poniedziałek, 13 stycznia 2014

Priscille Sibley: "Obietnica gwiezdnego pyłu"

Autor: Beata Szy dnia 17:33:00



Autor: Priscille Sibley
Tytuł: "Obietnica gwiezdnego pyłu"
Wydawnictwo: Świat Książki
Stron: 416






Znali się od zawsze. Dorastali razem, przyjaźnili się, wkrótce pojawiło się uczucie. Nawet gdy czas rozdzielił ich drogi, wciąż coś pchało ich ku sobie. Czasem ludzie są naprawdę sobie pisani – tak było w przypadku Matta i Elle. Gdy w końcu stanęli na ślubnym kobiercu, zapragnęli stworzyć rodzinę. Ale Elle nie mogła donosić ciąży. Najbardziej na świecie pragnęła dziecka, lecz wydawało się, że to niemożliwe. Wtedy zdarzył się straszny wypadek – Elle spadła z drabiny, uderzając się niefortunnie w głowę. Stwierdzono śmierć mózgową, nie było dla niej ratunku. Wtedy nastąpił cud – okazało się, że w łonie kobiety rozwija się dziecko...

Trudno dokonać wyboru takiego, przed jakim stanął Matt i cała jego rodzina. Z jednej strony Elle nie życzyła sobie sztucznego podtrzymywania przy życiu, gdyby kiedykolwiek doszło do takiej sytuacji. W dzieciństwie obserwowała powolne umieranie swojej matki, która bardzo cierpiała, i panicznie bała się takiej śmierci. Z drugiej strony, choć Elle odeszła, żyło w niej dziecko. To prawda, że trzeba by sztucznie podtrzymywać przy życiu matkę przez wiele tygodni, nie mając gwarancji, że dziecko przeżyje. Ale jeśli istniał choć cień szansy, że marzenie kobiety się ziści, że zostawi po sobie potomstwo, to może warto? Rodzina stoczy trudną batalię. Po jednej stronie szali pojawi się prawo do życia nienarodzonego dziecka, po drugiej godna śmierć i uszanowanie woli Elle.
Książkę porównuje się do powieści Jodi Picoult i jest w tym trochę racji, więc jeśli lubicie tę autorkę, znajdziecie tu coś dla siebie. Priscille Sibley zadbała o merytoryczną warstwę historii zarówno ze strony medycznej, jak i prawniczej. Można się sporo dowiedzieć o przepisach, kruczkach prawnych, o neurochirurgii, a także... astronomii. Elle była astronautką i odbyła podniebny spacer. Jest czego zazdrościć.

Akcja koncentruje się wokół Elle – bohaterki, która jest martwa w momencie, gdy pierwszy raz mamy okazję się z nią zetknąć. Ale możemy dowiedzieć się jaka była ta genialna, wrażliwa kobieta – z retrospekcji, ze wspomnień bliskich, z jej dzienników i listów. Tragedia, która spadła na tą rodzinę jest czymś koszmarnym, ale ciąża staje jaki się jako światełko w tunelu. Zdesperowany mąż chwyta się tej nadziei, pragnąć ocalić miłość, jaką żywił do żony.

Jeśli chodzi o moje zastrzeżenia, to trochę zbyt często powtarzano te same wnioski i tezy. Rodzina kłóci się ze sobą, przytaczając w kółko te same argumenty. Znalazłam też coś w rodzaju notatki tłumacza do korekty, którą zapomniano wykasować (str. 44). Niektóre fakty z przeszłości Matta i Elle są szokujące, mają dodać melodramatyzmu, a wypadają, cóż... Trochę dziwnie. Miłość dwójki bohaterów wydaje się tak wyidealizowana, tak piękna, że aż niemożliwa. Aż chciałoby się, by istniało na świecie więcej takich Mattów :) A najbardziej to mnie urzekła okładka, i tyle :)

4 komentarze:

Aneta Wojtiuk on 13 stycznia 2014 21:13 pisze...

O, a myślałam, że to wartościowa lektura. Dobrze, że mnie ostrzegłaś. Lubię czytać tego typu książki, ale widzę, że wykonanie pozostawia wiele do życzenia. A kwiatki w formie dopisków tłumacza itd. są niekiedy obecne w książkach, kiedyś też się na tego typu przypadek natknęłam, ale już nie pamiętam w jakiej pozycji miało to miejsce.

bsz on 13 stycznia 2014 21:16 pisze...

Aneta Wojtiuk => książka nie jest taka zła :) tzn tak, trochę przegadana i sentymentalna, ale całość oceniam tak na trzy plus/cztery minus :)

Magda on 14 stycznia 2014 20:51 pisze...

historia wydaje się bardzo ciekawa i chociaż nie lubię przedstawiania miłości w wyidealizowany sposób, to jednak zaryzykuję i przeczytam :)

Sylwuch on 15 stycznia 2014 22:55 pisze...

To prawda, okładka jest świetna. Co do samej książki - intryguje mnie i na pewno zapoznam się z nią, pomimo niedociągnięć, jakie zawiera.

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon