piątek, 20 marca 2015

Betony Vernon: "Tajemnice buduaru"


Betony Vernon: "Tajemnice buduaru"
Buchmann
str. 320

Rekomendacja okładkowa „Tajemnic buduaru” zachęca: Przeżyj seks, o jakim nawet Greyowi się nie śniło... Wiadomo, „50 twarzy...” jest teraz na topie, ale moim zdaniem to niekoniecznie trafione odwołanie. Z czym kojarzy Wam się bestseller EL James? Jak dla mnie to książka bez polotu, wydana w Polsce po najmniejszej linii oporu (redakcja i korekta, słaby papier i klejenie), nie mówiąc o „rewolucyjnej” treści, która z prawdziwym BDSM niewiele ma wspólnego...

Natomiast poradnik Betony Vernon, która prowadzi kursy seksualne i zgłębia tajemnice ludzkiej seksualności od lat, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. To książka naprawdę dobra. I jeżeli ktoś chciałby zacząć eksperymentować, to lepiej zacząć od tej lektury, nie od „Greya”. Żeby czasem sobie krzywdy nie zrobić!

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wizualna strona tego wydania. Solidna, czarna okładka, usiana mocnymi węzłami, które przywołują konkretne skojarzenia. Zastanawiałam się, dlaczego nie wybrano czerwieni, która trafniej oddaje pikanterię tematu, jednak doszłam do wniosku że taka mroczna barwa pasuje zdecydowanie lepiej. Wybór więc jak najbardziej trafiony. A w środku – uczta dla zmysłów. Przynajmniej dla takich wrażliwców pod kątem edytorskim, jak ja. Czcionka nie jest czarna, to coś pomiędzy granatem a fioletem. Wybaczcie, w odróżnieniu od większości kobiet, kompletnie nie mam głowy do palety barw :) Każda kolejna część książki, każdy rozdział, są doskonale wyodrębnione. Dobry, biały papier. Wiem, że nie wszyscy zwracają uwagę na takie smaczki, ale ja osobiście mam większą przyjemność z czytania, gdy dostaję porządnie złożony tekst. Co prawda, cena okładkowa wynosi 49,99 zł, ale biorąc pod uwagę wszystkie te niuanse i ilustracje zawarte w książce, myślę że nie jest to cena wygórowana. A i pewnie gdzieś w promocji da się ją wyłapać taniej.

Podoba mi się w podejściu autorki to, że nie traktuje seksu przedmiotowo. Ważni są dla niej ludzie, ich relacje, wzajemne poczucie zaufania i więzi. Stawia na to, podkreśla to w każdym instruktażu. Seks nie jest tu zabawą – to niemal mistyczne doświadczenie i tylko od nas zależy, czy pozwolimy sobie i bliskiej osobie odnaleźć jego źródło, przeżyć je właściwie, „zobaczyć więcej”. Bardzo trafia do mnie taka interpretacja. Seks bez refleksji (taki jak ten m.in. praktykowany w „Greyu”) to plaga naszych czasów. Wydawać by się mogło, że książka traktująca o wzmacnianiu orgazmu, kobiecych ejakulacjach, erotycznym krępowaniu czy chłoście, a nawet seksie analnym, podąży tą samą drogą. Ale nic bardziej mylnego. Vernon sięga do korzeni, do filozofii i historii, śledząc rozwój ludzkiej seksualności. Mówi o bezpieczeństwie, harmonii i przygotowaniach na kontakt z drugą osobą. Podkreśla znaczenie więzi. Traktuje seks jak ceremonię, podróż, poznanie. Z jej słów przebija doświadczenie, wiedza i odpowiedzialność.

To książka, po którą naprawdę warto sięgnąć. Temat może wciąż jeszcze trochę krępujący, ale nie ma się co go bać. Warto się uczyć :)

poniedziałek, 9 marca 2015

Moja krótka historia, Gra anioła


Stephen Hawking: Moja krótka historia

W.A.B.

Stron: 152


Po obejrzeniu filmu „Teoria wszystkiego” zainteresowałam się żywiej postacią Stephena Hawkinga i tym, co zrobił dla współczesnej astrofizyki. Jeśli też oglądaliście ten film, autobiografia naukowca, „Moja krótka historia”, nie będzie dla Was zaskoczeniem. Tytuł nawiązuje do „Krótkiej historii czasu" - to najbardziej znane dzieło Hawkinga, w której autor snuje koncepcję powstania wszechświata. Stephen Hawking jest badaczem znanym na całym świecie nie tylko z powodu śmiałych teorii, ale także z powodu dolegliwości, na jaką cierpi. Jeszcze na studiach zdiagnozowano u niego stwardnienie zanikowe boczne. W tej chwili naukowiec jest sparaliżowany i nie mówi – porozumiewa się przy pomocy syntezatora mowy. Choroba nie przeszkodziła mu jednak w prowadzeniu barwnego życia, wychowywaniu dzieci i dokonywaniu odkryć.
Jeżeli chodzi o „Moją krótką historię”, jest to książeczka niewielkich rozmiarów, co zrozumiałe – biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich powstawała. Autor wbrew tytułowi rzuca jednak niewiele światła na swoje życie prywatne, mówi o nim oględnie, zdawkowo. Bardziej koncentruje się na pracy naukowej, odkryciach, a także walce o godne życie, mimo choroby. Stephen Hawking to człowiek niezwykle bystry i dowcipny, na przekór przeciwnościom losu. Mnie oczywiście najbardziej zaciekawił wątek romansowy, który tu został przedstawiony nieco inaczej niż w filmie. Zainteresowana całą historią, zakupiłam też autobiografię byłej żony Hawkinga. Książka czeka jeszcze w kolejce, ale fakt, że jest zdecydowanie obszerniejsza, nastawia mnie pozytywnie :)

Carlos Ruiz Zafon: „Gra anioła”

Muza


Stron: 608

Druga część powieści „Cień wiatru” trochę „odstała” na półce, zanim zdecydowałam się po nią sięgnąć. Czego, z miejsca przyznaję, bardzo żałuję. Nie spodziewałam się nawet – pomimo że część pierwsza bardzo mi się podobała – aż tak pozytywnych przeżyć. Zafon pisze zgrabnie, potrafi snuć tajemnicze, przykuwające uwagę historie, tego oczywiście nie trzeba nikomu udowadniać. Z oddaniem pisze o książkach, właściwie każda strona to swego rodzaju hołd złożony słowu pisanemu, książkom i ich twórcom. Za to zdecydowana pochwała. Jest ciekawe, jest i mrocznie, bo parę razy włos mi się zjeżył na głowie. Napięcie, emocje, przygoda. Bohater, który przyciąga, który budzi zaufanie i skrada serce. Ale nie sądziłam, że ta książka dosłownie uwiedzie mnie, oczaruje. A tu proszę! Zdołała wzruszyć do tego stopnia, że ostatnie strony trochę łez wywołały, nie kłamię.

„- Będę kiedyś o tym pamiętać? - zapytała.
- Kiedyś tak.”. 


Żałuję, że pierwszą część czytałam tak dawno temu i nie wszystkie powiązania są teraz dla mnie oczywiste, ale najistotniejsze tak. Zafon świetnie splótł obie historie, robiąc to trochę niestandardowo, niechronologicznie. I co tu dużo mówić, jeśli, tak jak ja, macie zaległości, czym prędzej nadrabiajcie, bo warto!