sobota, 15 grudnia 2018

"Chmury z keczupu" Annabel Pitcher

Autor: Po drugiej stronie... dnia 10:05:00


Sama jestem zaskoczona jak bardzo poruszyła mnie i spodobała mi się ta książka. Słyszałam już, że „Chmury z keczupu” A. Pitcher są dobre, między innymi kilka opinii z Instagrama przekonało mnie do zakupu książki, ale podejrzewałam, że jak zwykle są pewnie przesadzone. Jednak nie 😊 

Czasem słyszę takie opinie, że jak to, masz trzydziestkę na karku, a zaczytujesz się w książkach młodzieżowych. A tak to, po prostu, bardzo je lubię. Nie wszystkie, oczywiście, ale wiele z nich potrafi wywrzeć na człowieku głębokie wrażenie. Nastolatki są pełne emocji, taki wiek, wszystko przeżywają kilka razy mocniej, a że ja też zawsze miałam skłonność do nadmiernej wrażliwości, dobrze czuję się wśród takich bohaterów. 

Sama koncepcja powieści już jest obiecująca. Nastoletnia dziewczyna, przedstawiająca się jako Zoe, choć nie jest to jej prawdziwe imię, pisze listy do skazańca, oczekującego w celi na karę śmierci. Dziewczyna wyszukała jego adres przez internet, przeczytała wszystko na jego temat, co udało jej się znaleźć, i wyrażając współczucie, jednocześnie w listach zdradza swój sekret: ona też zrobiła coś strasznego. Czuje, że jej grzech jest równie ciężki, jak zbrodnie, których dopuścił się więzień i dzięki temu jest on pierwszą i jedyną osobą, jakiej dziewczyna decyduje się powierzyć swoją historię. W ten właśnie sposób poznajemy Zoe, jej nietypową rodzinę, wydarzenia sprzed roku, których była uczestniczką oraz bolesny trójkąt miłosny, w jaki się wplątała. 

Książka jest dosyć cienka, pisana większą czcionką, więc czyta się ją szybko. Po męczącym dniu w pracy ostatnio nie mam siły czytać, ale z uwagi na jej proporcje oraz fakt, że po prostu wciąga od pierwszej strony, poświęciłam jej dwa takie wieczory po pracy i pochłonęłam w okamgnieniu. Choć autorka nie unika skrótów fabularnych, a wydarzenia czasem rozgrywają się zbyt prosto, jakby ktoś podstawiał potrzebne karty, książka jest perełką i naprawdę warta jest przeczytania. Zoe boryka się z wielki dramatem, o wiele większym niż powinna nosić na barkach dziewczynka w jej wieku, i jest z tym sama. Ta przypadkowa zażyłość z więźniem, jednostronny kontakt, daje jej jedyną otuchę i możliwość po raz pierwszy opowiedzenia wszystkiego od początku, tak jak było. Lubię bohaterki książkowe o takiej wrażliwości, które same marzą o pisaniu książek – mam dzięki temu wrażenie, że autorka przelała na postać część swoich marzeń, w dodatku je urzeczywistniła, bo przecież właśnie trzymam w rękach jej książkę. Sama chciałabym kiedyś spełnić takie marzenie 😊 

Przy tej książce będziecie się śmiać i płakać, przeczuwając że wszystko zmierza do trudnego, bolesnego finału. Książka pozostawia człowieka z wielką wyrwą. Ale właśnie to jest w literaturze najlepsze, możliwość przeżywania z bohaterem jego wzruszeń, miłości i problemów tak silnie, jakby były nasze.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon