poniedziałek, 11 czerwca 2012

Filmowo: "Królewna Śnieżka i Łowca", "Thor", "Avengers", "Kapitan Ameryla"

Autor: Beata Szy dnia 21:33:00



Na „Królewnę Śnieżkę i Łowcę” miałam chrapkę, odkąd pierwszy raz zobaczyłam zwiastun. Spodobał mi się o wiele bardziej niż zapowiedź komediowej Śnieżki z Julią Roberts w roli macochy (za którą swoją drogą nie przepadam). Nie będę oryginalna jeśli powiem, że obsadzenie Kristen Stewart w roli Śnieżki trochę mnie niepokoiło – znana przede wszystkim z charakterystycznego zagryzania warg i otwierania ust aktorka rzeczywiście kolejny raz nie popisała się grą aktorką, ale film mimo to zasługuje na chwilę uwagi.

„Śnieżka” w reżyserii Ruperta Sandersa jest ciekawie poprowadzoną grą z konwencją słynnej baśni. Pojawiają się tu fundamentalne motywy, takie jak chociażby sam wygląd bohaterki: twarz biała jak śnieg, włosy ciemne jak heban i usta czerwone jak krew. Mamy też lustereczko, wskazujące tę najpiękniejszą, zatrute jabłko czy bandę krasnali, ale nie da się ukryć, że stanowią one bardzo swobodne nawiązanie do tradycji. Macocha (genialna Charlize Theron) owładnięta rządzą zemsty na mężczyźnie, który ją skrzywdził, u boku brata zdobywa kolejne królestwa, mordując młode kobiety, by zyskać ich urodę i przedłużyć życie. Śnieżka staje jej na drodze: okazuje się, że moc królowej jest w niebezpieczeństwie, a ocalić ją może jedynie danie z serca królewny. Jednak Śnieżka ucieka i chowa się w mrocznym lesie, a na jej poszukiwania zostaje wytypowany Łowca – w tej roli mój ulubieniec Chris Hemsworth (pamiętny Thor). Tych dwoje bardzo szybko się brata, uzmysławiając sobie, że tylko Śnieżka jest w stanie przywrócić królestwu dawny spokój.

Na poziomie fabularnym film nie wyróżnia się niczym szczególnym i bardzo łatwo domyślić się przebiegu kolejnych scen i zakończenia. Z grą aktorską również bywa różnie – wspomniałam już o sztywnej Kristen, dla której silnym kontrastem jest Ravenna. Pojawiło się wiele głosów, że przecież Śnieżka miała być piękniejsza od macochy – nie będę w to wnikać. Łowca, którego głos po prostu uwielbiam, przypadł mi do gustu z sentymentu, choć zdaję sobie sprawę, że jego kunszt aktorki również nie jest najwyższych lotów. Dużym plusem filmu są jednak piękne zdjęcia i efekty specjalne – kraina zamieszkała przez elfy (swoją drogą – urocze stworzenia), magiczne Sanktuarium, po prostu zapiera dech. Kraina – jej fauna i flora - zostały przedstawione w widowiskowy sposób. Bardzo dobra jest również muzyka, aczkolwiek zwykle mam tak, że film stanowi dla mnie pewną zwartą całość, chłonę go jednotorowo, i po zakończeniu trudno mi odtworzyć poszczególne partie muzyczne, przypomnieć sobie które pojawiały się w jakich momentach. A mam wielu znajomych, którzy bez zająknięcia potrafią przesyłać mi linki do youtube stwierdzając: pamiętasz, to grali wtedy, a to wtedy. No niestety, nigdy nie osiągnę tego poziomu. I na koniec- cieszę się, że film nie był w 3D.



Wspomniałam o „Thorze”, którego na ekranach kin gościliśmy w zeszłym roku. Film zrealizowany był na podstawie popularnego komiksu o Thorze, władcy pioruna, walczącego za pomocą młota Mjollnira. Wygnany z Asgardu trafia na naszą planetę, zostając pozbawiony boskich atrybutów. Oczywiście – zakochuje się w pięknej Ziemiance (niezastąpiona Natalie Portman, którą bardzo lubię), a wkrótce stanie do walki ze swoim bratem, Lokim, o bezpieczeństwo ludzkości. Odebrałam ten film bardzo dobrze, zwłaszcza, że miałam okazję oglądać go w kinie kilkakrotnie. Szczególnie przywiązałam się do fragmentów komediowych, których w nim nie brakowało. Pozostawił we mnie pozytywne wspomnienia. Z bohaterami „Thora” w tym roku mieliśmy okazję spotkać się w „Avengersach”.





Jednak po paru tygodniach od premiery o fabule jestem w stanie powiedzieć tylko tyle, że banda superbohaterów (takich jak Iron Man, Hulk, Kapitan Ameryka, Sokole Oko i Czarna Wdowa) porozumiewa się, by wspólnie walczyć po stronie świata, przeciwko potworom, zsyłanym przez Lokiego. Na ten obraz składają się przede wszystkim widowiskowe sceny walk, ale czego innego mielibyśmy się spodziewać? No i zabrakło mi Natalie Portman, bo skoro „Thor” zakończył się przerwaniem drogi między światami, a w „Avengersach” niedogodność ta tak po prostu znika, nic nie powinno stanąć na przeszkodzie, by tych dwoje mogło się znów spotkać. Jednak nie, ci którzy liczą na jakieś romantyczne wątki, srogo się zawiodą.





Niemniej, miło było zobaczyć tylu komiksowych bohaterów, starających się ze sobą współpracować. Natchniona tym filmem nadrabiam braki – mam za sobą już dwie części „Iron Mana”, który okazał się całkiem sympatycznym, choć egocentrycznym gościem. „Kapitana Amerykę” oglądałam swego czasu w kinie i również mi się podobał – choć, kolejny raz, film wyprodukowano oczywiście w technologii 3D. Efekty, jak wiadomo, bywają w podobnych przypadkach raczej mizerne, choć nie ukrywam, że wrażenie głębi robi swoje. Mimo wszystko nakładanie dodatkowej pary okularów przy tak długich seansach bywa dla mnie męczące i niewygodne. Przy „Kapitanie…” uroniłam nawet parę łez, gdy wracał do bazy po bitwie na czele żołnierzy, po których nikt nie chciał już iść, sądząc, że zginęli (czy coś w ten deseń, mam już luki :)). To moja ulubiona scena. Choć nie przepadałam nigdy za historią, tu z zainteresowaniem śledziłam kolejne wątki. A zakończenie… A zresztą, zobaczcie sami ;)

A Wy, co myślicie o tych filmach? Oglądaliście?

14 komentarze:

alison2 on 11 czerwca 2012 22:09 pisze...

Póki co oglądałam Avengersów i choć to zdecydowanie nie moje klimaty naprawdę dobrze się bawiłam. Przede mną jeszcze Thor, mam nadzieję że będzie równie dobrze...

Alannada on 11 czerwca 2012 22:52 pisze...

Eh, ja jednak sobie na razie odpuszczę. Tyle tych Śnieżek, cała zaspa. Może kiedyś, w wolnej chwili, ale nie teraz

Miłośniczka Książek on 11 czerwca 2012 23:24 pisze...

widziałam "Thora", i zamierzam obejrzeć nową ekranizację Śnieżki, co do reszty, to się kiedyś pewnie też obejrzy ;]

Tala on 12 czerwca 2012 00:55 pisze...

Koniecznie muszę wyciągnąć męża do kina na "Królewnę Śnieżkę i łowcę". Mam ogromną ochotę obejrzeć ten film :P

Immora on 12 czerwca 2012 00:56 pisze...

"Kapitan..." podobał mi się najmniej z filmów pre-Avengersowych. "Thor" za to całkiem zabawny, a "Avengersi" - no po prostu uczta dla fanów marvelowskich bohaterów. Najbardziej przepadam za Iron Manem, chociaż ten film wywołał we mnie (po raz pierwszy) zainteresowanie Hulkiem.

A z "Królewny Śnieżki i łowcy" wróciłam niedawno z kina i popieram - Sanktuarium było przepiękne. A Kristen jak to Kristen, Bella all over. Ale film jako całość bardzo ładny i fajnie się przy nim bawiłam.

Dominika Kacik on 12 czerwca 2012 04:16 pisze...

do Królewny Śnieżki nie jestem przekonana ale chętnie obejrzę Avengers :-)

Nati on 12 czerwca 2012 10:07 pisze...

Filmów to ja w ogóle nie oglądam, więc raczej spasuję. :) Moooże tą "Królewnę..." obejrzę za jakiś czas

Joanna on 12 czerwca 2012 10:49 pisze...

widziałam zajawkę Śnieżki i chyba trochę na przekór sobie chciałabym obejrzeć ten film. No i Kristen też zdecydowanie moją ulubienicą nie jest.

KoDasia on 12 czerwca 2012 13:39 pisze...

No właśnie ....nie byłam przekonana do "Królewny..." zwłaszcza do gry Kristen... szkoda że są aktorzy tylko jednej roli...

Caroline Ratliff on 12 czerwca 2012 17:54 pisze...

Na 'Królewnę...' się wybieram. Odpycha mnie tylko rola Stewart, gdyż nie trawię tej aktorki. No cóż, jakoś przeboleję.

Pozdrawiam! :)

Catalina on 13 czerwca 2012 18:42 pisze...

Ja się wybieram, bardzo chętnie obejrzę ;)

ola on 14 czerwca 2012 17:35 pisze...

Ja niestety nie wybieram się na ten film, a szkoda :(

Sylwuch on 15 czerwca 2012 11:02 pisze...

Z niecierpliwością czekam na koniec sesji, aby obejrzeć "Królewną Śnieżkę i Łowcę". :)

jaka ja? on 16 czerwca 2012 09:02 pisze...

Bella, tfu! Śnieżka była taka zwyczajna! mowa "zagrzewająca" do walki... przemilczmy, może wina tłumaczenia. Za to zła królowa...! majstersztyk sztuki aktorskiej! piękna, dopracowana gra:)
ale najbardziej do gustu przypadła mi banda krasnali^^

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon