czwartek, 6 lutego 2020

czekanie na ten dzień.

Autor: Po drugiej stronie... dnia lutego 06, 2020 0 komentarze
Masz prawie 33 lata.
Tego dnia sąd ogłasza, że nie jesteś już żoną. Czekałaś na to tyle miesięcy, a więc musiałaś tego chcieć, a więc nie należy ci się chwila na smutek, ale on przychodzi. Okna są zamknięte, a w tobie wszystko się otwiera. Masz dni pogodzenia i dni walki. Był czas, gdy po prostu straciłaś wszystko. Jego i dom, i miłość, i ciepło. Byłaś silniejsza niż wszyscy ludzie, jakich poznałaś w życiu, razem wzięci. Ale ty nie chcesz być już silna. Nie chcesz zawsze musieć być silna. Chcesz siąść przy kimś, i płakać całą sobą, po wszystkim co się zdarzyło w ciągu lat.

Czasem twój świat bywa tak kolorowy. Myślisz o tym, co masz. Nigdy byś tego nie doświadczyła bez niego, a przecież on miał być wszystkim. Nie możesz pogodzić się z tą negacją. Trawi cię, a potem wyzwala.

Masz prawie 33 lata.
Jesteś – mówią, że piękna, delikatna i tak wrażliwa, że to jest unikalne. Lubisz siebie, kochasz to, co w tobie inne, i nie masz zamiaru już z tym walczyć. Pamiętasz jego słowa i to, że zawsze czułaś się gorsza. Wiesz, że wolność dała ci zdrowie, a jednak trapi cię nieuchronność. Potem czujesz światło, które cię okrywa, płoniesz w nim. Czasem zdarzy ci się gorszy dzień, jak każdemu. Ale myślisz wtedy, że wszystko to jest nieistotne w perspektywie czasu, i tak będzie dobrze. Zawsze jakoś będzie dobrze.

Jesteś tu, sama dla siebie najważniejsza.


środa, 29 stycznia 2020

teraz.

Autor: Po drugiej stronie... dnia stycznia 29, 2020 0 komentarze

My, kiedyś pod tym słowem kryło się wszystko. Dziś myślisz, że dla ciebie odeszło bezpowrotnie.

Nie ma już drżenia, serce ci nie łomocze w piersi, a nogi nie uginają się na czyjś widok. Zapomniałaś, jak to jest, gdy można było cię zaskoczyć, zaczarować, posiąść. Ciebie, nie twoje ciało. Zapominają, co jest cenniejsze. Co daje lepszy efekt.
Wszystko jest zimne, powierzchowne i nie ma w tym ciebie.
Zmieniłaś się, bo wymagało tego życie.
Zapomniałaś, jak być sobą. Ty, która tylko to miałaś.
Popatrz. Miałaś wrażliwe serce i unikalną duszę. Długo trwało, zanim się otworzyłaś, ale wtedy byłaś już cała na zawsze. To było kiedyś.
Wyrzuciłaś cały pęk kluczy. Schowałaś się, nawet przed sobą.
Kim jesteś, nowa ty, i dlaczego już nic nie czujesz?
Czy on mógłby wyswobodzić cię spod okowów, którymi spętał cię ten rok? Czy dla niego to byłoby coś warte?
Myślisz – nie zasługuję, ani ja, ani oni. Myślisz, lepiej będzie, jak jest. Nie masz wyboru.
I nie chcesz tego, co jest.
I tylko wtedy, gdy zapada noc, i starasz się jeszcze nie zamykać oczu, widzisz wyraźnie, wszystko, jak nigdy przedtem, i nigdy już potem, widzisz siebie, jaką mogłabyś być, gdyby on cię nie zniszczył; widzisz swój uśmiech i nie wierzysz, że kiedyś mogłaś to robić; widzisz lekkość jakiej już dawno nie miałaś; widzisz ciepło, które dawno wygasło i nienawidzisz tego, w co się zamieniłaś. I tylko to pozwala ci przetrwać.
Konsekwencje tamtych traum są dalekosiężne.
Jesteś przezroczysta, przenika przez ciebie wszystko. Nigdy już nie będziesz się starać.
Czy można mnie uratować?


piątek, 17 stycznia 2020

William Kamkwamba, Bryan Mealer: O chłopcu, który ujarzmił wiatr

Autor: Po drugiej stronie... dnia stycznia 17, 2020 0 komentarze


Maleńka wioska w afrykańskim Malawi. Zupełnie inny świat, niż ten który mamy na co dzień. Zupełnie inne problemy, wyzwania i przeszkody. A jednak podobne marzenia i wiara w cud. Bohaterem książki "O chłopcu, który ujarzmił wiatr" jest William Kamkwamba, chłopak który nie poddał się w obliczu klęski głodowej i ocalił życie wielu ludzi. Jest to połączenie biografii i powieści przygodowej, a główny bohater jest zarazem współautorem książki – dzięki czemu dostajemy przekonujący i emocjonujący obraz, który porusza do głębi. 

William nie miał łatwego dzieciństwa. Uważał, że jest przeklęty i ciąży nad nim klątwa – a to wszystko za sprawą wybryku, który miał miejsce w jego dzieciństwie. Był inteligentnym, pełnym pasji chłopcem, który musiał jednak porzucić szkołę, gdy jego miasteczko nawiedził głód. Chłopiec dokonał czegoś niemożliwego – skonstruował wiatrak, z części znalezionych na złomowisku i w ten sposób doprowadził prąd do wielu domów. Nastolatek został bohaterem, wykazując się naprawdę dużą wrażliwością i wiedzą. Wierzył, w to co robi i nie poddawał się, nawet gdy jego dziwne próby budowania wiatraka były wyszydzane przez mieszkańców. Dodatkowo, mimo wielkich czynów, pozostał sobą. To fascynujące poznawać bliżej tę niezwykłą postać i widzieć, jak szalenie sympatyczny i szczery jest to chłopak. 

Na Netflixie można znaleźć film pod tym samym tytułem, i zamierzam niedługo po niego sięgnąć. A Wy, oglądaliście już może? Co sądzicie o tej ekranizacji? 

Książkę oczywiście polecam. Czyta się ją szybko. Napisana jest sprawnym, prostym językiem, pełna zabawnych opisów, nie pozbawiona jednak też tych cięższych momentów. Jest to opowieść o wielkich marzeniach i nieskończonej wierze w to, że się uda. Historia małego chłopca, który dokonał wielkich rzeczy. Spodoba się młodszym czytelnikom, w wieku Williama, jak i starszym. Wartościowa i godna uwagi pozycja z pogranicza literatury faktu i powieści przygodowej  :)

środa, 8 stycznia 2020

za późno.

Autor: Po drugiej stronie... dnia stycznia 08, 2020 0 komentarze

Byłaś dzielna, musiałaś to zrobić.
Świt nie miał koloru, nie grzałaś się w jego cieple.
Teraz dzień jest znów nauką, jak możesz znów żyć sama, jak tylko za siebie odpowiadać.
Nie chcesz, a właśnie to dostajesz.
Milczysz, jakby nikt nie mógł się zorientować. Nie wytrzymasz, nie możesz kolejny raz tego tłumaczyć.
Nowy Rok, nowy start, zawsze u Ciebie jest zmierzchem. Musisz wejść z czystym rachunkiem. Nie zaznasz spokoju. Nie obudzisz się bez urywanego oddechu. Wciąż coś Cię gniecie.
On miał być, ale to tylko Ty znów chciałaś więcej, niż mogłaś. Zapomniałaś się.
Leczysz się w tempie ekspresowym. Blizny rysują się na poprzednich - nie zdążyłaś poczuć, jak to jest żyć bez nich, nie czujesz więc tak znów silnie, że są czymś nowym.
Nie wiesz, co dla Ciebie byłoby ratunkiem. Jak ktoś musiałby słuchać, by można było wierzyć.
Czasem drżysz.
To i tak nic nie zmieni.
Jest ich tylu, wokół Ciebie. Nie ma nikogo.
 

wtorek, 31 grudnia 2019

Na podsumowanie.

Autor: Po drugiej stronie... dnia grudnia 31, 2019 0 komentarze

2019, odebrałeś mi wszystko.
Wszystko, co do tamtej pory zbudowałam.
Mówią, że jaki Sylwester, taki cały rok, i wtedy na samą tę myśl czułam, jak grunt osuwa mi się spod nóg.
I dziś, odmiennie, znów patrzę z nadzieją w przyszłość. 

Nie wierzyłam, że to moje życie. Że może być tak złe.
Nie wierzę dziś, że jest prawdziwe. Że może być tak piękne.

Byłam żoną, a potem nie było już nic.
Kiedy to się kończy: gdy on przestaje cię kochać, gdy się wyprowadzasz, czy gdy ogłasza to sąd? A może wtedy, gdy ściągasz obrączkę i wiesz, że nigdy więcej jej nie założysz.? Masz prawo zadecydować sama, czy zawsze już będziesz musiała czekać?

Mieć wszystko, i wszystko stracić.
Nie mówisz nikomu. A później już każdemu.

2019, dałeś mi szkołę życia.
Wydarzyło się wszystko, czego kiedykolwiek się bałam. I wciąż byłam - żywa jak nigdy, do szpiku odczuwająca tę swoją żywotność. Każdym nerwem.

2019, przyprowadziłeś do mnie wielu dobrych ludzi, bez których rozpadłabym się całkiem. Ale przywiodłeś w moje życie też wielu złych. Czy jedni musieli być karą, by nagrodzić innymi? Czy wszystko musi być zawsze na zasadzie coś za coś? Nie upraszczałeś mi.

2019, byłeś żałobą po kimś, kto dalej żył. Tylko już nie dla mnie.
Nie mogłam przez to przejść. A jednak dałeś mi siłę, by słabość przekuć w odwagę. 
Zmieniłeś mnie. 

2019, u swego schyłku postawiłeś Kogoś na mojej drodze. 
Potem znów zabrałeś.

Może nigdy nie jest tak, że całkowicie przestaje się pamiętać, ale...
Serce może być tak pojemne, cierpliwe i, mimo wszystko, dzielne.
Można znów unosić się ponad ziemią. Ze szczęścia.
Może jeszcze.


2020, bądź lepszy. 
Bądź...

niedziela, 22 grudnia 2019

Mieliśmy koniec.

Autor: Po drugiej stronie... dnia grudnia 22, 2019 0 komentarze
Chciałaś, by po prostu był. Zwyczajny – także z rysami, bo to one nadają charakteru, uczłowieczają, budują wrażliwość, której potrzebowałaś. Nie musiał przykuwać wzroku wszystkich, jego oczy miały paraliżować tylko ciebie. Na niego mogłabyś patrzeć niezmiennie z zachwytem – od pierwszych chwil po przebudzeniu, gdy sam by jeszcze spokojnie oddychał, odległy, nieobudzony, przez pierwsze chwile nowego dnia, aż po jego koniec. Nie bałabyś się żadnej sytuacji – ktoś taki jak on zawsze by w ciebie wierzył, zawsze byłby wsparciem, nigdy by nie zranił. Chciałaś by rozumiał twoje lęki, twoją nie-codzienność, twoje wycofane ruchy – nie musiałby czytać ci w myślach, nie musiałby kończyć za ciebie zdań, wcale. Po prostu słuchałby. Uczyłby się twoich zalet i wad.

Chciałaś mieć w nim cały świat. Nie umiałaś o nim nie myśleć, nie umiałaś w każdej chwili dnia nie zastanawiać się, co może robić, gdzie być i z kim. To nie było blokujące – nie przytłaczałaś go sobą, nie sprawdzałaś.. Sama myśl, bez żadnych działań, dawała ci spokój. Wiedziałaś, że jest, gdzieś tam. Wystarczało ci, że był. Marzyłaś, by odczuwał to tak samo.

Był taki czas, że mieliśmy to.
Pamiętasz? Mieliśmy siebie.

Był taki czas, że kochałeś mnie najbardziej na świecie. Mówiłeś mi to leżąc obok, całując moje nagie ramię przed snem. I ton twojego głosu był tym jedynym, który miał ze mną pozostać.
Był taki czas, że wierzyliśmy w swoje uczucia tak bardzo, że byliśmy jak jedno. Przyszłość była nasza. Nie wątpiłam w to ani przez moment.
Był taki czas, gdy wierzyłam, że zesłał mi cię los. I nigdy już nie będę się bała.

Potem – ziemia się zapadła. A my znów byliśmy oddzielni, jak w te dni zanim się poznaliśmy.
Nie umiem w głowie zamknąć tego roku.
Chociaż to już tuż, tuż.
Ostatni rok, gdy jeszcze byłam przez ciebie całowana. Przytulona. I cała twoja. Ostatni rok, gdy nie patrzyłeś na mnie z pustką. Gdy byłeś w stanie być miły. Gdy czuliśmy żar.
Dawno już. I nieprawda. Wiele miesięcy temu. Okruch czasu, gdy staraliśmy się jeszcze przez to przejść i długo, długo nic.

Boję się zamknięcia tego roku.
A potem robię to.
Zamykam.
 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon