czwartek, 29 sierpnia 2013

Jonathan Safran Foer: "Wszystko jest iluminacją"

Autor: Beata Szy dnia 20:25:00

Autor: Jonathan Safran Foer
Tytuł: "Wszystko jest iluminacją"
Wydawnictwo: W.A.B
Stron: 440


„Nie powiedziała: Ożenisz się. Nie powiedziała: A ja się zabiję. Spytała tylko: Jak ustawiasz swoje książki?

Foer u mnie po raz kolejny i znów zachwyt. Chociaż nie powiem – książka wprawiła mnie w osłupienie już od pierwszych stron, ba, zdań. Bo choć narratorów mamy tu wielu, pierwszy, z jakim się stykamy, jest nad wyraz nietypowy. Język jego wypowiedzi jest zawiły, i używając tego słowa nie mam na myśli konstruktywnych, estetycznych wypowiedzi, ale – krótko rzecz ujmując – bredzenie bez ładu i składu. Aleksandr Perczow jest tłumaczem – i to tłumaczem nieporadnym, niekompetentnym, bardzo kulawo radzącym sobie z zawodowymi zobowiązaniami. Ale przy całej swojej pokraczności jest tak uroczy, zabawny i szczery, że z miejsca wybaczamy mu wszystkie językowe grzechy, a jego „oczewidno” na stałe wchodzi do naszego słownika.

„To chyba jest miłość - myślała - prawda? Kiedy zauważa się czyjąś nieobecność i nienawidzi się jej jak niczego na świecie? Bardziej nawet niż kocha się obecność tego kogoś?”

Trudno powiedzieć o czym jest książka „Wszystko jest iluminacją”. Trochę o poszukiwaniu – swoich korzeni, odpowiedzi na pytania, duchów przeszłości... Jest też opowieścią z drugim dniem, książką o książce, książką która sama się pisze – tu i teraz, na naszych oczach. Nie tylko pisze, ale i przekształca – ulega korektom, jest tłumaczona, dyskutowana, składana z fragmentów. Jednym z bohaterów jest sam autor – Jonathan Safran Foer, przybywający na Ukrainę z podniszczoną fotografię, poszukujący kobiety, która przed laty, w czasie wojny, ukrywała jego dziadka. Jest on równocześnie autorem książki będącej relacją z tej podróży, zlepkiem wspomnień, opowieści rodzinnych – i, w wyższych partiach, autorem dzieła głównego czyli ostatecznej wersji „Wszystko jest iluminacją”, jaka trafia do naszych rąk. Tłumacz koresponduje z Foerem – zdaje mu relacje z prac nad tekstem, opisuje swoje odczucia (a jego komentarze nieraz są zbieżne z tym, co sami myślimy – to niesamowite, jak książka którą czytamy równocześnie jest komentowana na naszych oczach). Oprócz tego akcja „Wszystko jest iluminacją” rozgrywa się też w różnych partiach czasowych – praprapraprzodkowie autora stają przed nami jak żywi, zgłębiamy kulisy ich życia spisane przez młodego Amerykanina. Mamy czas teraźniejszy – odnajdujemy go w listach. Jest tez podróż, jaką odbywają trzej niecodzienni bohaterowie – pisarz, tłumacz i jego szalony dziadek. Wszystkie one zazębią się w pewnym momencie, odsłaniając sekrety, objawiając się jak tytułowa iluminacja.

Sen o wiecznym życiu z Brod. Śni mi się co noc. Nawet gdy rano nie mogę go sobie przypomnieć, i tak wiem, że był, jak dołek, który zostawia obok na poduszce głowa kochanki, chociaż sama kochanka już odeszła. Nie śni mi się, że razem z nią się starzeję, tylko że nie starzeję się wcale i ona też wciąż jest młoda. Nigdy mnie nie opuszcza, ani ja jej. Owszem, boję się śmierci. Boję się, że świat beze mnie dalej będzie się toczył, że moja obecność przejdzie niezauważona lub, co gorsza, odegra rolę jakiejś siły przyrody, popychając życie naprzód. Czy to egoizm? Czy taki ze mnie łotr, skoro marzę o świecie, który skończy się razem ze mną? Nie mówię o tym, że świat skończy się dla mnie samego: chodzi mi o to, żeby wszystkie pary oczu zamknęły się równocześnie z moimi. Mój sen o wiecznym życiu z Brod przybiera czasem postać snu o wspólnej z nią śmierci. Wiem, że nie istnieje życie przyszłe. Nie jestem durniem. I wiem, że Boga też nie ma. Nie potrzebuję jej towarzystwa, tylko chciałbym wiedzieć, że ona nie będzie potrzebowała mojego – albo że nie będzie go nie potrzebowała. Wyobrażam sobie rózne sceny z jej udziałem, ale beze mnie, i robię się strasznie zazdrosny. Wyjdzie za mąż, urodzi dzieci i dotknie rzeczy, do jakich nigdy nie zdołam choćby się zbliżyć - wszystkiego, co powinno mnie uszczęśliwić. Oczywiście nie mogę jej opowiedzieć tego snu, chociaż rozpaczliwie pragnę. Ona jedna dla mnie się liczy.”

To książka, przez którą niełatwo było mi przebrnąć, musiałam wyrobić sobie cierpliwość do chaotycznego czasem stylu, do trudnego nazewnictwa, do częstych zmian narracji i przeskakiwania z jednego wątku, czasu, miejsca w zupełnie inne. Ale jeśli damy porwać się lekturze, po jakimś czasie jej odmienność zacznie być wyjątkowa, nie uciążliwa. Jonathan Safran Foer jest pisarzem niezwykle wrażliwym językowo – potrafi słowami wyczarować wzruszenia tak silne i dogłębne, że często swoimi obserwacjami, opisami, refleksjami przeszywał mi serce. Gdybym miała określić jego prozę jednym słowem, wybrałabym właśnie to: piękna. „Wszystko jest iluminacją” to książka magiczna, dotkliwie zapadająca w serce. Boli, rozśmiesza, drażni i prowokuje – wszystkiego po trochu. Podobno film jest równie dobry i na pewno to sprawdzę :)

I jeszcze:


„Muszę ci powiadomić, Jonathan, że jestem bardzo smutny persona. Chyba zawsze jestem smutny. Może to oznacza, że w ogóle nie jestem smutny, bo smutek to coś niżej niż zwykłe usposobienie człowieka, a ja zawsze jestem to samo. Skoro tak, to może jestem jedyny człowiek na świecie, który nigdy nie smutnieje. Może jestem szczęściarz.”

„...oto cośmy uczynili zabiliśmy własne dzieci żeby je ocalić”

6 komentarze:

Wiktoria. ☺ on 29 sierpnia 2013 23:02 pisze...

Bardzo chciałabym ją przeczytać - już sama okładka przyciąga... :)

prosperiusz on 31 sierpnia 2013 13:20 pisze...

Witaj, dodałem Twój blog do obserwowanych, zapraszam do siebie na imperium książek, pozdrawiam!

Marta Kowalik on 1 września 2013 12:01 pisze...

chętnie siegnę :)

miqaisonfire on 2 września 2013 10:43 pisze...

Lubię takie powieści. Na pewno by mi się spodobała. Koniecznie muszę ją przeczytać :)

Varia czyta on 2 września 2013 14:06 pisze...

a ja mam niestety wrażenie, że nie starczy mi do niej cierpliwości i zapału. zapowiada się wymagająca lektura.

stokrot on 22 września 2013 16:14 pisze...

coś wspaniałego! jedna z tych książek, które na długo zostają w pamięci.
co do filmu - potwierdzam: jest dobry. równie dobry jak książka:)

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon