czwartek, 20 lutego 2014

Sons of Anarchy, sezony 2-4

Autor: Beata Szy dnia 11:15:00


"Sons of Anarchy"
serial
sezony 2-4



Lubię ten serial, choć nie porywa mnie tak bardzo jak niektórych moich znajomych (w tym młodszą siostrę). Bohaterowie ewoluują, co widać najlepiej na przykładzie Jaxa, wiceprezydenta klubu. W miarę jak dojrzewa – staje się ojcem, partnerem, wyrasta na nowego przywódcę, wiele zmienia się w jego sposobie postrzegania klubu, związków, relacji rodzinnych. Co prawda idzie też za tym przemoc – początkowo niepewny, stroniący od brutalności mężczyzna chwyta za broń i uderza zawsze wtedy, gdy konieczna jest – w rozumieniu członków klubu – zemsta. Z jednej strony Jax chce uwolnić klub od gangsterskiej działalności, z drugiej wsiąka w niego coraz mocniej. Ma Tarę oraz chłopców, dla których chce się zmienić, jednak coraz wyraźniej widać, że tylko wewnątrz klubu jest kimś.

Najbardziej irytujący bohater - Lincoln "Linc" Potter, zastępca szeryfa federalnego. Boże, jak ja nie cierpię tego gościa, jego sposobu mówienia i zachowania. Podły glina, choć koniec końców odchodzi z podkulonym ogonem. Do tego grona – niestety – dołącza też szef, Clay. To, jak zdegradowano tę postać, jak okrutnych czynów dopuści się bohater, odbiera mowę. Nie sposób mu współczuć. Pokazano tu też bardzo dosadnie, jak jedno kłamstwo pociąga za sobą kolejne, w jaką pętlę można wpaść i w którymś momencie człowiek nie cofnie się już przed niczym, by zatuszować prawdę.   Gemma – silna, odważna kobieta. Budzi skrajne emocje. Wiele wycierpi, ale też jej charakter mówi sam za siebie – potrafi być równie perfidna i mściwa, jak jej mąż.
Tara – porzuca etykietkę skromnej, potulnej lekarki na rzecz kobiety pewnej siebie, kobiecej, podporządkowanej męskim regułom gry. Aby być z Jaxem zrobi wszystko i tylko wciąż zastanawia mnie co tak właściwie łączy tych dwoje, co ich przyciąga. Przecież to dwa zupełnie inne światy. Dzieli ich wszystko – wartości, sposób życia, mentalność. A jednak związek kwitnie, mimo przeszkód.  

Opie – postać będąca kumulacją wszelkich możliwych nieszczęść. Traci ukochane osoby w sposób niezwykle tragiczny, a przy tym niesprawiedliwie krzywdzący. Próbuje budować swój świat na nowo, ale tylko bardziej się pogrąża. Dorównuje mu chyba tylko Otto – postać poboczna, a jednak to osoba, która na rzecz klubu poświęciła praktycznie wszystko.  
To tak po krórce, bo postaci, którym powinno poświęcić się uwagę jest o wiele, wiele więcej.

Serial może momentami zaczyna przynudzać, ale za każdym razem, gdy mam ochotę porzucić oglądanie, następuje jakiś zwrot akcji i zaczyna się dziać coś ciekawego. Oglądam więc dalej :)

4 komentarze:

recenzje ami. on 20 lutego 2014 11:53 pisze...

SOA to był jeden z tych seriali, którym oddałam się bezgranicznie. Mnie również czasami przynudzał i miałam wrażenie, że przeciągają niepotrzebnie niektóre sceny, ale i tak całkiem zatraciłam się w Jaxie i kibicowałam mu żeby był z Tarą.

Sal on 20 lutego 2014 14:08 pisze...

przynudzać? no wiecie co.. były spokojniejsze odcinki, ale były potrzebne dla lepszego budowania postaci, intrygi.. dla mnie mistrzostwo

Marta Kowalik on 21 lutego 2014 19:06 pisze...

Moja przyjaciółka szaleje na punkcie tego serialu : ) ja póki co nawet nie próbowałam się wciągać :)

Ann RK on 21 lutego 2014 20:43 pisze...

Dopiero zaprzyjaźniam się z serialami, a o tym słyszę po raz pierwszy. Straaaaasznie jestem do tyłu. :P

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon