poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Kate Atkinson: "Jej wszystkie życia"

Autor: Beata Szy dnia 20:22:00



Autor: Kate Atkinson
Tytuł: "Jej wszystkie życia"
Wydawnictwo: Czarna Owca
Stron: 568

„A gdybyśmy tak mogli przeżywać nasze życie raz za razem, żeby wreszcie zrobić to jak należy? Czy to nie byłoby wspaniałe?”.



W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, przychodzi na świat dziewczynka. I umiera, zanim zdąży zaczerpnąć pierwszy oddech. W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, rodzi się ta sama dziewczynka. I żyje, snując swoją opowieść.


Mój stosunek do książek jest dwojaki: albo do mnie trafiają, rozbudzając wiele emocji, albo nie. Przytoczone przeze mnie zdanie z opisu wydawcy powieści Kate Atkinson „Jej wszystkie życia” podziałało właśnie tak – wbiło się we mnie i czułam, że pokocham tę opowieść, że spędzę z nią kilka fascynujących popołudni. Czy się udało?

Ursula Todd dostaje od losu coś, co można uznać zarówno za najwyższą nagrodę, jak i przekleństwo. To możliwość powtórnego przeżywania swoich dni, raz za razem. W momencie gdy Ursula umiera („zapada w ciemność”) - jako niemowlę, dziewczynka, dorosła kobita, staruszka - dzieje się coś niesłychanego. Czas zatacza koło, bohaterka jest sprowadzana powtórnie na świat i ma szansę naprawić błędy, pokierować życiem tak, by uchronić siebie lub bliskich. Ursula nie jest świadoma mocy, jaką jej dano. Co prawda nachodzą ją dziwne przeczucia, deja vu, posiada jakby wrodzony szósty zmysł i często bezwiednie robi coś, by zmienić bieg wydarzeń, ale nie jest do końca świadoma roli, jaką może odegrać. Czasem wydaje jej się, że wiodła już takie życie, że doświadczała podobnych sytuacji albo znała ludzi, którzy w nowej teraźniejszości są jej obcy, ale pozostaje z tym zupełnie sama, nie ma u kogo szukać pomocy.

Jednak to, co ją spotyka, musi dokądś prowadzić. W trakcie lektury można zadać sobie wiele ważnych pytań – czy ingerencja w przeszłość ma sens? Czy jest dobra? Czy może powinniśmy pozostawić dzieje własnemu losowi? Wybory Ursuli często mają tragiczny finał. Zdarza się, że dziewczyna przychodzi na świat parokrotnie by utknąć w tym samym punkcie, nim uda jej się osiągnąć sukces. Ścieżki jej życia również biegną w różnorakie strony. Może zostać starszą, samotną kobietą, opłakującą śmierć brata, może też wychowywać córkę pod nosem samego Hitlera u progu II wojny światowej. Wyobraźnia Atkinson nie zna granic. Tu może zdarzyć się wszystko.

Pomysł jest genialny. Co prawda nie jest niczym oryginalnym – mieliśmy już podobne przypadki w literaturze czy kinie („Dzień świstaka”, „Efekt motyla”), jednak pisarka poprowadziła swoją historię w mistrzowski sposób. Całość nie nuży, choć historia często wraca do początku. Jest spójna, drobiazgowa, warto zwrócić uwagę na detale. Czegoś jednak mi zabrakło. Narracja trzecioosobowa odsunęła nieco główną bohaterkę na bok. Zabrakło mi głębokich emocji i pokazania tego, co działo się we wnętrzu Ursuli, o czym myślała, jaka była. Paradoksalnie wiem o niej wciąż za mało. Ten drobiazg przyćmił trochę moją ocenę, nie zdołałam się zżyć z bohaterką, a przez to jej losy nie poruszyły mnie tak, jak powinny. Potencjał był naprawdę duży, jednak pozostał niedosyt.

6 komentarze:

milla on 7 kwietnia 2014 21:41 pisze...

Mamy bardzo podobne odczucia - mnie również zauroczyła opowieść wykreowana przez pisarkę, ale tak jak ty czuję, że nie udało mi się poznać głównej bohaterki - oglądałam jej życie, ale nie wiedziałam, jakie emocje nią targają.

Sposób narracji w tej powieści był nieco niefortunnie dobrany. Gdyby autorka częściej dopuszczała do głosu główną bohaterkę, to byłaby to powieść idealna.

Kadzia on 7 kwietnia 2014 21:46 pisze...

Do mnie przede wszystkim przemówił prawdopodobnie opis książki, który zamieściłaś pod cytatem. Jest niezwykle klimatyczny i intrygujący. Bardzo podoba mi się zamysł, bo wieje mi z tej powieści tajemniczością, a to lubię. Moje oko przyciąga także okładka, więc mam zamiar bliżej przyjrzeć się tej pozycji.

cyrysia on 8 kwietnia 2014 08:40 pisze...

Nie lubię trzecioosobowej narracji, ale mimo tego chyba skusze się na tę książkę, gdyż jej zarys fabularny wzbudził moją ciekawość.

Tirindeth on 8 kwietnia 2014 11:16 pisze...

Skoro książka jest spójna, a historia dobrze opowiedziana, to jestem na tak :)

Sylwuch on 8 kwietnia 2014 13:44 pisze...

Owa powieść aktualnie króluje na blogach, co coraz bardziej zachęca mnie do sięgnięcia po nią. Jestem ciekawa, jakie wrażenie wywrze na mnie.

Żaneta Wiśnik on 6 czerwca 2014 13:04 pisze...

Również zależy mi na tym aby postacie głównych bohaterów były na tyle rozbudowane aby zrodziła się we mnie jakaś nić sympatii, antypatii, jakieś uczucia - ale myślę, że może w przypadku tej książki nie będzie to dla mnie tak ważne i przypadnie mi do gustu :)

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon