poniedziałek, 2 maja 2016

Jenny Martin: "Wyścig"

Autor: Beata Szy dnia 17:25:00


Jenny Martin: "Wyścig"
Wydawnictwo Akurat
400 str.



Zupełnie inna książka młodzieżowa – bohaterką jest tu bowiem młoda dziewczyna, a jej największą pasją… Oj wcale nie chłopaki, kosmetyki i upiększanie własnego wyglądu, ale rajdy samochodowe! I jest w tym naprawdę świetna. Tak dobra, że wpływowy as skorumpowanego świata, Benroyal, nie cofnie się przed niczym, by reprezentowała go w zbliżających się mistrzostwach.

Jenny Martin stworzyła świat inspirowany takimi hitami jak „Igrzyska śmierci” czy „Zmierzch”. Świat, dzieli się na tych wybranych, którzy mają władzę, wpływy i dostęp do dóbr luksusowych oraz zwyczajnych ludzi, mieszkańców różnych planet, biednych i uciskanych przez korporacje. Akcja rozgrywa się na planecie Castra, lata po tym jak umarła Ziemia. Największą rozrywkę stanowią tu wyścigi samochodowe, w których mogą jechać tylko najlepsi. Widowisko śledzi cały świat, a wysokie zakłady są ulubionym zajęciem tych, którzy mają pieniądze.

Phoebe wplątuje się też w ciekawy trójkąt miłosny. O jej serce walczy sympatyczny, oddany przyjaciel, z którym się wychowała, Bear oraz wygnany ze swojej planety, piekielnie przystojny książę, Cash. Obaj walczą między sobą nie tylko o jej względy, ale również o to, kto poprowadzi ją w zbliżających się rajdach.

Jenny Martin miała oryginalny pomysł na fabułę, bo czegoś takiego jeszcze nie było, ale nie do końca udało jej się podołać. Świat, jaki miała zamiar stworzyć, jest dosyć mglisty, niejasny, opisany bardzo wybiórczo, a to utrudnia odnalezienie się w lekturze. Mam wrażenie, że autorka bardzo chciała dosięgnąć swoich literackich wzorów i przez to trochę za zagubiła. Zwłaszcza w narracji, która prowadzona jest naprzemiennie w czasie teraźniejszym i przeszłym, czasem takie przeskoki są co parę zdań i bardzo zaburza to odbiór. Nie wiem czy te błędy stylistyczne są wynikiem tłumaczenia, czy w oryginalnej wersji jest tak samo. Niektóre rozwiązania są do bólu przewidywalne, sztampowe. Poza tym książka została pomyślana jako część jakiejś większej części – akcja w końcówce zostaje zawieszona, wyraźnie musimy czekać na coś więcej. 

Plus za to, że autorka spełniła swoje marzenie. Jak mówi w posłowiu, od zawsze marzyła o napisaniu i wydaniu własnej powieści. Jej radość jest taka autentyczna. Gratuluję, bo spełnienie takiego marzenia nie jest łatwe. To debiut, więc można na to i owo przymknąć oko.

2 komentarze:

JoAnna Polska on 2 maja 2016 23:09 pisze...

Miałam oko na ten tytuł :) Wydawało mi się, że może być to dobra lektura. Pomysł ciekawy, więc szkoda, że zdarzają się te usterki. Mimo wszystko może przeczytam?
[url]http://zakladkadoprzyszlosci.blogspot.com[/url]

Anulak on 3 maja 2016 15:42 pisze...

Nie mój klimat chyba . Jakoś tak nie przepadam za innymi planetami itp. Aczkolwiek ciekawa recenzja.

http://bramyksiazek.blogspot.com/

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon