niedziela, 24 maja 2015

Arrow, House of cards i Daredevil, czyli serialowo :)



Stagnacja na blogu, chociaż czytam i oglądam... Nowe miasto, zmiana pracy, to wszystko daje o sobie znać. Mam nadzieję, że już wkrótce powrócę z większą częstotliwością wpisów, a tymczasem mały ułamek tego, co u mnie na tapecie :)




„Arrow”, serial, sezon 1

Już wspominałam jakiś czas temu, że zaczęłam oglądać ten serial. Pochodzący z zamożnej rodziny Oliver spędza na bezludnej wyspie kilka lat, podczas których zostaje uznany za zmarłego. Gdy zostaje odnaleziony i wraca do rodziny, chce wypełnić wolę zmarłego ojca – zwalczyć korupcję w swoim mieście. Gdy zapada zmrok, staje się zamaskowanym Łucznikiem, walczącym o dobro. Ale policja ma zupełnie odmienne spojrzenie na sprawę – dla nich mężczyzna jest po prostu mordercą. 
 
Arrow” to dla mnie takie połączenie Robinsona Crusoe, Spider-Mana i Batmana, czyli mieszanka całkiem dobrze rokująca. O dziwo, serial bardzo przypadł mi do gustu. Mówię tak dlatego, że pierwsze odcinki wydawały mi się trochę płaskie, sztuczne, lukrowate. Później akcja przyspieszyła, wprowadzono wiele fajnych wątków, nowych bohaterów. Oglądając ten serial ma się wrażenie, że „to już gdzieś było”, ale dostajemy tu znane rozwiązania w nowych odsłonach i naprawdę da się to polubić.



„House of cards”, serial, sezon 3

Kolejny sezon dobrego serialu z Kevinem Spacey'em w roli głównej. I tu... troszkę rozczarowanie. Francis Underwood to zawodnik bezwzględny, silny i przebiegły. Taki obraz dostaliśmy w poprzednich sezonach. Jednak gdy bohater dopiął swego i sięgnął po najwyższą władzę – prezydenturę – serial zwalnia. Coś nie wychodzi, Frank zawodzi. Nie radzi sobie z władzą, której tak pragnął, nie sprawdza się. Traci sojuszników, budzi kontrowersje, nie ma poparcia wśród ludzi. 

Trzeci sezon prezentuje miotającego się prezydenta, który zapiera się rękami i nogami, by nie stracić stanowiska. Tylko po co? Nie do takiego Underwooda nas przyzwyczajono. Nie mogłam odnaleźć się w takim rozwoju wypadków, zupełne odwrócenie ról, nic nie składało się w całość. Kryzys narasta też stopniowo w małżeństwie pary prezydenckiej – i to jeden z ciekawszych wątków tego sezonu. Claire jeszcze zaskoczy. Bez wątpienia dostaniemy ciąg dalszy, mam tylko nadzieję, że serial powróci na dobre tory. Bo tutaj - słabo, słabo.



„Daredevil”, serial, sezon 1 

Film z Benem Affleckiem w roli głównej do najszczęśliwszych produkcji nie należał, za to serialowa interpretacja komiksu jak najbardziej może skraść Wasze serca. Z jednej strony wrażenie, że wszystko to już było: zamaskowany bohater, który w pojedynkę próbuje stawić czoło mrokom własnego miasta. Szybko odkrywa, że miłość nie jest mu pisana – on stanowi zagrożenie dla bliskich, stając się równocześnie zbyt łatwym celem dla wrogów. Przyjaciele – owszem, razem można konie kraść. Ale jeśli prawda o podwójnym życiu w jakiś sposób wyjdzie na jaw – wtedy przestaje być wesoło. Z podobnymi dylematami zmaga się większość superbohaterów, ale to jednak wciąż ekscytuje, bynajmniej nie nudzi. 

Nie można odmówić temu serialowi powiewu świeżości. Jest dobrze, wciąga, daje świetną rozrywkę. Niewidomy prawnik o złotym sercu z żelaznymi zasadami, który po zmroku przeradza się w mściciela. Świetnie skrojony czarny charakter, Wilson Fisk – złowieszczy i bezlitosny, a przy tym uczłowieczony (za sprawą niezwykle dobrych retrospekcji retrospekcji). Podsumowując, tytuł oceniam wysoko i jak najbardziej czekam na kolejny sezon