wtorek, 13 września 2011

Guillaume Musso: "Wrócę po ciebie"

Autor: Beata Szy dnia 18:02:00


Wyobraźcie sobie sytuację rodem z wyśmienitego filmu „Dzień świstaka” z Billem Murrayem w roli głównej. Sfrustrowany, egocentryczny prezenter telewizyjny zostaje zamknięty w pętli czasu. Feralny dzień, spędzany na obchodach tytułowego Dnia świstaka, zwiastującego nadejście wiosny, powtarza się nieustannie, wyprowadzając Phila z równowagi. Dopiero po pewnym czasie bohater zdaje sobie sprawę, że oto los daje mu szansę na wyprowadzenie swojego życia na właściwie tory, a dodatkowo zawirowania czasoprzestrzeni dają mu cenne lekcje i pozwalają na zmianę charakteru, światopoglądu, a także zdobycie miłości.

W powieści G. Musso, genialnego francuskiego pisarza, mamy zbliżoną sytuację. Bohaterem „Wrócę po ciebie” jest wiodący luksusowe życie, bogaty psychoterapeuta, Ethan. Poznajemy go w decydującym momencie – kiedy porzuca swoje dotychczasowe, monotonne życie robotnika budowlanego, zostawia narzeczoną i przyjaciela i bez słowa znika, aby realizować swoje marzenia. Zaczyna czytać, uczyć się, kończy studia, zdobywa wykształcenie, rozwija się. Trafia na dobry moment i otwiera swoją przychodnię, a dzięki sprzyjającemu losowi, wkrótce zyskuje uznanie i rozgłos wśród pacjentów. Pnie się coraz wyżej po szczeblach kariery, a w piętnastą rocznicę ucieczki, jego twarz spogląda z okładki „New York Times”. Zwą go ulubionym psychologiem Ameryki. Wydaje się, że ma wszystko, o czym tylko można śnić, jednak prawda jest nieco bardziej złożona…

Ethan dla sławy poświęcił wszystko, co w jego życiu miało sens. Najpierw opuścił dom i przyjaciół. Później zakosztował prawdziwej miłości, u boku stewardessy Celine. Jednak ją także zostawił, ruszając dalej. Będąc u szczytu nie ma nikogo, na kim mógłby się oprzeć. Jego życie wypełnione jest bogactwem, ale brakuje w nim ciepła, życzliwości i miłości.

Opis wydawcy zdradza wiele, może trochę za dużo. Dowiadujemy się, że 31 października Ethan budzi się u boku rudowłosej nieznajomej i biorąc ją za call girl, szybko opuszcza swój jacht, zostawiając jej zapłatę. Nie pamięta wydarzeń poprzedniej nocy, a jego rozklekotany samochód poświadcza, że miały miejsce jakieś dziwne, mroczne wydarzenia. Następnie Ethan bierze udział w nagraniu dla renomowanej stacji telewizyjnej. Wpada do swojej poradni, a tam zastaje tajemniczą dziewczynkę, która chce z nim rozmawiać. Zbywa ją, a chwilę później zbiera żniwo: niedoszła pacjentka popełnia samobójstwo niemal na jego oczach, strzelając do siebie z rewolweru. Dalej jest jeszcze gorzej – Celine powraca, zapraszając go na swój ślub. Dziwne, przygnębiające wydarzenia piętrzą się. Bohater zostaje brutalnie pobity i traci dwa palce, a to nie koniec zamachów na jego życie. Ethan dramatycznie zbliża się do punktu, z którego nie ma już odwrotu.

Książka Musso zorganizowana jest w niekonwencjonalny sposób. Mamy wyraźnie wyodrębnione trzy części „Uciec”, „Walczyć”, „Zrozumieć”, na które składają się serie rozdziałów. Każdy z nich opatrzony jest sentencją, powiązaną treściowo z danymi wydarzeniami. W fabułę oprócz tego wpleciono jeszcze kilka innych, ważnych cytatów, które bardzo mi się podobały. Z reguły zapisuję skrzętnie wszystkie ważniejsze zdania, jakie znajdę w książce, i okazuje się, że autor ma identyczny nawyk, z którego rozlicza się na końcu, w słowach „Od autora”. Właśnie ta konstrukcja książki plus efektowna, przykuwająca oko, subtelna okładka, zadecydowały o tym, że zechciałam zakupić to wydanie. Czytając natknęłam się na kolejne niecodzienności. Chociaż narracja jest trzecioosobowa, autor oddaje czasem głos swoim postaciom, tytułując jakiś podrozdział ich imieniem. Akcja cofa się też niejednokrotnie wstecz, i to nie za sprawą wspomnień bohaterów, ich retrospekcji - nie, dostajemy rozdział opatrzony odpowiednią datą i miejscem wydarzeń, cofamy się w przeszłość i poznajemy pewne wydarzenia (takie jak szczegóły poznania Ethana i Celine, atak terrorystyczny z 11 września, biografie Jimmy’ego i Marisy, a także innych, postronnych bohaterów) tak, jakby rozgrywały się w teraźniejszości – pozwala to uzupełnić braki, wyjaśnić sytuacje, nakreślić okoliczności, ale czasem możemy się pogubić w tych przeskokach. I jest jeszcze kilka obrazków: np. talii kart, liścików, zaproszeń, wplecionych w tekst.

Książkę czyta się bardzo szybko, a powodem nie jest tylko i wyłącznie zbyt duża, jak na mój gust, czcionka. Język jest bardzo prosty, rozdziały są krótkie, także lektura upływa w okamgnieniu. Powieść obfituje w zaskakujące zwroty akcji, nie można się przy niej nudzić i zdecydowanie rozkręca się pod koniec. Autorowi udaje się wywołać w czytelniku wiele emocji, gdyż nieustannie zastanawia się on nad tym kto jest kim, jak potoczą się ostateczne losy Ethana i innych bohaterów i dokąd zmierza to wszystko. Rozwiązanie fabuły zaskoczyło mnie, choć miałam w głowie kilka własnych scenariuszy. Jest trochę… nieoczekiwane i wciąż mam mieszane uczucia co do niego. Ale widzę, że „Wróćę po ciebie”, jak i inne powieści Musso, po które także chciałabym sięgnąć, zbierają pochlebne noty. W skali od 1 do 6 oceniłabym książkę na 4, a to chyba przyzwoita ocena.

Pętla, w której uwięziony jest Ethan pozwala mu na kontrolowanie zdarzeń, odgrywanie ich na nowo, ale okazuje się, że w dramatycznej walce z przeznaczeniem, to wciąż los ma nad nami przewagę. Czy jednak Ethanowi uda się wygrać tę walkę, naprawić wszystkie szkody, ocalić kilka ludzkich istnień, odzyskać miłość i tym samym uratować siebie? O tym możecie przekonać się sami, sięgając po lekturę.

6 komentarze:

kamykowy on 13 września 2011 20:07 pisze...

Zaintrygowała mnie Twoja recenzja - ta historia wydaje się całkiem ciekawa i chętnie się z nią zapoznam bliżej :)

Dusia on 13 września 2011 22:45 pisze...

Tak jak przedmówczyni jestem zaintrygowana. Rozejrzę się za tą książką

Jarken on 14 września 2011 01:01 pisze...

Poczułam się bardzo zainteresowana. Fabuła jest raczej ciężka z tego co opisałaś, ale czasem lubię właśnie taką literaturę, więc skuszę się na poszukanie :)

Bujaczek on 14 września 2011 12:40 pisze...

Jak poprzedniczki ;) Do tego dużo słyszałam dobrego o Musso ;)

Madlen on 14 września 2011 13:43 pisze...

Po lekturze "Uratuj mnie" troszkę się do Pana Musso zraziłam, ale nie na zawsze, dlatego ta książka jest na mojej liście:) Pozdrawiam!

giffin on 14 września 2011 15:52 pisze...

Motyw takiego zagubienia w czasie pojawia się dosyć często w literaturze, ale chyba nigdy nie nudzi :) Jeśli o mnie chodzi, mogłabym przeczytać tę książkę zerkając jedynie na okładkę i tytuł - są wystarczającą rekomendacją. Dodajmy do tego jeszcze lekki język o którym pisałaś i chyba muszę stwierdzić, że jest to książka idealna na wieczór po męczącym dniu ;)

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon