poniedziałek, 22 grudnia 2014

Więzień labiryntu, Rzeźnia numer pięć i inne

Autor: Beata Szy dnia 19:49:00

Zaległości, zaległości, a ja nie mam czasu pisać, tak dużo się dzieje w moim życiu prywatnym (i wcale nie chodzi o świąteczną gorączkę).

Po krótce więc, co ostatnio ciekawego przeczytałam.

Autor: James Dashner
Tytuł: „Więzień labiryntu”.
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Najpierw film, potem książka, niestety w moim przypadku miała miejsce ta nieszczęśliwa kolejność. W związku z tym film nawet mi się podobał, a książka już mniej – chyba dlatego, że zniknął całkowicie element zaskoczenia, a nawet nudziło mnie czytanie o czymś, co już doskonale znałam. Oczywiście film różni się od książki, jednak chyba zdecydowanie wygrywa u mnie pierwsze wrażenie – w związku z tym filmowe rozwiązania były dla mnie dynamiczne, a te książkowe wydawały mi się nie do końca trafione. Wiem jednak, że wśród znajomych, którzy najpierw czytali książkę, wszystko jest na odwrót. To znaczy film odbierają jako klapę, a książkę oceniają jako genialną. W każdym razie – historia grupy chłopców uwięzionych w Strefie, otoczonej przez mroczny labirynt, bardzo mi się podobała. Sięgnę po kolejne tomy. I postaram się to zrobić zanim je zekranizują :)



Autor: Kurt Vonnegut
Tytuł: „Rzeźnia numer pięć”
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Stron: 180

Żałuję, że tak późno, choć do twórczości Vonneguta przymierzałam się już długo. Nigdy nie pociągały mnie książki o tematyce wojennej, jednak to co tutaj zrobił ze mną autor... Z całą pewnością mogę zapewnić, że dawno nie czytałam tak dobrej książki. Naładowana emocjami, choć tak niepozorna wizualnie. Każde słowo, każde zdanie, potrafią nieść ze sobą taki ładunek, potrafią wzruszyć, przeszyć na wylot, nawet zranić. Vonnegut w swojej prozie prowokuje czytelnika, jest bezkompromisowy i do bólu szczery. Pisze o własnych doświadczeniach wojennych i nie boi się ubrać w słowa zła absolutnego. A przy tym miesza gatunki, sprawiając że jego opowieść można odbierać na kilku poziomach. Czy to sci-fi? Czy dramat psychologiczny? Uwielbiam jego sposób pisania, uwielbiam ukryte znaczenia jego słów. Nie mogłam się powstrzymać i dorzucam zdjęcie fragmentu :)








Autor: Konrad Górski
Tytuł: „Tekstologia i edytorstwo dzieł literackich”
Wydawnictwo: Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Stron: 304


To książka naprawdę dla koneserów – ma swoje lata. Z racji tego, że edytorstwem się obecnie interesuję, a nawet je studiuję, musiałam sięgnąć. Konrad Górski jest tak właściwie ojcem polskiego edytorstwa, więc nie wypada nie znać tej pozycji, jeśli tematyka edycji tekstu jest komuś bliska. Jednak materiał powstawał w latach 70. a przykłady odnoszą się np. do edycji „Pana Tadeusza” Mickiewicza, więc w pełni rozumiem, jeśli kogoś ta pozycja po prostu wynudzi. Ale, jak mówię, z szacunku dla tradycji warto przejrzeć – chociaż wiele z założeń Góreckiego to już przeszłość, wiele obserwacji jest aktualnych także i dzisiaj. Poza tym można prześledzić jak to wszystko się zaczęło ;)



Autor: Robin Williams

Tytuł: „Typografia od podstaw. Projekty z klasą"
Wydawnictwo: Helion
Stron: 240

To bardzo cieniutka, ale atrakcyjna wizualnie książeczka. Kolejna z serii „o edytorstwie i typografii słów kilka”. Właściwie dobra zarówno na początek przygody, jak i służąca jako uzupełnienie czy powtórzenie wiadomości. Poradnik skierowany do osób zainteresowanych DTP – obróbką tekstu, programami do składu, układem tekstu i przykładami dobrej kompozycji. Dużo konkretnych porad – skróty klawiszowe, instrukcje obsługi, ćwiczenia i zadania. Jak wybrać odpowiednią czcionkę, co zrobić by tekst był czytelny i jak go uatrakcyjnić? Pozycja może nie idealna – z racji na niewielką objętość – ale pełna konkretów i napisana w sposób zrozumiały. Autorka obrazuje opisywane sposoby doboru czcionek, nagłówków, wyróżnień. Pokazuje też błędy, daje dużo przykładów. Dla zainteresowanych tematyką jak najbardziej dobra na start :)


9 komentarze:

Gosia B on 22 grudnia 2014 20:32 pisze...

Rzeźnię czytałam całe wieki temu.Pamiętam, że zrobiła na mnie duże wrażenie.

Meg Sheti on 22 grudnia 2014 21:00 pisze...

Eh, szkoda tej błędnej kolejności w przypadku Więźnia... ja miałam "prawidłową" i książka wywarła na mnie dużo większe wrażenie niż film!

JoAnna Polska on 22 grudnia 2014 22:33 pisze...

Z prezentowanych czytałam tylko "Więźnia labiryntu" - ale lata temu, jeszcze kiedy o ekranizacji nie było słychać wcale. Mam za sobą już całość trylogii, a czyta się ją bardzo dynamicznie i tak wiele potrafi zaskoczyć - myślę, że zmienisz zdanie po "Próbach ognia" ;) Choć to i tak tom 1 pozostanie dla mnie tym najlepszym w serii.

alinka malinka on 22 grudnia 2014 22:55 pisze...

Więzień labiryntu jest na mojej liście do przeczytania, może uda mi się to zrobić w 2015 roku :D

Alicja P. on 23 grudnia 2014 08:07 pisze...

Nie widzę tu chyba nic dla siebie :)

Elenkaa _ on 23 grudnia 2014 14:44 pisze...

"Więzień labiryntu" oglądałam film, książki raczej nie przeczytam. Jednak następne części filmów, jeśli będą, to obejrzę ;)

Tirindeth on 25 grudnia 2014 13:48 pisze...

Więzień bardzo mi się podobał, Próby ognia też super, ale nadal nie przeczytałam ostatniego tomu. Chyba trzeba to nadrobić ;)

Alicja Szerment on 25 grudnia 2014 19:44 pisze...

O! Jak ja dawno tu nie zaglądałam... Jestem troszkę zaskoczona "Więźniem labiryntu" - osobiście nie czytałam... Zresztą tak jak "Rzeźni...", a jednak chyba ona szybciej znajdzie się w moich rękach :)

Moje zaczytanie on 14 lutego 2015 20:01 pisze...

Kurta Vonneguta już poznałam na innych blogach i widzę, że warto po niego sięgnąć, ale tu jedynym sposobem by jego ksiązki czytać jest niestety kupno, bo moja biblioteka z pewnością go nie ma....

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon