niedziela, 12 lipca 2015

O pewnym stosiku :)

Autor: Beata Szy dnia 14:00:00
Hej :) Staram się wrócić do częstszego pisania, bo prawda jest taka, że jak raz zaniecha się systematyczności, to potem trudniej wrócić, i własnie to było powodem stagnacji na blogu, ciągnącej się właściwie już od miesięcy.

Ale pora ożywic to miejsce!

Dziś chciałabym Wam zaprezentować stosik, z którego jestem niezwykle dumna. Już dawnoo nie pokazywałam na blogu tego tyu zdjęć, bo uznałam, że oprócz uciechy dla oczu, nie mają większego sensu. Jednak zestaw, który chcę Wam pokazać, jest szczególny. Ale po kolei :)

Bardzo fajnym dodatkiem do pensji są różnego rodzaju benefity, które pracodawcy oferują swoim pracownikiem. Niedawno uruchomiono nowy system także i w moim miejscu pracy. Co miesiąc będę dostawała określoną liczbę punktów, którą można wymienić na różnego typu bony i zniżki - na koncerty, wydarzenia kulturalne ibilety do kina, zakupy w sklepach stacjonarnych i internetowych, wyjazdy (nawet zagraniczne) i tak dalej. Na szczęście na liście znalazły się też dwie księgarnie: Empik i Merlin. W pierwszym z tych sklepów oczywiście zakupów staram się nie robić, nie tylko z uwagi na ceny, jak i całą otoczkę (akcja "Nie karmij książkowego potwora). Merlin z kolei może nie ma cen tak atrakcyjnych jak mój ukochany dyskont książkowy Aros (za tę samą kwotę mogłabym skompletować więcej książek niesety), ale oferta jest bogata, więc cieszę się ogromnie, że będę mogła częściej robić książkowe zakupy.

Pierwszy raz robiłam zakupy na Merlinie, choć serwis znam, sama od czasu do czasu nawet jakieś recenzje tam zamieszczam. Obsługa sklepu internetowego jest przejrzysta i prosta, cena wysyłki też w porządku (zapłaciłam ok 10 zł), czas realizacji - również bez zastrzeżeń. Po złożeniu zamówienia otrzymałam wiadomość e-mailową, że będzie kompletowane, po ok. dwóch dniach dostałam informację, że zamówienie zostało wysłane, a następnego dnia przesyłka była u mnie w domu.

Książki starannie zapakowane i dobrze zabezpieczone, załączam fotkę:
/przepraszam za jakość, ale chyba dłonie mi się trzęsły z emocji :P)



No a teraz najważniejsze - moje zdobycze. Przyznam, że trochę poszalałam, ale w końcu stwierdziłam, że należy mi się. To w końcu jakaś forma wynagrodzenia mojej ciężkiej pracy, więc warto wydać ją na coś, co naprawdę przysporzy radości. 

Parę słów o każdej z książek:

Głosy Pamano - po "Wyznaję" wiedziałam, że muszę przeczytać wszystkie książki tego autora, ba!, chciałabym mieć je w domu. Nie jest to tania rzecz, ale uważam, że warto i mam nadzieję, że naprawdę się nie zawiodę. A wszystkich, którzy jeszcze nie słyszeli o Cabre, z miejsca odsyłam do lektury.

Szczygieł - głośno o tym tytule ostatnio - nagradzany, olśniewający, przełomowy... Słowa działające jak wabik. Książka prezentuje się niesamowicie, tyle Wam powiem. Prawie 900 str, pięknie wydana, i mam nadzieję, że będzie to uczta literacka, jak obiecują.

Sto lat samotności - klasyk, wiadomo. Wciąż jeszcze nie miałam okazji przeczytać, aż wstyd się przyznać.

Książka, której nie było - zupełny przypadek - trafiłam na jej recenzję na jednym z blogów i przepadłam - tytuł, okładka, opis... Mam nadzieję, że to będzie równiez strzał w dziesiątkę.

A tak prezentuje się stosik:


























Pozdrawiam i cóż.... uciekam czytać!


3 komentarze:

An gie on 14 lipca 2015 19:54 pisze...

Zazdroszczę, ja bardzo rzadko kupuję książki ;/

Dominika Br on 16 lipca 2015 13:30 pisze...

"Szczygła" zazdroszczę... W ogóle zakupów, bo ja rzadko kupuję...

Alicja P. on 17 lipca 2015 16:16 pisze...

Ja też nie czytałam jeszcze ,,Stu lat samotności", aż wstyd, muszę się ogarnąć :)

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon