piątek, 20 czerwca 2014

Colleen Hoover: "Hopeless"

Autor: Beata Szy dnia 12:34:00

          
 


Autor: Colleen Hoover
Tytuł: "Hopeless"
Wydawnictwo: Otwarte
Stron: 424





Mam słabość do książek młodzieżowych, której wciąż nie mogę się oprzeć. Wynika to chyba z tego, że gdy sama byłam nastolatką, mogłam korzystać wyłącznie z małej, wiejskiej biblioteki publicznej. Księgozbiór był tam mocno ograniczony, a moje cotygodniowe wizyty często kończyły się wypożyczaniem po raz któryś tych samych tytułów, z racji braku dostępu do nowości. Dziś dostęp do kultury jest o niebo łatwiejszy – wystarczy mieć Internet. Kiedyś trzeba było sobie radzić bez tego. Trochę więc uzupełniam braki, zwłaszcza że jeszcze dziesięć lat temu nie do pomyślenia była obecność w książkach młodzieżowych scen takich, jakie nałogowo pojawiają się teraz.

 A niniejszy wstęp wywołała lektura najnowszego bestsellera dla młodzieży autorstwa C. Hoover: „Hopeless”. I tu ciekawostka – właśnie oświecono mnie, że powstał już odrębny gatunek, new adult. W skrócie: literatura dla młodych dorosłych. W praktyce wygląda to tak, że bohaterami są nastolatki, wkraczające w dorosłość. Możemy się zatem spodziewać, ni mniej, ni więcej, pierwszych inicjacji seksualnych. O ile lata temu zaczytując się w „romansach dla nastolatek” mogłam liczyć co najwyżej na rzewne sceny pierwszego pocałunku, teraz autorki piszą bez pruderii o pierwszych pieszczotach i seksie. Dobrze to czy źle? Nie mnie oceniać, to wyłącznie znak, że literatura idzie z duchem czasu i musi nadążać za obowiązującymi trendami.

Także uwaga, w „Hopeless” aż roi się od scen erotycznych. Co mi przypomniało, dlaczego wciąż tracę głowę dla młodzieżówek. Silne emocje, wrażenia, przeżycia. Tak, było gdy dorastaliśmy: wszystko takie nieznane, nowe, zaskakujące. I tak doświadcza życia Sky, główna bohaterka powieści. A jej wrażliwość udziela się czytelnikowi, i to jest najfajniejsze w całej lekturze. Bo miło, chociaż na chwilę, przypomnieć sobie, jak to było… Albo po prostu przeżyć to na własnej skórze.

Sky jest dzieckiem adoptowanym. Karen, jej przybrana matka, wychowuje ją z dala od zdobyczy techniki. Dziewczyna może tylko pomarzyć o telewizji, komputerze czy telefonie komórkowym. Wychowuje się z dala od rówieśników, pobierając naukę domową. Nie przeszkadza jej to do momentu, gdy najlepsza (i jedyna) przyjaciółka wyjeżdża na wymianę zagraniczną, a Sky niefortunnie, za jej namową, decyduje się na pójście do szkoły. Tam doświadcza tego, o czym dotąd tylko dowiadywała się z książek – że środowisko szkolne jest agresywne i niechętne wobec jakiegokolwiek przejawu inności, a prześladowania są na porządku dziennym. Jednak kłopoty Sky tylko się mnożą. Dziewczyna poznaje Deana, chłopaka, który niebezpiecznie wywraca jej świat do góry nogami. Znajomość z nim nie tylko wywoła emocje, których dziewczyna dotąd nie miała okazji doznać, ale również odsłoni pewne fakty z przeszłości. Przeszłości mrocznej i zatrważającej; wypartej tak przykładnie, że Sky przez trzynaście lat żyła w kompletnej niewiedzy o tym, kim naprawdę jest.

Pierwsze recenzje „Hopeless”, z którymi miałam styczność, były niezwykle pochlebne. To działa na mnie w ten sposób, że od razu chcę sięgnąć po książkę i przekonać się sama, czy jej opinia jest zasłużona. Zwykle nastawiam się chyba na więcej, niż otrzymuję i tym razem znów jest podobnie. Nie zaprzeczam, na tle innych młodzieżówek książka wypada całkiem dobrze. Ma wszystkie te elementy, które sprawiają, że dobrze się ją czyta i zapada w pamięć: bohaterkę z krwi i kości, pięknego (tak, nie przystojnego, po prostu pięknego!) absztyfikanta, element romansowy, żywą akcję, mroczną tajemnicę i układankę, która ładnie się kompiluje w zakończeniu. Autorka nie uniknęła jednak pewnych trywializmów. Przyznam, że Sky bywa często tak naiwna i oderwana od rzeczywistości, że zaczyna to denerwować. Szczytem żenady były dla mnie fragmenty w stylu „napiłam się wody z butelki, on napił się po mnie, to prawie tak jakbyśmy się pocałowali”. Bez komentarza. Język powieści jest raczej prosty, dostosowany do odbiorcy. Wiadomo, że nastolatki mają swój specyficzny żargon, jednak raziły mnie zwroty w stylu: „jestem z ciebie kurewsko dumny”, "jesteś mi teraz zajebiście potrzebna”. Jak dla mnie była to trochę stylizacja na siłę, zupełnie nietrafiona. Poza tym w tekście pojawia się trochę literówek i problemów z interpunkcją, ale z drugiej strony ja czytałam książkę w wersji elektronicznej, egzemplarz recenzencki, więc może te błędy nie pojawiają się w wersji ostatecznej.

No i właśnie – „Hopeless” jest pierwszym przeczytanym przeze mnie e-bookiem. O wrażeniach z takiej lektury, plusach i minusach książki elektronicznej i innych kwestiach z tym związanych zamierzam jeszcze napisać. Przyznam jednak, że przekonałam się do tej formy lektury i na pewno będę ją kontynuować. Nie znaczy to jednak, że zrezygnuję całkowicie z książek tradycyjnych. Do tych sentyment nigdy nie wygaśnie :)


Podsumowując – „Hopeless” jest książką, która wywoła w Was wiele silnych emocji. Jest pełna uroczych, zabawnych scen (i nieraz śmiałam się głośno przy którejś z nich), ale jest też naszpikowana tematami trudnymi, przytłaczającymi, wywołującymi złość, gniew, współczucie i łzy. Może nie jest to lektura idealna i troszkę nie rozumiem zamieszania wokół tego tytułu, niemniej nie zawodzi i można polecać bez wyrzutów sumienia. To coś więcej niż błahy nastoletni romans, bo nasi bohaterowie dojrzewają wraz z opowieścią. Trochę męczy pobrzękujący tu jeszcze schemat jednej, wielkiej miłości aż po grób, jednak od tego mamy książki, by wierzyć, że w życiu też jest szansa coś takiego przeżyć…

7 komentarze:

cyrysia on 20 czerwca 2014 12:47 pisze...

Koniecznie muszę przeczytać tę książkę. Wręcz na nią ,,choruje''.

Karriba on 20 czerwca 2014 15:21 pisze...

Zamieszanie wokół tej książki rzeczywiście jest spore i bardzo, bardzo chętnie bym ją przeczytała. Zwłaszcza, że recenzje zbiera świetne...

Marta Kowalik on 21 czerwca 2014 18:13 pisze...

Nazwałaś to, co dotyka również mnie, czyli słabość do literatury młodzieżowej, bo również miałam dostęp tylko do wiejskiej biblioteki i chyba teraz rekompensuję sobie te lata :)
"Hopeless" mam w planach :)

Querida on 22 czerwca 2014 15:59 pisze...

Bardzo chcę przeczytać tę książkę, tyle o niej ostatnio słyszałam, że muszę wyrobić sobie własną opinię na jej temat. :)

Eta on 23 czerwca 2014 17:52 pisze...

Jeżeli gdzieś spotkam tę książkę, to chętnie przeczytam, ale na siłę szukać jej nie będę :)

M. on 3 lipca 2014 17:21 pisze...

Chętnie przeczytam, choć do młodzieży już się nie zaliczam ;)

Marta Włodarczyk on 28 lipca 2014 18:36 pisze...

Moim zdaniem akurat przekleństwa były dobrze wpasowane w treść, nie odczułam upychania ich na siłę, a nastolatką przestałam być ledwie 2 lata temu, więc chyba jestem w miarę na świeżo :p Hopeless bardzo mi się podobało, ale jednak nie zachwyciło mnie w pełni, bo początek był fatalny...

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon