środa, 29 stycznia 2020

teraz.

Autor: Po drugiej stronie... dnia stycznia 29, 2020 2 komentarze

My, kiedyś pod tym słowem kryło się wszystko. Dziś myślisz, że dla ciebie odeszło bezpowrotnie.

Nie ma już drżenia, serce ci nie łomocze w piersi, a nogi nie uginają się na czyjś widok. Zapomniałaś, jak to jest, gdy można było cię zaskoczyć, zaczarować, posiąść. Ciebie, nie twoje ciało. Zapominają, co jest cenniejsze. Co daje lepszy efekt.
Wszystko jest zimne, powierzchowne i nie ma w tym ciebie.
Zmieniłaś się, bo wymagało tego życie.
Zapomniałaś, jak być sobą. Ty, która tylko to miałaś.
Popatrz. Miałaś wrażliwe serce i unikalną duszę. Długo trwało, zanim się otworzyłaś, ale wtedy byłaś już cała na zawsze. To było kiedyś.
Wyrzuciłaś cały pęk kluczy. Schowałaś się, nawet przed sobą.
Kim jesteś, nowa ty, i dlaczego już nic nie czujesz?
Czy on mógłby wyswobodzić cię spod okowów, którymi spętał cię ten rok? Czy dla niego to byłoby coś warte?
Myślisz – nie zasługuję, ani ja, ani oni. Myślisz, lepiej będzie, jak jest. Nie masz wyboru.
I nie chcesz tego, co jest.
I tylko wtedy, gdy zapada noc, i starasz się jeszcze nie zamykać oczu, widzisz wyraźnie, wszystko, jak nigdy przedtem, i nigdy już potem, widzisz siebie, jaką mogłabyś być, gdyby on cię nie zniszczył; widzisz swój uśmiech i nie wierzysz, że kiedyś mogłaś to robić; widzisz lekkość jakiej już dawno nie miałaś; widzisz ciepło, które dawno wygasło i nienawidzisz tego, w co się zamieniłaś. I tylko to pozwala ci przetrwać.
Konsekwencje tamtych traum są dalekosiężne.
Jesteś przezroczysta, przenika przez ciebie wszystko. Nigdy już nie będziesz się starać.
Czy można mnie uratować?


piątek, 17 stycznia 2020

William Kamkwamba, Bryan Mealer: O chłopcu, który ujarzmił wiatr

Autor: Po drugiej stronie... dnia stycznia 17, 2020 3 komentarze


Maleńka wioska w afrykańskim Malawi. Zupełnie inny świat, niż ten który mamy na co dzień. Zupełnie inne problemy, wyzwania i przeszkody. A jednak podobne marzenia i wiara w cud. Bohaterem książki "O chłopcu, który ujarzmił wiatr" jest William Kamkwamba, chłopak który nie poddał się w obliczu klęski głodowej i ocalił życie wielu ludzi. Jest to połączenie biografii i powieści przygodowej, a główny bohater jest zarazem współautorem książki – dzięki czemu dostajemy przekonujący i emocjonujący obraz, który porusza do głębi. 

William nie miał łatwego dzieciństwa. Uważał, że jest przeklęty i ciąży nad nim klątwa – a to wszystko za sprawą wybryku, który miał miejsce w jego dzieciństwie. Był inteligentnym, pełnym pasji chłopcem, który musiał jednak porzucić szkołę, gdy jego miasteczko nawiedził głód. Chłopiec dokonał czegoś niemożliwego – skonstruował wiatrak, z części znalezionych na złomowisku i w ten sposób doprowadził prąd do wielu domów. Nastolatek został bohaterem, wykazując się naprawdę dużą wrażliwością i wiedzą. Wierzył, w to co robi i nie poddawał się, nawet gdy jego dziwne próby budowania wiatraka były wyszydzane przez mieszkańców. Dodatkowo, mimo wielkich czynów, pozostał sobą. To fascynujące poznawać bliżej tę niezwykłą postać i widzieć, jak szalenie sympatyczny i szczery jest to chłopak. 

Na Netflixie można znaleźć film pod tym samym tytułem, i zamierzam niedługo po niego sięgnąć. A Wy, oglądaliście już może? Co sądzicie o tej ekranizacji? 

Książkę oczywiście polecam. Czyta się ją szybko. Napisana jest sprawnym, prostym językiem, pełna zabawnych opisów, nie pozbawiona jednak też tych cięższych momentów. Jest to opowieść o wielkich marzeniach i nieskończonej wierze w to, że się uda. Historia małego chłopca, który dokonał wielkich rzeczy. Spodoba się młodszym czytelnikom, w wieku Williama, jak i starszym. Wartościowa i godna uwagi pozycja z pogranicza literatury faktu i powieści przygodowej  :)

środa, 8 stycznia 2020

za późno.

Autor: Po drugiej stronie... dnia stycznia 08, 2020 2 komentarze

Byłaś dzielna, musiałaś to zrobić.
Świt nie miał koloru, nie grzałaś się w jego cieple.
Teraz dzień jest znów nauką, jak możesz znów żyć sama, jak tylko za siebie odpowiadać.
Nie chcesz, a właśnie to dostajesz.
Milczysz, jakby nikt nie mógł się zorientować. Nie wytrzymasz, nie możesz kolejny raz tego tłumaczyć.
Nowy Rok, nowy start, zawsze u Ciebie jest zmierzchem. Musisz wejść z czystym rachunkiem. Nie zaznasz spokoju. Nie obudzisz się bez urywanego oddechu. Wciąż coś Cię gniecie.
On miał być, ale to tylko Ty znów chciałaś więcej, niż mogłaś. Zapomniałaś się.
Leczysz się w tempie ekspresowym. Blizny rysują się na poprzednich - nie zdążyłaś poczuć, jak to jest żyć bez nich, nie czujesz więc tak znów silnie, że są czymś nowym.
Nie wiesz, co dla Ciebie byłoby ratunkiem. Jak ktoś musiałby słuchać, by można było wierzyć.
Czasem drżysz.
To i tak nic nie zmieni.
Jest ich tylu, wokół Ciebie. Nie ma nikogo.
 
 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon