oparty na podstawie „Karuzeli uczuć”. Nie miałam wtedy pojęcia, że powstał w oparciu o jakąś książkę, ani kim w ogóle jest Jodi Picoult. Kiedy przeczytałam zapowiedź wydawniczą, skojarzyłam fakty i stwierdziłam, że chcę odbyć tę sentymentalną podróż i zetknąć się z tą historią jeszcze raz.

Rodziny Harte’ów i Goldów mieszkają po sąsiedzku od osiemnastu lat i są ze sobą bardzo zaprzyjaźnione. Ich dzieci są nierozłączne już od małego i wszyscy po cichu żywią nadzieję, że Chris i Emily stworzą parę, gdy dorosną. I rzeczywiście tak się dzieje. Nastolatkowie są jakby stworzeni dla siebie: nie mają przed sobą sekretów, znają się od zawsze, wszystko o sobie wiedzą, czytają sobie w myślach. Więź między nimi jest silna, może nawet za bardzo… Czy można tak żyć, nie dusząc się?

Którejś nocy dochodzi do tragedii. W jej następstwie Chris trafia do szpitala, a Emily umiera. O tym, czy było to rozszerzone samobójstwo, które doszło do skutku tylko połowicznie, czy może morderstwo, zdecyduje sąd. Wiadomo jednak, że nic już nie będzie takie, jak dawniej. Drogi dwóch rodzin rozchodzą się. Jedni oskarżają, drudzy chcą chronić. Żadne działania nie przywrócą jednak życia zmarłej dziewczynie. A prawdę o wydarzeniach dramatycznej nocy zna już tylko Chris. A ten uparcie milczy…

Jak pisze Picoult wiedzą wszyscy, którzy mieli w rękach przynajmniej jedną jej książkę. Niektóre motywy rzecz jasna są powtarzalne: rozprawa sądowa, przedstawianie różnych punktów widzenia, wymienne opisywanie teraźniejszości i retrospekcje. A jednak, autorka przemyca do swoich książek to coś, dzięki czemu wcale nie nudzi, a raczej niezmiennie porusza, angażuje, zaskakuje. Przy jej książkach można miło spędzić czas, choć z reguły chwyta się tematyki kontrowersyjnej, melancholijnej, trudnej. Tak jest i tym razem.

Tym, co najbardziej podobało mi się w książce było stopniowe odsłanianie prawdy o zmarłej Emily. Nie poznamy jej – od pierwszej strony już nie żyje. A jednak ze strzępków wspomnień jej rodziców, znajomych, chłopaka, z zapisów w pamiętniku, wyłania się obraz bardzo ambitnej, zdolnej, ale też nieszczęśliwej dziewczyny. Jej rozterki, wątpliwości, wahania – to wszystko zostało odzwierciedlone bardzo wymownie, przekonująco. Emily to kolejna bohaterka literacka w moim typie – lubię takie złożone postaci, niedostępne, rozchwiane. Czy dziewczyna faktycznie mogła chcieć się zabić? Jej rodzice są przekonani, że nie byłaby do tego zdolna. Czy więc padła ofiarą swojego chłopaka? Czy ktoś, kto kocha, może zadać śmierć?

Przyznam, że początki były dla mnie trochę trudne, akcja się jakoś nie kleiła, dopiero z czasem nabrała werwy. Zawsze mam też problem z zagranicznymi imionami i nazwiskami, dlatego nie od razu mogłam połapać kto jest czyim mężem albo rodzicem, ale z czasem wszystko się wyklarowało. Jeszcze parę słów o okładce – jest klimatyczna i pasuje idealnie do tej książki. Ciasno splecione dłonie dwójki osób, tak ze sobą zżytych, że jakby wrośniętych w siebie. I horyzont – zamazany, niewyraźny. Jak ich losy, stanowiące wielką zagadkę. Bo choć autorka wyjaśni część szczegółów, niektóre pytania na zawsze pozostaną bez odpowiedzi…

Ocena: 5/6

20 komentarze:

Taki jest świat on 14 marca 2012 21:12 pisze...

Kolejna ciekawa książka tej autorki :)

Miqa on 14 marca 2012 21:37 pisze...

Kolejna bardzo pozytywna recenzja tej książki :) Lubię Picoult, ale przyznam, że mam straszne zaległości w czytaniu jej książek!

Kadzia on 14 marca 2012 21:39 pisze...

Czytałam, genialna. To była moja pierwsza styczność z Picoult i pisarka zdobyła moje serce. Książka jest także bardzo wzruszająca i wylałam na niej trochę łez.

Karolka on 14 marca 2012 21:43 pisze...

Świetna recenzja! Po książki Jodi Picoult mam zamiar zabrać się już od dawna, ta bardzo mnie zaciekawiła, jeśli znajdę chwilę wolnego czasu od razu się zabiorę za uzupełnienie tej pozycji w moim zbiorze :D

Aneta on 14 marca 2012 23:11 pisze...

Ja nie rozumiem fenomenu autorki, bo uważam, że mimo prób ukazania kilku punktó widzenia jest stronnicza i promuje relatywizm, a tego nie popieram. Pozdrawiam cieplutko

Evita on 15 marca 2012 13:23 pisze...

Lubię książki Picoult, niektóre są lepsze, inne gorsze, ale wszystkie wywołują emocje :)
'Karuzelę...' czytałam już jakiś czas temu, mimo, że mi się podobała to nadal moim numerem jeden pozostaje 'Bez mojej zgody' :)

Edyta on 15 marca 2012 14:08 pisze...

Także oglądałam film i nie miałam pojęcia, że to na podstawie książki Picoult. Książki nie czytałam jeszcze, ale niebawem na pewno nadrobię.
Pozdrawiam.

maialis on 15 marca 2012 18:51 pisze...

Nie czytałam, nie widziałam, ale chętnie przeczytam :) bo Picoult jest raczej miła memu sercu :)

jaka ja? on 15 marca 2012 20:51 pisze...

widzę, że wciągnęły Cię jej książki;) ja, póki co, zatrzymałam się na dwóch. jakoś brakuje mi czasu na czytanie, w bibliotece ostatnio bywam tylko po książki do magisterki:/ swoją ulubioną "miejską" ostatnio nawiedziłam w styczniu. ale - wciągnęłam w czytanie książek pani P. moją mamę;)
już teraz zastanawiam się nad sprezentowaniem jej w maju Picoultboxu:) szkoda tylko, że w Matrasie mają jeden jego rodzaj - nie ma w nim tej, na którą mam ochotę, a jest ta, którą obie już czytałyśmy. jednak patrząc na to z drugiej strony: oferta "trzy książki w cenie dwóch"... kusi!;)

Elen on 15 marca 2012 20:52 pisze...

Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę, w "Świadectwie prawdy" było podobnie, podobało mi się stopniowe odsłanianie prawdy :)

Wakacyjna on 15 marca 2012 21:26 pisze...

Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją. Po prostu muszę przeczytać tą książkę :)

Rosemary on 15 marca 2012 21:42 pisze...

Jeszcze nie czytałam nic tej autorki, ale myślę, że niedługo to zmienię :D

Nati on 15 marca 2012 23:01 pisze...

Lubię książki obyczajowe, życiowe, o ludziach po prostu. No i bardzo cenię sobie panią Picoult. Na pewno przeczytam tę pozycję. :) Pozdrawiam.

Deline on 16 marca 2012 12:51 pisze...

Z pewnością kiedyś sięgnę, lubię twórczość Jodi Picoult :)

Larysa on 16 marca 2012 14:47 pisze...

Może kiedyś, jak czas pozwoli :)

~Demismo on 16 marca 2012 21:06 pisze...

Tak dużo słyszałam o tej autorce, że to aż dziwne, że nie przeczytałam jej żadnej książki :) Ale na szczęści jedna książka już stoi na półce...

Scarlett on 16 marca 2012 22:21 pisze...

Jak ja marzę by coś tej autorki przeczytać, a wciąż nie mam czasu.

Gabrielle_ on 17 marca 2012 11:11 pisze...

Autorkę uwielbiam, więc i na tą książkę przyjdzie pora jak tylko uporam się z zaległościami czytelniczymi ;)

Magda on 17 marca 2012 14:36 pisze...

czytałam tylko jedną książkę tej autorki i mam ochotę na więcej, więc po Karuzelę... też na pewno sięgnę :)

Fuzja on 23 marca 2012 12:56 pisze...

Piękna recenzja, rewelacyjnie dobrałaś słowa opisując tę książkę!! Już dawno chciałam po nią sięgnąć, ale teraz jestem urzeczona jeszcze bardziej! :) Pozdrawiam!

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon