czwartek, 28 kwietnia 2016

Cristina Sanchez-Andrade: "Zimowe panny"

Autor: Beata Szy dnia 16:58:00

Cristina Sanchez-Andrade:
"Zimowe panny"
Wydawnictwo Muza
320 str.


Książka jest przedziwna – naprawdę długo szukałam jednego słowa, którym mogłabym ją opisać, ale to jedyne, które kryje w sobie całą prawdę. Prawdą jest stwierdzenie, że trudno znaleźć w literaturze podobny tytuł, bo to książka zupełnie inna niż większość tego, co do tej pory przeczytaliście. Ale zarazem to stwierdzenie jest kłamstwem – bardzo łatwo wskazać autora, którym Cristina Sanchez-Andrade musiała się inspirować, bo wyczułam to sama już po pierwszych stronach, i zdradza to sam rewers okładki – „Zimowe panny” to próbka Marqueza we współczesnej odsłonie.

Do małej galisyjskiej wioski przybywają dwie siostry. Wracają po latach do rodzinnego domu, zupełnie same. Ich powrót wywołuje małe zamieszanie, odżywają wspomnienia i tajemnice. Ta ładniejsza zbiera zaciekawione spojrzenia mężczyzn, marząc o karierze aktorskiej. Ta brzydka, nie może przeboleć kąśliwych uwag, jakie ludzie rzucają na jej temat. Nie wierząc w ludzi i w miłość, nieoczekiwanie wpada w sidła dentysty, który niekonwencjonalnymi metodami chce wymienić jej uzębienie, by poczuła się znów atrakcyjna. Tymczasem mieszkańcy wspominają zmarłego dziadka sióstr i umowy, które zawarł z nimi przed laty. Ludzie boją się umierać, w obawie że po śmierci ktoś powycina im mózgi…


Nie jest to łatwa lektura, z tradycyjną powieścią książka ma niewiele wspólnego. Panuje w niej niepokojący, złowieszczy nastrój, a emocje, jakie wywołuje we mnie kilka tygodni od lektury, są skrajnie różne. Z jednej strony książka byłą przygodą, czymś odmiennym i zadziwiającym, z drugiej taka lektura nie każdemu będzie odpowiadać, bo jest trudna i żyje własnym życiem, wymykając się regułom.

Duch miasteczka Macondo unosi się gdzieś nad małą wioską Saladiny i Dolores. Książka powstała z fascynacji rodzinnymi opowieściami, gawędami i legendami, tak samo jak dzieło Gabriela Garcia Marqueza. I chociaż nikt mistrzowi nie dorówna, dla koneserów jego twórczości może to być ciekawa przygoda.

4 komentarze:

Miłka Kołakowska on 28 kwietnia 2016 22:08 pisze...

Zaintrygowałaś mnie tym złowieszczym nastrojem, a wzmianka o Marquezie też robi swoje. Z chęcią przeczytam. Pozdrawiam :)

cyrysia on 29 kwietnia 2016 07:02 pisze...

Ten niepokojący, złowieszczy nastrój mnie bardzo kusi, dlatego będę miała na uwadze ten tytuł.

Alicja Szerment on 29 kwietnia 2016 21:58 pisze...

Czytałam i bardzo mi się podobała. Marquez cały czas przede mną i mam nadzieję ( w sumie to jestem pewna), że okaże się jeszcze lepszy...

Irena Bujak on 1 maja 2016 22:44 pisze...

Nie jestem co do niej przekonana na chwilę obecną, nie przemawia do mnie i nie czuję, że muszę przeczytać.

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon