piątek, 20 marca 2015

Betony Vernon: "Tajemnice buduaru"

Autor: Beata Szy dnia 20:23:00

Betony Vernon: "Tajemnice buduaru"
Buchmann
str. 320

Rekomendacja okładkowa „Tajemnic buduaru” zachęca: Przeżyj seks, o jakim nawet Greyowi się nie śniło... Wiadomo, „50 twarzy...” jest teraz na topie, ale moim zdaniem to niekoniecznie trafione odwołanie. Z czym kojarzy Wam się bestseller EL James? Jak dla mnie to książka bez polotu, wydana w Polsce po najmniejszej linii oporu (redakcja i korekta, słaby papier i klejenie), nie mówiąc o „rewolucyjnej” treści, która z prawdziwym BDSM niewiele ma wspólnego...

Natomiast poradnik Betony Vernon, która prowadzi kursy seksualne i zgłębia tajemnice ludzkiej seksualności od lat, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. To książka naprawdę dobra. I jeżeli ktoś chciałby zacząć eksperymentować, to lepiej zacząć od tej lektury, nie od „Greya”. Żeby czasem sobie krzywdy nie zrobić!

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wizualna strona tego wydania. Solidna, czarna okładka, usiana mocnymi węzłami, które przywołują konkretne skojarzenia. Zastanawiałam się, dlaczego nie wybrano czerwieni, która trafniej oddaje pikanterię tematu, jednak doszłam do wniosku że taka mroczna barwa pasuje zdecydowanie lepiej. Wybór więc jak najbardziej trafiony. A w środku – uczta dla zmysłów. Przynajmniej dla takich wrażliwców pod kątem edytorskim, jak ja. Czcionka nie jest czarna, to coś pomiędzy granatem a fioletem. Wybaczcie, w odróżnieniu od większości kobiet, kompletnie nie mam głowy do palety barw :) Każda kolejna część książki, każdy rozdział, są doskonale wyodrębnione. Dobry, biały papier. Wiem, że nie wszyscy zwracają uwagę na takie smaczki, ale ja osobiście mam większą przyjemność z czytania, gdy dostaję porządnie złożony tekst. Co prawda, cena okładkowa wynosi 49,99 zł, ale biorąc pod uwagę wszystkie te niuanse i ilustracje zawarte w książce, myślę że nie jest to cena wygórowana. A i pewnie gdzieś w promocji da się ją wyłapać taniej.

Podoba mi się w podejściu autorki to, że nie traktuje seksu przedmiotowo. Ważni są dla niej ludzie, ich relacje, wzajemne poczucie zaufania i więzi. Stawia na to, podkreśla to w każdym instruktażu. Seks nie jest tu zabawą – to niemal mistyczne doświadczenie i tylko od nas zależy, czy pozwolimy sobie i bliskiej osobie odnaleźć jego źródło, przeżyć je właściwie, „zobaczyć więcej”. Bardzo trafia do mnie taka interpretacja. Seks bez refleksji (taki jak ten m.in. praktykowany w „Greyu”) to plaga naszych czasów. Wydawać by się mogło, że książka traktująca o wzmacnianiu orgazmu, kobiecych ejakulacjach, erotycznym krępowaniu czy chłoście, a nawet seksie analnym, podąży tą samą drogą. Ale nic bardziej mylnego. Vernon sięga do korzeni, do filozofii i historii, śledząc rozwój ludzkiej seksualności. Mówi o bezpieczeństwie, harmonii i przygotowaniach na kontakt z drugą osobą. Podkreśla znaczenie więzi. Traktuje seks jak ceremonię, podróż, poznanie. Z jej słów przebija doświadczenie, wiedza i odpowiedzialność.

To książka, po którą naprawdę warto sięgnąć. Temat może wciąż jeszcze trochę krępujący, ale nie ma się co go bać. Warto się uczyć :)

3 komentarze:

Kasia Pinkowicz on 21 marca 2015 19:04 pisze...

Rzadko sięgam po takie pozycje, ale w tym wypadku skuszę się :)

Blueberry on 21 marca 2015 19:17 pisze...

Tematyka raczej mnie odstrasza niż zachęca, ale może kiedyś...za parę lat. Czemu nie :)

Alicja P. on 25 marca 2015 08:57 pisze...

Raczej nie dla mnie :))

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon