wtorek, 8 lipca 2014

#3 Keratynowe prostowanie włosów

Autor: Beata Szy dnia 20:15:00

Keratynowe prostowanie włosów


Długo szukałam alternatywy dla prostownicy – wiedziałam, że wyrządza zbyt wiele szkód, by dalej używać jej codziennie, tak jak dotychczas, ale jednocześnie nie widziałam innego wyjścia. Moje włosy po umyciu nieznośnie się puszą, falują we wszystkie strony, ciężko je ułożyć. Wtedy znalazłam informacje o keratynowym prostowaniu włosów i promocję w salonie fryzjerskim na ten zabieg. Wydawało mi się, że to znak i jedyne rozsądne wyjście. W momencie, gdy poddawałam się prostowaniu – dokładnie 14 kwietnia – moje włosy były już w bardzo złej kondycji. Zaczęły pojawiać się białe kuleczki na włosach, łamały się. Pomyślałam, że tylko w ten sposób uda mi się je ochronić i pożegnać się z prostownica, przynajmniej na jakiś czas.

Moje włosy... To coś mniej więcej w tym stylu...



Keratynowe prostowanie – co to takiego?


Zabieg zapewnia długotrwały efekt lśniących i gładkich włosów. Wykonywany jest na bazie produktu zawierającego naturalną keratynę, która wygładza, odbudowuje i chroni włosy. Stopień wyprostowania włosów zależy od ich rodzaju, grubości i kondycji. Długość utrzymania się efektu prostych lśniących włosów zależy dodatkowo od tego, w jaki sposób pielęgnujemy włosy po zabiegu. Może utrzymywać się nawet do kilku miesięcy.

Moje włosy przed zabiegiem, oczywiście po prostowaniu zwykłą prostownicą:
(zdjęć włosów naturalnych nie mam, gdyż nie wygląda to zbyt dobrze i nigdzie tak nie wychodzę :P)

Jak to wygląda?

Zabieg na włosach mojej długości trwał ok. dwóch godzin w salonie fryzjerskim. Jego wykonanie różni się trochę, zależnie od obranej metody i produktu. Najpierw myjemy włosy szamponem oczyszczającym, który otwiera łuski włosa. Potem nakładamy właściwy produkt z keratyną, pasmo po paśmie, dokładnie, tak aby pokryć całe włosy. Następnie włosy są suszone maksymalnie, do sucha. Później produkt należy w nie wprasować przy użyciu prostownicy, w wysokiej temperaturze (w tym momencie zamarłam, ale nie było już gdzie uciekać). Produkt nieprzyjemnie pachnie i może szczypać w oczy, powodując łzawienie. W salonie, w którym byłam, cały proces zakończył się w tym momencie, ale dziewczyny, które wykonują prostowanie same w domu (wychodzi taniej, zamawiając keratynę na allegro, można poczytać o tym na wizażu, ale sama wolałam nie ryzykować) często myją włosy jeszcze raz i nakładają dołączoną do zestawu odżywkę.


Pierwsze wrażenia :)


Na początku jest efekt wow! Od razu po nałożeniu keratyny włosy stają się niesamowicie lśniące, proste i gładkie. Wyglądają też na zdrowe, ale oczywiście to efekt, który mija wraz z wypłukiwaniem się keratyny. To rzeczywiście działa – byłam w szoku, kiedy po umyciu moje włosy rzeczywiście pozostały proste i nie puszyły się tak jak dawniej. Oczywiście – nie były proste jak druty, czasem wymagały delikatnego wsparcia prostownicy, ale byłam zadowolona. Nie kręciły się pod wpływem wilgoci, kolejny plus. Dziś mijają już prawie 3 miesiące od wykonania zabiegu i efekt jeszcze troszkę się utrzymuje. Włosy co prawda zaczynają falować, ale jest o wiele lepiej niż kiedyś. Udało mi się ograniczyć prostownicę i czasem nie używam jej w ogóle przez kilka dni (a jeśli używam to tylko na włosy z przodu, nigdy na całość).



Zalety zabiegu

  • gładkie, proste włosy
  • ograniczenie prostownicy
  • oszczędzenie czasu na mycie, suszenie i układanie włosów, teraz zajmuje mi to o wiele mniej
  • włosy nie puszą się, nie są podatne na wilgoć
Wady
  • w pierwszych dwóch tygodniach włosy były bardzo oklapnięte, wyglądały na przetłuszczone, tzw. przyklap; przyznam że byłam tym troszkę załamana – musiałam non stop je tapirować i wspomagać się pianką. Nie wiedziałam o tym wcześniej, ale jeśli decydujecie się na zabieg, warto podkreślić, by kłaść produkt w odległości 2-3 cm od nasady, dzięki temu uniknie się takiego efektu.
  • utrata objętości – włosów nagle staje się jakby o połowę mniej
  • konieczność suszenia ich suszarką po umyciu– bez tego na powrót falują
  • cena – nie jest to tani zabieg, ja w promocji zapłaciłam ok. 200 zł, ale ceny różnią się w zależności od długości włosów, salonów, produktów czy wybranej metody
  • keratyna wypłukuje się – warto stosować w tym czasie lekkie szampony bez SLS/SLES
  • podczas zabiegu trzeba wyprostować każde pasmo po kilka razy w wysokiej temperaturze – na pewno nie wpływa to najlepiej na włosy
  • u mnie z czasem, gdy włosy zaczęły wracać do pierwotnego stanu, pojawiły się rozdwojone końcówki i ogólnie mam wrażenie, że włosy są bardziej zniszczone, choć mój cel był zupełnie inny.
Po kilku pierwszych myciach:


Podsumowując - wady się mnożą, a zalet jest tylko kilka...

Niemniej, gdy zastanawiam się czy powtórzyłabym zabieg, wciąż się trochę waham. Nie ukrywam, że keratynowe prostowanie wyleczyło mnie z prostownicy, skróciło czas układania włosów i sprawiło, że trzymają się teraz lepiej i nadal są prostsze, niż dawniej. To ogromne plusy, nawet jeśli w cieniu wielu, wielu wad. Jeśli jednak szukacie ratunku dla zniszczonych włosów, nie tędy droga. Zabieg w tym względzie w niczym nie pomoże, a jeszcze może zaszkodzić – tak jak u mnie powodując np. problem z rozdwojonymi końcówkami.









Tak wyglądają w tej chwili moje włosy po wysuszeniu, bez używania prostownicy:
(przyznam, że nie rozczesałam ich dobrze, zrobiłam foto po przyjściu z zakupów, gdy trochę potargał je wiatr). Dużo zależy też od nakładanej odzywki, czasem prezentują się lepiej - jak na zdjęciu powyżej.


Jak widać sprawiają wrażenie cienkich i przerzedzonych, a końce wyginają się na wszystkie strony i są bardzo zniszczone. Choć marzę o długich włosach, bezwzględnie czeka mnie cięcie. Tylko czasu na fryzjera nie mogę znaleźć – ledwo wróciłam z urlopu, już jutro wyjeżdżam na szkolenie. Ale po powrocie zamierzam skrócić włosy o co najmniej 5 cm. Może i powinnam więcej, ale trochę się boję, moje włosy nie rosną zbyt szybko.


A co Wy sądzicie o takim zabiegu? Poddawałyście się mu kiedyś, myślicie o tym? Używacie prostownicy na co dzień? Macie jakieś rady, jak się od niej „uwolnić”?

5 komentarze:

cyrysia on 8 lipca 2014 20:26 pisze...

Nie używam prostownicy na co dzień, bo nie mam, ale zamierzam kupić, żeby poskromić moje włosy.

Karriba on 9 lipca 2014 13:24 pisze...

Kiedyś o tym myślałam, ale potem mi przeszło :) A nie myślałaś, żeby zacząć pielęgnację curly girl (na wizażu jest specjalna grupa forumowa)? Twoje włosy mają ewidentną skłonność nie tylko do falowania, ale i do kręcenia się, przynajmniej moim zdaniem :) Keratynowe można też sobie sporo taniej zrobić w domu, nawet bez specjalnych zdolności manualnych, ale najlepiej zostawić więcej niż 2-3 cm - nawet do 10 jest ok, wtedy to lepiej wygląda i nie ma tego przyklapa o którym piszesz :))

Aneta on 10 lipca 2014 20:20 pisze...

Nie znam tej metodzie i słyszę o niej po raz pierwszy. Jeśli udało Ci się drastycznie ograniczyć używanie prostownicy, to super. Pytanie jak często trzeba ten zabieg powtarzać, bo cena niepromocyjna będzie pewnie sporo wyższa.

Beata Szy on 16 lipca 2014 09:12 pisze...

cyrysia => to uważaj, chroń je przed :)

Karriba => wiem, że mozna zrobic to samemu taniej, ale nie miałabym kogo poprosić o pomoc, poza tym boję się tak eksperymentować, wolę się zdać na innych :) o tej pielegnacji bede musiala poczytac -ja po prostu nigdy nie przyjmowalam do wiadomosci ze mam krecone wlosy, zawsze je wygladzalam, wiec i nie czytywalam jak wydobyc loki ;)

Aneta => ja nie zamierzam go powtarzac, ale niektore dziewczyny stale to robią ;) to raczej rodzaj eksperymentu :)

Anonimowy pisze...

Jestem po czterokrotnym keratynowym prostowaniu. Obecnie juz przeszło pół roku od ostatniego i z całą pewnością mogę stwierdzić, ze keratyna włosy niszczy i nie są one takie jak przed zabiegiem.

Prześlij komentarz

 

Po drugiej stronie... Copyright © 2014 Dostosowanie szablonu Salomon