poniedziałek, 26 września 2011

Margaret Atwood: "Rok Potopu"

Autor: Beata Szy dnia 20:03:00

„Rok Potopu” Margaret Atwood – antyutopijna wizja przyszłości świata. Książka, która daje do myślenia, zmusza nas do zatrzymania się i zastanowienia nad własnym postępowaniem, nad tym dokąd zmierza człowiek i jakie mogą być rezultaty tej ekspansji. M. Atwood w swojej powieści nakreśliła kunsztowną wizję zdegenerowanego świata, bliskiego upadku. Jej surrealistyczna wizja, bliska science-fiction, świat wynaturzony i przejaskrawiony, a przy tym tak prawdopodobny, robi jednak piorunujące wrażenie i powoduje, że zaczynamy uważniej przyglądać się postępowi, nauce i technologiom, na co dzień bombardującymi nas nowymi odkryciami, cudami techniki, modyfikacjami genetycznymi i wynalazkami, za które jednak przyjdzie nam zapłacić…

Pisarka tworząc „Rok Potopu” czerpała ze swojej poprzedniej powieści „Oryks i Derkacz”, rozwijając zapoczątkowane tam motywy. Niestety nie czytałam tamtej powieści i nie jestem w stanie stwierdzić, na ile „Rok Potopu” jest kontynuacją, na ile swobodnym nawiązaniem, niemniej jednak pojawiają się już tam bohaterowie, których spotykamy również w najnowszej powieści. Atwood uznawana jest obecnie za jedną z najwybitniejszych pisarek kanadyjskich, wymienianą jako kandydatkę do literackiej Nagrody Nobla, a jej najnowsza powieść dowodzi, jak słuszne są to oceny.

Światem rządzi skorumpowana korporacja, a jej członkowie żyją w zamkniętej, bezpiecznej strefie. Wszystko, co poza, przyprawia o lęk – ludzie, którzy próbują się przeciwstawić zostają zlikwidowani, a ci, którzy żyją na obrzeżach miasta w nędznych plebsopoliach, są zastraszani i z trudem wiążą koniec z końcem. Każdy ruch jest kontrolowany, ludzie żyją w brudzie, żywią się chorobotwórczą żywnością, a od czasu do czasu po prostu przepadają, stając się np. dodatkiem do hamburgera lub materiałem na handel. Prawdziwym piekłem są paintbóle – miejsca zsyłki dla więźniów, z których cudem wychodzi się żywym. Jest jeszcze jedna grupa – ekologiczna sekta Ogrodników, żyjących w zgodzie z naturą, kierujących się Biblią. To miejsce, gdzie można odnaleźć azyl. Ogrodnicy, pod przewodnictwem Adama Pierwszego, żyją w bezpiecznej kryjówce. Są wegetarianami, żywią się tym, co sami wyhodują, trzymając się zasady, że nie można jeść tego, co ma twarz. Poglądy Ogrodników są jednoznaczne: sprzeciwiają się działaniom korporacji, eksperymentowaniu na ludziach, innych żywych gatunkach i jedzeniu, wszelkim modyfikacjom i ciemiężeniu. Zrzeszają rodziny, wychowują dzieci, obchodzą swoje święta i żyją w pokoju. Zapowiadają nadejście Bezwodnego Potopu, który położy kres nieprawościom, ukarze ludzi, zaprowadzi porządek, ocali niewinnych i pozwoli im zaludnić świat na nowo, zgodnie z Bożą wolą. To prorocze słowa, gdyż wkrótce śmiertelna pandemia ogarnia cały świat…

Wykreowany przez Atwood świat poznajemy za sprawą dwóch bohaterek: Toby i Ren. Książka podzielona jest na rozdziały, z których każdy zaczyna się okolicznościową mową Adama Pierwszego, następnie odnajdujemy tekst przypisanego do obchodzonego święta hymnu, wyśpiewywanego przez zgromadzonych. Dalej następuje narracja: trzecioosobowa w przypadku Toby, pierwszoosobowa ze strony Ren. Opisywane są wydarzenia teraźniejsze – rok dwudziesty piąty, Rok Potopu, ale zaraz potem przywoływane są wydarzenia wcześniejsze, sięgające aż do początków działalności zgromadzenia. Pozwala to nie tylko zbliżyć się do ocalałych bohaterek, poznać ich wcześniejsze, dramatyczne losy, ale również odnaleźć się w świecie stworzonym przez pisarkę, poznać jego prawdziwe oblicze, zaznajomić się z niespotykaną florą i fauną (z takimi cudami jak np. lwiagnior, połączenie owcy i lwa), a także z wszechwładną siłą bezlitosnego KorpuSOKorpu. Mimo, że początkowo czytelnik może pogubić się w hierarchii tego świata, za sprawą dwóch różnych punktów widzenia bohaterek bardzo szybko wychwytuje najistotniejsze wątki, chłonąc ich pieczołowicie przedstawione historie i czekając na punkt przecięcia się obu opowieści.

Powieść Atwood to majstersztyk, godny polecenia. Książka spójna, wielowątkowa, w której zadbano o najdrobniejszy szczegół, przekonywująco oddając realia wyimaginowanej rzeczywistości. To zarazem obfita we wskazówki i ostrzeżenia proza, będąca przestrogą: jeżeli w dalszym ciągu będziemy niszczyć planetę, która nas żywi, z pewnością obróci się ona przeciwko nam… Autorka jednak nie daje nam żadnej recepty, pozostawia powieść z otwartym zakończeniem, do którego każdy może dopisać swój własny ciąg dalszy. Czytanie, z uwagi na wyrafinowany styl autorki, daje dużo przyjemności. Znakomita, wybitna, po prostu rewelacyjna.

Ocena: 6/6

13 komentarze:

Soulmate on 26 września 2011 20:35 pisze...

Często widziałam te książkę w jakichś promocjach, a teraz gdy po Twojej recenzji jestem nią zauroczona, promocje się skończyły :D Zapowiada się naprawdę świetnie, a ja bardzo lubię powieści antyutopijne, więc będę się za nią bacznie rozglądać.

Jarken on 26 września 2011 21:27 pisze...

Uwielbiam powieści antyutopijne więc strasznie się cieszę że dzięki Tobie znalazłam kolejny tytuł po który mogę sięgnąć ! Zapowiada się fantastycznie!

bsz on 26 września 2011 21:58 pisze...

Soulmate => tak mi się coś kojarzyło... i znalazłam :) http://www.kumiko.pl/ksiegarnia/rok-potopu-99610.html przeceniona o połowę, a książka w twardej oprawie, bardzo dobrze wydana :)

Jarken => ja dopiero się zaznajamiam z tym gatunkiem i jestem zachwycona :)

Dusia on 26 września 2011 22:27 pisze...

Ciekawa jestem takiego poważniejszego, mniej młodzieżowego podejścia do antyutopii. Chętnie przeczytam :)

Pozdrawiam:D

Ewa on 27 września 2011 08:39 pisze...

Książki tej pani kuszą mnie już od dawna. Muszę w końcu zapolować, na którąś z nich.

limonka on 27 września 2011 08:58 pisze...

Mnie takie książki przyprawiają o dreszcze. Nie, żebym nie lubiła ich czytać, czy nimi gardziła, absolutnie. Tylko sprawiają, że zaczynam się ZASTANAWIAĆ, a wnioski, jakie wówczas wyciągam, nie są najprzyjemniejsze... :)

Taki jest świat on 27 września 2011 10:40 pisze...

Książka warta przeczytania

giffin on 27 września 2011 19:31 pisze...

Szczerze mówiąc bez recenzji nie zwróciłabym na nią uwagi - ani tytuł ani okładka mnie do tego nie zachęciły... No ale cóż, pozory mylą :)

Cassiel on 28 września 2011 17:46 pisze...

Hohoho. ;) Może kiedyś.. :P

Za kilka dni (myślę że w piątek) powinna pojawić się recenzja książki Na nieznanych wodach (morze, piraci itd.) Jak coś, informuję bo chyba szukasz tego typu do nast. numeru? :)

bsz on 28 września 2011 18:12 pisze...

Dusia => a ja znów musiałabym sięgnąć bo ten mniej poważny, dla kontrastu ;)

Ewa => ja też mam w planach podróż po inne jej pozycje ;)

limonka => masz całkowitą rację, ale czasem chyba warto o taką refleksję.

Taki jest świat => o tak ;)

giffin => a ja od razu zwróciłam uwagę na okładkę, hipnotyzująca jest, taka inna.

Cassiel => tak, tak, tak!! super, będę śledzić :)

Anonimowy pisze...

"[...] nadejście Bezwodnego Potopu, który [...] ukaże ludzi" - a jak ma ich ukazać Bezwodny Potop?
Chociaż zawsze katastrofy ukazują różne sprawy i osoby w nowy sposób;)

bsz on 11 czerwca 2012 18:28 pisze...

Anonimowy => dzięki za wyłapanie, zawsze mam problem z: każe coś zrobić, karze za coś :D "ukazywać" to już w ogóle mi wyszło poplątanie :) poprawione :)

Anonimowy pisze...

Thanks a bunch for sharing this with all folks you really understand
what you are talking about! Bookmarked. Please also consult
with my site =). We can have a link trade arrangement between us

Feel free to visit my page :: same day payday loan

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon