niedziela, 11 listopada 2012

Markus Zusak: "Złodziejka książek"

Autor: Beata Szy dnia 17:28:00





Autor: Markus Zusak
Tytuł: "Złodziejka książek"
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Stron: 496






Opasłe tomisko, a w środku historia tak delikatna, wzruszająca, niebagatelna. Na „Złodziejkę książek” M. Zusak’a polowałam jakiś czas. Historia osieroconej dziewczynki, Niemki, która znajduje schronienie w domu przybranych rodziców rozgrywa się na tle II wojny światowej. Holokaust, odmienność, wojna, utrata, bieda, wybory, miłość, przyjaźń i śmierć… To tylko niektóre z fundamentalnych tematów tej niezwykłej opowieści. Mimo, że główną bohaterką opowieści jest dziesięcioletnia dziewczynka, co mogłoby sugerować adresowanie „Złodziejki…” do osób młodszych, autor nie bał się poruszyć tematów tabu. Napisał powieść, z której dorośli mogą czerpać moc mądrości. Jednocześnie na tyle wysublimowaną, że nie powinniśmy bać się dawać jej dzieciom. Gdyż one też, prędzej czy później, poznają historię, będą się uczyć, zaczną zadawać pytania. Gdy ciężko jest udzielić odpowiedzi, gdy sami nie wiemy jak mówić o okropnościach wojny, o rządach Hitlera i piekle, w jakie zamienił się wtedy świat, „Złodziejka książek” jest pomostem, wspierającym nas w tych podróżach. Książka, a przynajmniej jej fragmenty, powinna się znaleźć w kanonie lektur.

Co niesłychane - narratorem tej opowieści jest… Śmierć. Nie okrutna postać rozkładającego się ciała, zakapturzona i z naostrzoną kosą w ręku, ale Śmierć wypełniająca sumiennie swe zadanie, przybywającą w momencie końca, zabierająca zlęknione dusze do nowego miejsca. Śmierć obserwuje ludzkość i niedowierza. Nie rozumie, tego, co się dzieje. Jest zapracowana, jednego dnia zbiera setki, tysiące dusz. Prowadzi je tam, gdzie mogą zaznać spokoju. Kocha kolory. Potrzebuje wakacji. A przy tym ma jeszcze dość energii, by opowiedzieć nam o pewnej dziewczynce… Nie brak jej dystansu do siebie, autoironii. Nie przejmuje się konwencją (zdarza się jej zdradzić zakończenie rozdziału już na samym wstępie). Śmierć czyni też komentarze-dygresje, pojawiające się co kilka stron, wydzielone w tekście - dzięki czemu książkę czyta się szybciej. Nie brakuje jej humoru. Bo jak tu się nie uśmiechnąć na wyznanie Śmierci, że czuje się prześladowana przez ludzi? :)

Śmierć to wnikliwy obserwator. Jej losy w paru punktach splatają się ze ścieżką Liesel. Po latach, dzięki odnalezionemu dziennikowi dziewczynki, Śmierć odtwarza nam jej historię. To opowieść o dziecku, które poznało wagę słów. Pokochało je – wiążąc swoje życie z opowieściami, z książkami, z nauką. Zawdzięczając im życie. Ale również obserwując jak bardzo słowa mogą ranić, ile złego wyrządzić, jak porwać tłum i poprowadzić go w przepaść.

To książka o miłości do słów, a więc czyniąca z nich najlepszy pożytek. Nie jest przesadzona czy ckliwa. Momentami bywa okrutna, by zaraz potem zachwycić nas swym blaskiem. Wojna jest tłem tej opowieści, ale historia nie koncentruje się na niej. Nikt tu nie ma żalu do Boga, nikt nie pyta: dlaczego to na nas spada. Ludzie potrafią sobie pomagać. Łączą ich niesamowite więzi. Przez to powieść staje się uniwersalna. Może opowiadać o losach dowolnej grupy, połączonej traumą, starającej się ze wszystkich sił przetrwać.

„Złodziejka książek” jest książką, którą trudno z czymkolwiek porównywać. Zusak pokusił się na odważny eksperyment – pokazał nam wojnę z punktu widzenia Niemców, ba, dziecka, co więcej – oddał głos rozumnej Śmierci. Efekt jest zadziwiająco udany. A cała historia, mimo że trudna i kontrowersyjna, ma w sobie jakiś niewysłowiony czar. Jest piękna.



Ocena: 6/6

27 komentarze:

Antyśka on 11 listopada 2012 17:37 pisze...

Ciekawa recenzja. Na książkę mam ochotę od dawna. ;) Cieszę się, że wysoko ją oceniłaś.

milla on 11 listopada 2012 18:09 pisze...

Zazdroszczę lektury. Ja ciągle poluję na "Złodziejkę książek" :) Każda przeczytana recenzja umacnia mnie w przekonaniu, że muszę poznać tę powieść.

Beatriz on 11 listopada 2012 18:15 pisze...

Świetnie znam tę książkę i również bardzo mi się podobała, chociaż nie dałabym jej maksymalnej noty. Poza tym "Posłaniec" Zusaka bardziej mi się podobał.

symtuastic on 11 listopada 2012 18:58 pisze...

Postanowione! Chcę ją dostać na święta! :D

Blueberry on 11 listopada 2012 19:13 pisze...

Marzy mi się ta książka!

cyrysia on 11 listopada 2012 19:20 pisze...

Tyle dobrego słyszałam o tej książce, a nie miałam jeszcze okazji jej czytać. Będę musiała to zmienić, by przekonać się na własne oczy, że ,,Złodziejka książek'' jest rewelacyjna.

Cassiel on 11 listopada 2012 19:34 pisze...

Złodziejka książek jest genialna! :) Bardzo mi się podobała i mam w planach sięgnąć po Posłańca ^^

Tirindeth on 11 listopada 2012 19:35 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Tirindeth on 11 listopada 2012 19:36 pisze...

No tak, książkę mam u siebie, ale jeszcze jej nie przeczytałam. Nie mam jednak złudzeń - to będzie na pewno niezapomniana lektura ;)

Taki jest świat on 11 listopada 2012 20:12 pisze...

Na książkę mam "oko" od jakiegoś czasu

miqaisonfire on 11 listopada 2012 21:59 pisze...

Bardzo, bardzo ciekawa książka - tak przynajmniej wynika z Twojej recenzji. Ale! Nie tylko ciekawa, interesująca i wciągająca, a także poruszająca trudne tematy. Z chęcią przeczytam :)

giffin on 11 listopada 2012 22:27 pisze...

Mam jedną książkę tego autora i bardzo chciałabym się za nią wreszcie zabrać, ale jakoś nigdy nie mam czasu ;) Złodziejkę książek też mam zamiar przeczytać, wszyscy bardzo ją chwalą ;))

Gabrielle_ on 12 listopada 2012 12:44 pisze...

Jedna z moich ulubionych książek. Ciężko o niej zapomnieć jak i porównać do jakiejkolwiek innej książki. Cóż... pan Zusak stworzył coś niebanalnego i ponadczasowego ;)

Fuzja on 12 listopada 2012 13:58 pisze...

<3 przepięknie opisana książka! Skąd Ty je bierzesz moja droga! Musze ją koniecznie przeczytać!!

Vanilla on 12 listopada 2012 17:39 pisze...

Mam ją na półce, ale wstyd przyznać - jeszcze nie przeczytałam :( Chyba muszę się w końcu z nią zabrać:) Pozdrawiam !

Miłośniczka Książek on 12 listopada 2012 18:01 pisze...

Ostatnio widziałam ją w bibliotece i zastanawiałam się, czy nie wypożyczyć. Hehe teraz będę chyba musiała przejść się po raz drugi :)

Sylwuch on 12 listopada 2012 19:37 pisze...

Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie przeczytałam tej książki, która jest wychwalana przez wszystkich (no, prawie! ;-)). Na pewno nadrobię to.

karkam on 12 listopada 2012 21:36 pisze...

Kochana, cudownie napisałaś o tej książce -mam nadzieję, że Mikołaj będzie łaskawy i przyniesie mi egzemplarz "Złodziejki...", abym mogła cieszyć się pięknem tej historii. :)

Ewa on 13 listopada 2012 10:57 pisze...

Książka patrzy na mnie z półki i już nie mogę się doczekać kiedy wezmę ją do rąk. :)

Łędina on 13 listopada 2012 15:40 pisze...

Słuchałam fragmentu audiobooka tej książki, ale nie zrobił on na mnie wielkiego wrażenia. Był to jednak jedynie fragment treści książki, więc kto wie, może jeszcze po nią sięgnę. xD

marichetti on 13 listopada 2012 15:49 pisze...

Kiedyś coś tam słyszałam i tej pozycji.. jak będę miec czas to chętnie przeczytam ;)

Marta on 13 listopada 2012 17:46 pisze...

Zgadzam się z każdym Twoim słowem :) świetna recenzja:)
A przy okazji... już dawno miałam ci powiedzieć, że jak patrze na twoje małe zdjęcie profilowe, to zawsze dam się oszukać i mam wrażenie, że patrzę na pawie piórko:)

la_pinguin on 13 listopada 2012 18:05 pisze...

W związku z szalejącą po blogach zabawą "Liebster blog" pozwoliłam sobie Cię otagować :) Zapraszam do zabawy, szczegóły u mnie.

Immora on 13 listopada 2012 23:15 pisze...

Piękna książka. Z jednej strony czytałam ją z uśmiechem, z drugiej ze łzami w oczach. Na pewno jeszcze przeczytam, i to nie raz.

hadzia on 19 listopada 2012 11:06 pisze...

Dziś właśnie ją skończyłam. Piękna historia!

Anonimowy pisze...

Genialna książka, poruszająca do głębi. Przedstawia kwestię holokaustu z tej drugiej strony, strony 'wroga' pokazując społeczeństwo niemiecki, nie jako jedną 'zbitą' masę Niemców, którzy z założenia, w kwestii II WŚ są źli, lecz rozbija je na części pierwsze pokazując, że są w śród nich i ci źli i ci dobrzy. Zrywając ze schematami porusza trudną tematykę w przystępny sposób. Do tego jeszcze główny wątek przyjaźni która nawet nie powinna zaistnieć, z góry skazana na niepowodzenie w tamtejszych realiach. Miłość, przyjaźń, oddanie, wsparcie. Książka na prawdę warta przeczytania gdyż niesie przesłanie i dosyć uniwersalne wartości do których każdy czytelnik może znaleźć odniesienie we własnym życiu. Poza tym książka bardzo wiele zyskała przez osadzenie śmierci w roli narratora. Warta przeczytania, i to nie raz;)

Anonimowy pisze...

Kolejne pokolenie Niemcow siega do swojej historii - autor ma bowiem mocne korzenie niemieckie. Ja jednak nie chce rozmywania i upiekszania i w efekcie przeklamywania i przebaczania, bo "bajka" byla taka piekna....Rozumiem traume moralna kolejnego pokolenia niemieckiego nawet na emigracji, ktora zafundowali ich przodkowie. To boli tych wrazliwszych ok i nie jest zawinione, ale nie chce na ich moralnych warunkach przebaczac, rozcienczac winy - bo bajka byla taka sliczna. Dla mnie to iluzja tamtego czasu i spoleczenstwa.

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon